Efektowny rewanż

Fot. PAP

Fot. PAP

PLUSLIGA. Zwycięstwo pod okiem nowego trenera kadry.

W 90 minut siatkarze Asseco Resovii rozprawili się z beniaminkiem Aluronem Virtu Wartą Zawiercie, rewanżując się jednocześnie rywalom za porażkę 2-3 z I rundy. Zwycięstwo ekipy z Rzeszowa ani na moment nie było zagrożone, a spotkanie w Zawierciu obserwował m.in. świeżo upieczony selekcjoner reprezentacji Polski, Vital Heynena, który na pewno może być zadowolony z utrzymującego od kilkunastu meczów wysoką formę Aleksandra Śliwki.

ALURON VIRTU WARTA Zawiercie 0
ASSECO RESOVIA 3
(21:25, 19:25, 23:25)

ALURON: Pająk 1, de Leon 10, Swodczyk 4, Bociek 19, Żuk 1, Smith 8 oraz Koga (libero), Andrzejewski (libero), Długosz 2, Kaczorowski, Marcyniak 2, Popik, Patak 3, Zajder.
RESOVIA: Tichacek, Śliwka 15, Możdżonek 8, Jarosz 11, Rossard 12, Dryja 9 oraz Masłowski (libero), Kędzierski, Perłowski, Depowski
Sędziowali: M. Niewiarowska, T. Janik (Oboje z Warszawy). Widzów: 1500. MVP meczu: Aleksander Śliwka.

- Czy odczuwałem dreszczyk emocji z powodu obecności Vitala w Zawierciu? Nie, my się znamy i szanujemy – mówi Andrzej Kowal, trener Asseco Resovii. Z kolei po stronie gospodarzy zabrakło Emanuele Zaniniego, bowiem włoski szkoleniowiec zmagał się z grypą. – Rozważaliśmy, by usiadł z mikrofonem obok statystyka, ale czuł się fatalnie. Tydzień temu grypa dopadła część zespołu, ja też nie zdołałem jej uniknąć. Trener miał w sobotę wysoką gorączkę i uznaliśmy, że nie warto ryzykować jego zdrowiem – mówi prezes klubu z Zawiercia, Kryspin Baran. Zaniniego zastąpił jego asystent Dominik Kwapisiewicz, który posiada duże zasługi we wprowadzeniu zawiercian do siatkarskiej ekstraklasy.

Beniaminek, który w I rundzie pokonał resoviaków na Podpromiu, w rewanżu nie miał już zbyt wielu argumentów, żeby skutecznie przeciwstawić się rywalom. Ci niemal od samego początku w każdym z setów dzięki skutecznej zagrywce i kontratakom uzyskiwali przewagę, a później już kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku. Rzeszowianie jedynie tylko chwilami musieli odpierać ataki przeciwników, wśród których prym wiedli atakujący Grzegorz Bociek i Libero Taichiro Koga. Świetnie spisujący się w obronie Japończyk wprawdzie opuścił boisko w III secie, ale nie ze względu na swoją grę, tylko na limit obcokrajowców. Trener Kwapisiewicz postanowił bowiem zagrać z dwójką zagranicznych zawodników na przyjęciu: Brazylijczykiem Leonem Guimaraes da Silvą i Słowakiem Matejem Patakiem, a że na boisku był Amerykański środkowy David Smith, to filigranowy Koga musiał przyglądać się poczynaniom kolegów z kwadratu dla rezerwowych. W takim zestawieniu nie tak dawno ekipa z Zawiercia ograła PGE Skrę, ale na Asseco Resovię to już nie wystarczyło, choć słowacki przyjmujący spisywał się naprawdę dobrze. Najwięcej emocji dostarczyła końcówka ostatniej odsłony, w której gospodarze byli o krok od przedłużenia losów tego spotkania. Rzeszowianie cały czas gonili miejscowych przegrywając 16:19, 20:22 czy 21:24. Zawiercianie obronili dwie piłki meczowe, ale już przy trzeciej byli bezradni i nie byli w stanie zatrzymać Jakuba Jarosza.

- To był dobry mecz w naszym wykonaniu. Graliśmy bardzo spokojnie, cierpliwie, potrafiliśmy utrzymać swój rytm gry. Popełniliśmy mało błędów (20 przy 31 zawiercian – przyp. red.), odrzuciliśmy przeciwnika od siatki i tym sposobem łatwiej nam było zorganizować się w bloku – podsumował szkoleniowiec Asseco Resovii, Andrzej Kowal.

rm

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.