Dzieci szaleją na grobach ofiar gestapo?

Wodny Park Zabaw otwarto w Parku Miejskim w Stalowej Woli 18 sierpnia br., obecnie trwają prace przy budowie planowanego po sąsiedzku Parku Linowego, który wkrótce także ma zostać oddany do użytku. Fot. Bogdan Myśliwiec
Wodny Park Zabaw otwarto w Parku Miejskim w Stalowej Woli 18 sierpnia br., obecnie trwają prace przy budowie planowanego po sąsiedzku Parku Linowego, który wkrótce także ma zostać oddany do użytku. Fot. Bogdan Myśliwiec

Niewykluczone, że stracono okazję na odnalezienie szczątków bohaterów, którzy w bezimiennych grobach leżą już prawie 75 lat.

Instytut Pamięci Narodowej w Rzeszowie chciał przeprowadzić szczegółowe badania archeologiczne na terenie Parku Miejskiego w Stalowej Woli przed budową Wodnego Placu Zabaw. Współpraca z miastem nie ułożyła się jednak tak jak powinna.

Setki osób uczestniczyły 18 sierpnia w otwarciu Wodnego Placu Zabaw w Parku Miejskim w Stalowej Woli. Inwestycję składającą się z wielobarwnych zabawek o różnych formach służących do zabaw wodnych rozmieszczono na około 600 metrach kwadratowych. Jej koszt wyniósł ok. 3,6 mln zł. W specjalnie przygotowanym przed otwarciem placu spocie prezydent miasta Lucjusz Nadbereżny zachęcał, aby korzystali z niego wszyscy mieszkańcy Podkarpacia.

– Zamieniliśmy nasz Park Miejski w miejsce piękne, ciekawe i nowoczesne. Powstało tu kilka tysięcy nowych nasadzeń, kilkanaście dużych drzew, tysiące krzewów, miejsce do ćwiczeń, do aktywnego spędzania czasu dla wszystkich pokoleń. Można zagrać w szachy, można zagrać w ping-ponga, ale przede wszystkim to miejsce dla dzieci, abyśmy mogli wspólnie i aktywnie spędzać czas w Stalowej Woli – mówił wówczas prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny.

I faktycznie, plac wodny jest piękny, kolorowy, a radość dzieci i rodziców, którzy z niego korzystają – bezcenna.

Prośba o przebadanie terenu
Niestety, jak wynika z informacji Fundacji „KEDYW” w Stalowej Woli, miejsce w którym powstała atrakcja, może skrywać szczątki ofiar II wojny światowej. Fundacja zawiadomiła rzeszowski oddział Instytutu Pamięci Narodowej o planowanej przez miasto inwestycji jeszcze w maju 2017 r. Liczono na to, że historycy zlecą przeszukanie terenu pod kątem ewentualnych grobów ofiar gestapo. W tym, pochowanego w nieznanym do dziś miejscu komendanta Armii Krajowej Kazimierza Pilata ps. Zaremba, od którego imienia nazwano zresztą mieszczący się tu park.

Na kilka dni przed otwarciem Wodnego Placu Zabaw, Marek Wróblewski prezes Fundacji „KEDYW” opublikował informację, że teren pod budowę atrakcji nie został kompleksowo przebadany.

– Z pisma, które otrzymaliśmy z rzeszowskiego oddziału IPN wynika, że miasto Stalowa Wola nie wywiązało się ze swoich deklaracji wsparcia IPN przy zbadaniu terenu, by zapewnić, że w miejscach, gdzie powstają atrakcje dla dzieci, nie ma ewentualnych grobów ofiar niemieckiego gestapo – poinformował Wróblewski.

