Dzieci bez opieki uczestnikami poważnych wypadków

Tak zwykle kończy się brak opieki nad dzieckiem. Fot. Archiwum

PODKARPACIE. Rodzice, pilnujcie dzieci!

W ciągu tylko kilku ostatnich dni doszło do trzech poważnych wypadków z udziałem dzieci. 6-latek wbiegł pod nadjeżdżający samochód, 5-latek na rowerze wyjechał z posesji wprost pod koła samochodu, a 2-latek na zabawkowym motorze zjechał z chodnika wprost pod jadącego drogą volkswagena. To nie dzieci jednak są winne, ale rodzice, którzy mają za pociechy myśleć i przewidywać, a nie zostawiać je same sobie.

Kilka dni temu w miejscowości Broniszów pięcioletni chłopiec wyjechał nagle z nieogrodzonej posesji wprost na jadący drogą samochód osobowy kierowany przez mieszkańca Wielopola Skrzyńskiego. – Kierujący pomimo natychmiastowej reakcji i próby ominięcia rowerzysty nie zdołał uniknąć zderzenia. Dziecko wjechało w prawy bok samochodu. Kierujący samochodem był trzeźwy – informują policjanci z Ropczyc.

Chłopiec został przewieziony karetką pogotowia do szpitala w Rzeszowie. – Apelujemy do rodziców oraz opiekunów, aby zwracali uwagę na swoje dzieci, kiedy bawią się na podwórkach oraz przy posesjach – mówili zgodnie policjanci po wypadku.

Wyskoczył na drogę zza autobusu
Minęło kilka dni i tym razem w poniedziałek w Woli Zarczyckiej 6-letni chłopiec wpadł pod osobowe renault wybiegając na jezdnię zza odjeżdżającego w przeciwnym kierunku autobusu, z którego chwilę wcześniej wysiadł. Kierowca, 46-letnia mieszkanka powiatu leżajskiego, nie zdążył w porę wyhamować i potrąciła dziecko. – 6-latek ze złamaną nogą i podejrzeniem wstrząśnienia mózgu został przewieziony do szpitala w Rzeszowie. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – informuje młodszy aspirant Krzysztof Ficek z Komendy Powiatowej Policji w Leżajsku.

Zjechał zabawkowym motorem na jezdnię
Kolejne zdarzenie miało miejsce także w poniedziałek, ale tym razem w Rzeszowie. 2-letni chłopiec jadący zabawką imitująca motor, zjechał z chodnika na drogę dojazdową do przedszkola, gdzie zderzył się z kierującym volkswagenem passatem. Ranny chłopiec znajdował się pod opieką ojca, który sam zawiózł syna do szpitala.

***
- Nie wystarczy narobić dzieci i zostawić je na pastwę losu. Dzieckiem trzeba się zająć i z racji tego, że ma małą zdolność przewidywania i oceniania zagrożenia, to rodzic jest odpowiedzialny za to, co robi jego pociecha. Często jednak zauważam na placach zabaw, że rodzic pochłonięty jest konwersacją z drugą osobą, a dziecko robi co mu się tylko żywnie podoba. Niedawno widziałem około 3-letnie dziecko, które jechało rowerkiem w centrum miasta po drodze! Owszem, za nim jechał ojciec także na rowerze, ale w razie czego w niczym nie pomoże dziecku i o ile gdy jego uderzy samochód z mała prędkością, to go tylko porozbija, ale dziecko już takiego uderzenia nie przeżyje.

Grzegorz Anton

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.