Elana zlana. Czas na Widzew

Dzięki bramce Przemysława Pyrdka (nz. z lewej), Apklan Resovia wywiozła z Grodu Kopernika komplet punktów. Fot. Wit Hadło

PIŁKA NOŻNA. II LIGA. Brak policyjnej eskorty, konferencji prasowej i zimna woda pod prysznicem – gospodarzom daleko było do staropolskiej gościnności.

Nie wyszło w Łęcznej, wyszło w grodzie Kopernika. Resoviacy udowodnili, że są dobrze przygotowani do rundy. Ogrywając jednego z pretendentów do awansu, wysłali czytelny sygnał, że trzeba się z nimi liczyć. Szymon Grabowski, trener “pasiaków”, podkreślał, że zwycięstwo przyszło w najlepszym momencie. – Za chwilę prestiżowe starcie z Widzewem Łódź na naszym terenie. Mam nadzieję, że stworzymy ciekawe widowisko, może nawet sprawimy niespodziankę – uśmiechał się.

Kontra jak z podręcznika

Przed tygodniem w Łęcznej rzeszowianie byli lepsi, ale nie pomogli szczęściu i do domów wrócili na tarczy. W Toruniu błyszczeli ci, którzy mecz z Górnikiem chcieli wymazać z pamięci. Przy stanie 0-0 bramkarz Wojciech Daniel odbił piłkę po strzale z bliska Dominika Kościelniaka, kilka minut później do siatki gospodarzy trafił Przemysław Pyrdek. Resoviacy książkowo rozegrali kontrę: po rzucie rożnym gospodarzy na bramkę pognali Kamil Antonik, Michał Ogrodnik i Pyrdek, który dobił strzał Ogrodnika. – To nie była piłka łatwa do skończenia – chwalił napastnika Grabowski, zadowolony głównie z pierwszej połowy – Nie pozwalaliśmy Elanie na jej “małą” grę. Byliśmy blisko rywali, doskakiwaliśmy, podchodziliśmy wyżej, żeby nie rozgrywali.

Policji nie było, autokar błądził

Po zmianie stron rzeszowianom szybki atak już tak dobrze nie wychodził, ale w 72 minucie powinni byli zamknąć mecz. Niestety, Bartłomiej Makowski, mając piłkę na swojej lepszej, lewej nodze, fatalnie spudłował. – Szkoda. Sprawiłby sobie prezent na 30. urodziny – żałował trener “pasiaków”. Nasz zespół zafundował więc sobie nerwową końcówkę i w doliczonym czasie gry wrócił z dalekiej podróży. Filip Kozłowski przedarł się w pole karne rzeszowian, ale uderzył nad poprzeczką. Gospodarze złapali się za głowy, bo zdobywca 12 goli takich sytuacji raczej nie marnował.

Kibice Elany i Resovii żyją jak pies z kotem, lecz piłkarze i trenerzy z Rzeszowa też czuli się w Toruniu jak nieproszeni goście. Resovia dotarła na stadion dopiero 75 minut przed rozpoczęciem meczu, bo pozbawiony policyjnej eskorty klubowy autokar błądził w poszukiwaniu najdogodniejszej drogi. – Jak się okazało, szefowie Elany nie przychylili się do naszej prośby i w ogóle nie poinformowali policji. Po meczu kąpaliśmy się w zimnej wodzie, ponoć zdarzyła się jakaś awaria. Konferencji prasowej też nie było, choć to obowiązek organizatora – dziwił się Szymon Grabowski.

ELANA – APKLAN RESOVIA 0-1 (0-1)

0-1 Pyrdek (37.)

ELANA: Nowak – Górka, Andrzejewski, Onsorge, Dobosz, Kościelniak (71. Maj), Lenartowski (46. Ciechański), Stryjewski (46. Stefanowicz), Kryszak, Wołkowicz (71. Lenkiewicz), Kozłowski

APKLAN RESOVIA: Daniel – Geniec, Zalepa, Makowski, Adamski, Frankiewicz, Kaliniec (73. Domoń), Pyrdek (90. Twardowski), Ogrodnik, Buczek, (58. Hass), Antonik (70. Feret).

Sędziował Łukasz Kuźma (Białystok). Żółte kartki: Stryjewski, Wołkowicz – Adamski, Makowski. Widzów 1200.

tsz

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o