W areszcie zabijano, a w lesie chowano

Dlaczego w Parku Miejskim miałyby się znajdować wojenne groby? Dlatego, że podczas okupacji niemieckiej w latach 1940 -1944 w bloku przy ul. Skoczyńskiego 26 w Stalowej Woli funkcjonowała siedziba niemieckiej gestapo, w której Niemcy prowadzili areszt śledczy. – Dziś wiemy, że w areszcie gestapo zostało zabitych wiele osób, wielu z nich Niemcy grzebali na terenie dzisiejszego Parku Miejskiego, gdyż znajduje się on w bezpośrednim sąsiedztwie – informuje Marek Wróblewski. – Obecnie, 73 lata od zakończenia II wojny światowej, tereny parku prawdopodobnie wciąż kryją pochówki ofiar Niemców, w tym na pewno najwięcej działaczy antyniemieckiej konspiracji.

IPN po odebraniu informacji od Fundacji „KEDYW” o planach budowy Wodnego Placu Zabaw poinformował władze Stalowej Woli, że podjęcie badań archeologicznych będzie niezbędne przed rozpoczęciem inwestycji. Stalowowolski historyk Roman Niwierski miał z ramienia prezydenta udzielić IPN konsultacji historycznych. Wszystko wskazywało na to, że współpraca między historykami i władzami miasta ułoży się dobrze. W lutym br. okazało się jednak, że na terenie Parku Miejskiego pojawiły się koparki kopiące doły pod miejską inwestycję, a IPN o rozpoczęciu prac ziemnych nie został poinformowany. Prace zablokowano, ale już po kilku dniach do kopania dołów wrócono, gdyż miasto spełniło wymagane przez IPN warunki dotyczące badania terenu.

Prezes „KEDYWU” napisał wówczas do prezydenta Nadbereżnego list, by sprawę badań potraktował poważnie, bo „grzechem by było, żeby tyle lat po wojnie, teren ten nie był wciąż prawidłowo zbadany, tym bardziej że komendant Pilat, jest może wciąż na terenie parku, a po tej inwestycji, będą się być może bawiły po nim dzieci”

Nie ma pewności, że grobów nie ma
Jak wynika z relacji prezesa „KEDYWU”, archeolog na zlecenie IPN wytypował kilka miejsc, które należało w Parku Miejskim sprawdzić. Wróblewski był osobiście na oględzinach terenu, gdy do Stalowej Woli przyjechał Bogusław Kleszczyński z Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN. – Jak się okazało tego dnia, jedno z tych miejsc, zostało zasypane, gdyż kopano tam, by schować kable, a drugie, to budzące większe zainteresowanie IPN, zostało niestety zalane betonem pod jedną z podstaw Parku Linowego. Pan Kleszczyński podczas tego spotkania nie ukrywał swojego zdenerwowania zaistniałą sytuacją. Ubolewał z faktu, że miejsca zostały bardzo nieprofesjonalnie potraktowane… – napisał później na blogu prezes Wróblewski.

Z Pisma IPN, które wysłane zostało do Prezydenta i do wiadomości fundacji wynika, że stalowowolski magistrat poinformował instytut tylko o budowie wodnej atrakcji, pominął natomiast fakt planów budowy parku linowego i modernizacji systemu miejskiego monitoringu.

„W trakcie wykonywanych czynności, nasi pracownicy dowiedzieli się o kolejnej planowanej w miejscu potencjalnych pochówków inwestycji – budowie parku linowego. Podczas kolejnych wizyt przypadkowo natrafiono na wykopy w rejonie, w którym już wcześniej ujawniono szczątki ludzkie (w latach 50. i 80. XX w.), realizowane w ramach kolejnej inwestycji – tym razem modernizacji systemu miejskiego monitoringu. O planach tych prac nie byliśmy przez Urząd Miasta Stalowa Wola informowani. W rezultacie nie możemy zagwarantować, że przeprowadzony przez naszych pracowników nadzór nie pominął istotnych dla odnalezienia grobów ofiar systemów totalitarnych informacji” – napisał do prezydenta Nadbereżnego i do informacji „KEDYWU” dr Dariusz Iwaneczko, dyrektor oddziału rzeszowskiego IPN.

