Efektowne wejście w Nowy Rok

Fot. Paweł Dubiel

Fot. Paweł Dubiel

SIATKÓWKA. LSK. Zwycięstwo nad Polskim Cukrem Muszynianką Muszyna było dla Developresu czwartym z rzędu w rodzimych rozgrywkach, a piątym z kolei licząc także Ligę Mistrzyń.

67 minut potrzebowały siatkarki Developresu SkyRes, żeby uporać się z Polskim Cukrem Muszynianką. Zespół trenera Lorenzo Micellego, dla którego była to czwarta wygrana z rzędu z kompletem punktów, problemy z rywalkami z Muszyny miał jedynie w inauguracyjnej partii.

Drużyna trenera Bogdana Serwińskiego od samego początku prowadziła (6:2, 13:7, 19:10, 20:14, 21:17, 23:20) i wydawało się, że jest na dobrej drodze do wygrania seta. Tak się jednak nie stało i na finiszu górą był rozkręcający się z akcji na akcję Developres. – W odpowiednim momencie dużą rolę odegrała nasza zagrywka – mówi Helene Rousseaux, przyjmująca ekipy z Rzeszowa. – Zaczęłyśmy lepiej serwować. Poprawiłyśmy też przyjęcie, a przede wszystkim obronę. Na początku meczu nasza gra w defensywie nie wyglądała najlepiej. Wpadło nam dużo takich głupich piłek po kiwkach czy skrótach rywalek. Kiedy poprawiłyśmy obronę od razu grało nam się dużo łatwiej. Cieszę się z tego, że byłyśmy w stanie odrobić taką stratę w I secie i rozstrzygnąć go na swoją korzyść, bo to nam pozwoliło później grać z większą swobodą i pewnością siebie – stwierdza Belgijka, a trener Lorenzo Micelli dodaje. – Ciężko to pewnie zrozumieć, ale powtarzam, że wszystko w tym meczu zależało od naszej postawy. Kiedy poukładaliśmy sobie na boisku pewne rzeczy i zaczęliśmy grać, tak jak powinniśmy grać od samego początku, to wynik był coraz korzystniejszy. Początek meczu był bardzo kiepski w naszym wykonaniu, ale za to w końcowej części pierwszej partii wykonaliśmy kawał dobrej roboty, bo przy takim wyniku nie jest łatwo wrócić do gry i wygrać seta – mówi szkoleniowiec Developresu.

Zespół z Muszyny w kluczowych momentach nie był w stanie przeciwstawić się rywalkom i zaprzepaścił szansę na dobre otwarcie meczu. – To jest siatkówka i takie rzeczy się zdarzają, a u kobiet to nawet dosyć często. To jest specyficzna dyscyplina, w której można wysoko prowadzić seta i nie ma żadnej pewności, że się go wygra. Odporność psychiczna zespołu jest w tym przypadku kluczowa. To był nasz najbardziej newralgiczny problem – mówi szkoleniowiec Muszynianki, która w dalszej części meczu nie była już w stanie przeciwstawić się rywalkom. – Kolejne dwa sety były już pokłosiem tego, co wydarzyło się wcześniej – opisuje Serwiński. – Może nawet nie pod kątem naszej gry, ale rywala. Przeciwnik jest coraz pewniejszy siebie, bo przegrywał już dziewięcioma punktami i to odrobił. Wychodzi więc na boisko z taką dużą pewnością siebie, a jak się ją ma, to wszystko się udaje. Rywalki dobrze broniły, ustawiały blok. Myśmy przyjechali mocno osłabieni. Wypadły nam ze składu dwie podstawowe zawodniczki – atakująca Monika Bociek i przyjmująca Maria Karakaszewa (obie skręcenia kostek – przyp. red.). Widomo, że nasz potencjał w porównaniu do Developresu to jest duża różnica, chociaż klub z Rzeszowa też ma problemy kadrowe. Ma jednak możliwości, że w to brakujące miejsce ściąga doświadczone zawodniczki, jak choćby Aga Rabka – stwierdza trener ekipy z Muszyny, która od II seta była już bezradna i wyglądała tak jakby z niej uszło powietrze. Developres z dużą łatwością zdobywał punkty, a emocji było jak na lekarstwo.

DEVELOPRES Rzeszów 3
PC MUSZYNIANKA 0
(26:24, 25:15, 25:18)
DEVELOPRES: Rabka 1, Rousseaux 14, Żabińska 7, Helić 20, Blagojević 12, Ptak 5 oraz Sawicka (libero), Gajewska, Żak, Andruszko 1.
MUSZYNIANKA: Radenković, 1, Wójcik 3, Savić 10, Flakus 13, Brzóska 4, Śmieszek 7 oraz Medyńska (libero), Lis 2, Bałdyga 1.
Sędziowali: B. Sikora i J. Cyran (obaj Bielsko-Biała). Widzów. 800. MVP meczu: Adela Helić.

rm

do “Efektowne wejście w Nowy Rok”

  1. fan

    BRAWO, BRAWO ANDRZEJ KOWAL !

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.