Dziś mecz o wszystko. Z rewelacyjną Słowacją

W sobotę była radość z pokonania Niemców (na zdjęciu Fabian Drzyzga i Krzysztof Ignaczak), wczoraj smutek po porażce z Bułgarią. Fot. PAP

MISTRZOSTWA EUROPY. Polacy zaczęli turniej od zwycięstwa nad Niemcami, wczoraj przegrali jednak z Bułgarią i skomplikowali sobie życie.

Polscy siatkarze od zwycięstwa rozpoczęli mistrzostwa Europy, które od soboty rozgrywane są w Austrii i Czechach. Biało-czerwoni jednak dzień później przegrali z Bułgarią i sytuacja w grupie D mocno się skomplikowała. Awans do kolejnej fazy nadal mają wszystkie cztery zespoły.

Polscy siatkarze rywalizują w grupie D, której mecze rozgrywane są w praskiej O2 Arenie. Obiekt, który powstał w 2004 roku może pomieścić 17 tysięcy widzów zapełnia się w połowie z czego 90 procent stanowią kibice z Polski. Gdyby nie fani biało-czerwonych wśród których nie brakuje kibiców z naszego regionu, to trybuny świeciłyby pustkami. – Wsparcie z trybun jest niezastąpione. Czujemy się jak w domu. Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się tylu naszych kibiców i oby tak dalej – mówi kapitan polskiej reprezentacji Piotr Gruszka.

Za wcześnie skreśleni

Atakujący naszej kadry przed wylotem do Pragi w jednym z wywiadów stwierdził, że aż tak złej atmosfery wokół kadry nie było. Dobrą grą i zwycięstwami zespół udowodnił, że nie ma go co skreślać. – Tak naprawdę to nie musimy nikomu nic udowadniać – mówi Gruszka i dodaje. – Jeżdżą na wiele imprez i jako kapitan tej grupy mogę śmiało powiedzieć, że pierwszy raz wyjeżdżaliśmy w takiej atmosferze. Bez żadnego wsparcia, oczywiście nikt nie musi nas “po tyłka klepać” bo nie o to chodzi, ale jakieś słowo wsparcia mogłoby się przydać. Nie jest to najlepsze uczucie ale trudno – mówi Gruszka.

Forma polskiej reprezentacji przed wyjazdem na ME była jedną wielką niewiadomą. – Może nie czujemy, że jesteśmy w jakiejś bardzo wybitnej formie – mówi najlepszy w polskiej ekipie w pojedynku z Niemcami Michał Kubiak. – Jednak odblokowaliśmy się psychicznie i mamy nadzieje, że już pójdzie – stwierdził Kubiak, który podobnie jak cały zespół miał od połowy meczu olbrzymie problemy z przyjęciem zagrywki w której raz za razem dawał się we znaki Georg Grozer.

“Igła” zapunktował

- Kopnęli zagrywką i odrzucili od siatki, ale na tym polega dzisiejsza siatkówka, kto ma mocniejszy serwis ten wygrywa – mówi libero Krzysztof Ignaczak. – Nie byliśmy w stanie przeciwstawić naszych umiejętności, zaczęliśmy ich gonić i przegraliśmy w zaciętej końcówce. Później już złapaliśmy nasz rytm i poszło – dodaje libero Asseco Resovii, który w III secie najpierw w nieprawdopodobny sposób podbił piłkę w obronie, a później zapunktował. – Fajnie jest zdobyć punkt, tym bardziej że nie biorę udział w akcjach ofensywnych. Taka akcja dodała nam trochę skrzydeł. Może i było trochę śmiechu ale i po części zdeprymowało przeciwnika. Taka “głupia piłka” przebijana na drugą stronę jak wpada rywalom to sieje zamęt i może wyprowadzić równowagi.  – stwierdza Ignaczak.

W niedzielnym meczu z Bułgarami “Igła” też błyszczał i akurat do libero Asseco Resovii nie można mieć zastrzeżeń. Po pierwszym bardzo dobrym secie (8 pkt blokiem) w wykonaniu biało-czerwonych, w kolejnych dominowali Bułgarzy. – W krytycznych momentach o grze Bułgarów zawsze decydują Nikolov i Kaziyski i na nich musimy szczególnie uważać – mówił o taktyce na mecz z Bułgarią Piotr Gruszka. Plany jednak wzięły w łeb, bo od II seta atakującego ekipy Bułgarii zastąpił i to z powodzeniem Tsvetan Sokolov. Rywale po wygraniu II seta bardzo szybko złapali swój rytm, a nasz zespół gasł w oczach. Nie było zawodnika, który w trudnym momencie pociągnąłby zespół i odwrócił losy meczu.

Porażka biało-czerwonych skomplikowała mocno sytuację w grupie D i o tym kto awansuje dalej zadecydują dzisiejsze mecze. Polski zespół ma wciąż szanse na pierwsze miejsce jak i może zdarzyć się sytuacja, że zakończy rywalizację na I fazie.

Rafał Myśliwiec, Praga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.