Na Wodny Placu Zabaw w upale dni gromadzą się dziesiątki dzieci. Park Linowy zapewne także przyciągnie wielu młodszych i starszych użytkowników. Obie inwestycje trafiają w gusta mieszkańców i są doskonałą wizytówką miasta. Na obu ich pozostaje jednak rysa, bo jeśli faktycznie, znajdują się pod nimi szczątki tych, którzy oddali życie za wolną Polskę to bezsprzecznie należało zrobić wszystko, by je odnaleźć, raz jeszcze pochować z należytym szacunkiem, a młodemu pokoleniu przekazać wiedzę i dać świadectwo pamięci i czci dla narodowych bohaterów.

Małgorzata Rokoszewska

10
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
ewapolicjantdobra radabuntownikbeton Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
ewa
Gość
ewa

wszędzie ktoś zginął, umarł – i co … mamy po ziemi nie stąpać???
w domu też umierają bliscy – i nie używacie domu???
paranoja

policjant
Gość
policjant

gdyby tam lezeli zydzi to ten plac zabaw na grobach napewno by nie powstal. zobacz jak jest w rzeszowie przy rejtana ogrodzony wysokim betonowym murem pusty plac to miejsce pochowku zydow rzeszowskich. nigdy tu nic nie wubuduja
nawet za sto lat. a na grobach polskich patrotow mozna budowac co sie chce, wazna jest tylko kasiora, tam zdaje sie ze rzadzic gosc z obozu patriotycznego. bo jeszcze zeby to byl agent i zdrajca to mozna zrozumiec, ale prawdziwy polak z pis takie wały robi? wstyd hehe

buntownik
Gość
buntownik

Tak dobra zmiana czci bohaterow, nastawiac pomnikow swoim wymyslonym bohatorom, ktorych to ponoc tusk z rozjanami zamordowal. a tych co naprawde walczyli i gineli olac i na ich grobach urzadzic plac zabaw, hipokryzja do entej potegi – glosujcie dalej na tych zjebkow

lorek
Gość
lorek

Ale przecież tam chhyba nie leżą polacy ,tylko zydzi to co dzieciom bronic zabawy

Obrzut z 1000 lecia
Gość
Obrzut z 1000 lecia

Zresztą co ich to obchodzi.Tak samo resztę polityków….Lewica psy wiesza że naziści,prawica jak potrzebuje poparcia.Jak powiedział kiedyś mi sąsiad( były żołnierz AK) że gdyby wiedział jaka ,,wolna polska ” będzie i jacy ludzie w niej mieszkać będą to sam by się do hitlerowców dołączył.

anna
Gość
anna

IPN w Rzeszowie jest najgorsza placówką w Polsce

Karl Krematorzysta
Gość
Karl Krematorzysta

Za to z ciebie najgorszy urzędas.IP zostanie zgłoszone do pracodawcy!

beton
Gość
beton

Właśnie tak, bo czym się zasłużyli „histerycy” z rzeszowskiego IPN? Histerią związaną z burzeniem pomników, no i ogrodzili się płotem i bramką z monitoringiem na Słowackiego. Czego tak się boją? Pewnie tego żeby Kowalski z ulicy nie przyszedł i nie zobaczył jak wygląda ich „ciężka ” praca za którą biorą grubą kasę kilkakrotnie większą niż zwykły człowiek.

dobra rada
Gość
dobra rada

do” betona” /czerwonego /:

a tym choćby, że każdy już mógł sprawdzić ,kto kapował , kto pałował i kto był zdrajcą UBkiem i SBkiem, a za twoich towarzyszy czerwony betonie,wszystko było „ściśle tajne ” ,zaś kilkakrotnie więcej niż zwykły człowiek, zarabiali czerwoni bandyci ,oprawcy i kapusie !

dobra rada
Gość
dobra rada

…bo ujawnił twoich towarzyszy kapusiów , SBków i UBków , anuś ? Tak się tylko pytam ?