„Elki” zmorą kierowców

Fot. Archiwum

Fot. Archiwum

MIŁOCIN, POGWIZDÓW NOWY. W Pogwizdowie Nowym znajduje się „nawrotka”, z której od lat chętnie korzystają „elki”. Utrudnia to ruch i komfort zwykłym kierowcom.

Zjazd z wylatującej z Rzeszowa ul. Warszawskiej w kierunku miejscowości Miłocin w godzinach szczytu to dla kierowców istna lekcja pokory. Dlaczego? Instruktorzy jazdy upodobali sobie znajdującą się kilkaset metrów dalej „nawrotkę”. Tym samym dzień w dzień tworzą się tam gigantyczne korki.

- Rozumiem, że każdy kiedyś uczył się jeździć, ale zastanawiam się, dlaczego wszyscy instruktorzy zabierają kursantów właśnie na tę ulicę – pyta pan Jacek, kierowca, który codziennie wracając z pracy przejeżdża feralną drogą. Poruszanie się przez zatłoczone skrzyżowanie w kierunku Miłocina w godzinach szczytu to rzeczywiście spora trudność, zwłaszcza że niekiedy w korku stoi nawet 5 – 6 „elek”. Dodatkowo co jakiś czas na przejeździe kolejowym – współtworzącym krzyżówkę – zamykają się szlabany, co również utrudnia ruch. – Gdy przejeżdża tamtędy pociąg i przede mną stoi kilka samochodów nauki jazdy, to mogę spodziewać się kilkunastu minut postoju. I tak niemal codziennie po pracy – dodaje pan Jacek.

Gdy kierowcom już uda się pokonać zakorkowane skrzyżowanie, następnym problemem – dotyczącym głównie mieszkańców Pogwizdowa Nowego – są „elki” notorycznie korzystające ze znajdującej się kilkaset dalej „nawrotki”. Dziennie przez tamto miejsce jest w stanie przejechać nawet parędziesiąt pojazdów, które co chwilę gasną, zanieczyszczają powietrze i powodują hałas. – W tym miejscu „elki” zawracają od lat, jednak w ostatnim czasie to jakieś istne oblężenie, które zwyczajnie utrudnia życie – zauważa pani Anna, mieszkanka wsi. Formalnie nic w tej sprawie nie można zrobić, gdyż droga jest publiczna, jednak pozostaje mieć nadzieję, że instruktorzy ograniczą wreszcie jazdę tą trasą.

Kamil Lech

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.