Emocji jak na lekarstwo

Fot. Paweł Bialic

II LIGA. RESOVIA – STAL SANDECO RZESZÓW. To były pierwsze od 19 lat derby Rzeszowa bez goli

68. ligowy pojedynek największych rzeszowskich klubów rozczarował. Zabrakło płynnych akcji i strzałów w światło bramki. Pierwszy raz w nowej II lidze Resovia i Stal podzieliły się punktami. Z takiego rozstrzygnięcia bardziej zadowoleni mogą być biało-niebiescy.

- Nie miał pan zbyt dużo pracy – zagadnęliśmy schodzącego do szatni Marcina Pietrykę.
- To prawda. Szkoda, że nie wziąłem słonecznika – odparł bramkarz Resovii. I choć żartował, trafił w sedno. Stal strzelała częściej (głównie przed przerwą i z rzutów wolnych), zazwyczaj z odpowiednią mocą, lecz mało precyzyjnie. Najbliższa szczęścia była po kornerze i próbie Piotra Dudy, jednak piłkę zatrzymał jeden z obrońców Resovii.

Skrzydła mało widoczne
Trenerzy nie zamierzali zaskakiwać na siłę i postawili dokładnie na tych samych ludzi, którzy grali w ostatniej kolejce. Marcin Jałocha nie zdecydował się wpuścić ani na minutę rekonwalescenta Marcina Juszkiewicza, więc “pasiaki” musiały sobie radzić bez swojego najbardziej kreatywnego piłkarza. W obu zespołach mało widoczni byli najszybsi skrzydłowi – Michał Ogrodnik i Andreja Prokić i to nie przypadek, że pierwsi powędrowali na ławkę.
Niewiele było w sobotnim meczu jakości. Dość powiedzieć, iż pierwszy celny strzał “pasiaki”, które w każdym z pięciu poprzednich spotkań na własnym boisku zdobywały przynajmniej jednego gola, oddały dopiero w 48. minucie (Dariusz Frankiewicz uderzył z daleka i wprost w bramkarza).

Robinsonada “Balona”
Zdyscyplinowani taktycznie i dobrze ustawieni stalowcy w II połowie już nie kwapili się do ataków. Koncentrowali się głównie na tym, by nie stracić gola, choć niewykluczone, że ostrożna taktyka wynikała również z przewagi w przygotowaniu kondycyjnym przeciwnika. Ostatnie 20 minut to napór Resovii, która zachowała więcej sił i przypomniała sobie, że jest faworytem meczu. Na uwagę zasługują dwie akcje. Najpierw Dawid Kwiek “kupił” dwóch rywali, wpadł w pole karne i wycofał piłkę do Michała Chrabąszcza. Zawodnik, który tydzień wcześniej pogrążył wicelidera z Olsztyna, zdobywając gola z połowy boiska, huknął bez zastanowienia, ale tym razem futbolówka przeleciała obok celu.

W 89. minucie Bartosz Sulkowski świetnie dośrodkował z rogu, Tomasz Ciećko zgubił krycie, uderzył jak się patrzy, ale Tomasz Wietecha popisał się kapitalną paradą, przenosząc piłkę nad bramką. Wystarczyła jedna interwencja, by “Balona” okrzyknąć bohaterem meczu. To także wiele mówi o poziomie derbów. Nieco wcześniej do siatki mógł trafić Daniel Góra, ale zamiast strzelać, szukał lepszej nogi i szansę diabli wzięli. Napastnicy Ciećko i Góra pojawili się na boisku w końcowych fragmentach meczu i postraszyli stalowców bardziej niż duet Sebastian Hajduk – Dariusz Kantor. Choć nie należy zapominać, iż mierzyli się z rywalem mocno już zmęczonym.

RESOVIA 0
STAL 0
RESOVIA: Pietryka – Chrabąszcz, Domoń, Bogacz, Sulkowski – Ogrodnik (63. Brągiel), Nikanowycz, Frankiewicz, Kwiek – Hajduk (85. Ciećko), D. Kantor (73. Góra).
STAL: Wietecha – Konrad Hus, Duda, Nakrosius, Klepczarek – Florian (89. M. Jędryas), Krzysztoń, Margol, Stachyra, Prokić (70. Persona) – Dylewski (78. Lisańczuk).
Sędziował: Sebastian Tarnowski (Wrocław). Żółte kartki: Domoń – Konrad Hus, Krzysztoń. Widzów: 2200.

Tomasz Szeliga

do “Emocji jak na lekarstwo”

  1. PIOTR

    Dziadowska ta piłka nożna w tym Rzeszowie

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.