Dzieci zapłacą za pandemię nadwagą?

Aktywność dzieci w ciągu roku szkolnego pozwalała im na zadbanie o kondycję i rozładowanie pokładów energii, w czasie pandemii niestety, wiele z nich niemal od rana do wieczora spędza czas przed komputerem. Fot. Bogdan Myśliwiec

PODKARPACIE. Brak zajęć sportowych, a także wielotygodniowa konieczność siedzenia nastolatków odbiła się na ich wadze.

Za brak możliwości chodzenia do szkoły, na zajęcia dodatkowe, a przede wszystkim przez zamianę codziennych aktywności na siedzenie przed komputerem bądź z telefonem w ręce, dzieci i młodzież zapłacą dodatkowymi kilogramami.

W roku szkolnym miały 10 godzin zajęć sportowych tygodniowo. Do tego dochodziły zajęcia w ramach szkolnego klubu sportowego lub treningi organizowane przez miejskie lub prywatne szkoły specjalizujące się w szkoleniu sportowym. Z dnia na dzień, możliwość dostępu do tych zajęć została ukrócona. W zamian pozostało siedzenie w domu, na kanapie przed telewizorem, bądź przy biurku przed komputerem. Efekty braku zajęć sportowych, widoczne są gołym okiem.

– Córka miała 10 godzin w-f-u tygodniowo, a do tego dochodziły dwie godziny zajęć w ramach SKS i jedna godzina basenu – mówi pani Katarzyna, mama 6-klasistki i 5-klasitki. – Druga córka, miała cztery godziny w-f i sześć godzin lekcyjnych nauki pływania. Obie od marca siedzą w domu i nie mają możliwości uprawiania żadnej rekreacji. Czasem pojeżdżą gdzieś rowerem lub przejdą się po mieście. I to wszystko. Jak rozmawiam z rodzicami innych dzieci, ubolewają nad tym jak są prowadzone lekcje zdalne, a właśnie na to, że dzieci zupełnie przestały się ruszać. Wcześniej w wakacje też kończyły się wszystkie zorganizowane zajęcia, ale można było pójść popływać, dzieci spędzały pod blokiem z kolegami i koleżankami całe popołudnia. Teraz siedzą przed komputerami i straciły ochotę do wszelkiej aktywności.

– Mój syn trochę ćwiczył, ale potem przestało mu się chcieć – mówi matka innego nastolatka. – W ciągu roku miał mnóstwo zajęć sportowych, chodził z treningu na trening. Widzę, że brakuje mu tych zajęć, ale przez to wielotygodniowe siedzenie w domu, bardzo trudno jest mu się zmotywować do samodzielnych ćwiczeń.

– Mąż kupił córce tarczę i łuki do strzelania. Najpierw byłam przeciwna, bo obawiałam się, że dla 7-latki to zbyt niebezpieczny sport, ale już po kilku rozgrywkach, przekonałam się, że to świetna i wciągająca zabawa, a ćwiczy się przy tym, więcej niż by się wydawało – mówi kolejna matka.

– Dla moich dzieci, czas kwarantanny to okres kompletnego odzwyczajenia się od codziennych aktywności. Mieszkamy w bloku, dzieci nie przepadają za bieganiem, więc tak naprawdę zostają nam tylko spacery i jazda na rowerze. I jedno i drugie staramy się regularnie robić, ale nie da się tego porównać do zajęć w szkole, czy na basenie – przyznaje pani Marzena, mama 10-latki i 12-latka. – Z przykrością stwierdzam, że dzieci dopadło jedno wielkie lenistwo. Wszystko robią po najmniejszej linii oporu. Z zadań domowych odrabiają tylko te, które mają być odesłane, a ćwiczeń, które wysyłają im nauczyciele w-f zupełnie nie robią. Skutki siedzenia od tygodni w domu, już są odczuwalne, choć może nie zdajemy sobie z tego tak do końca sprawy. Myślę, że dzieci zapłacą za tę pandemię cenę wyższą niż nam się wydaje. Jedną z nich może być nawet nadwaga.

mrok

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o