Esemesy z Londynu i „Prawo Agaty”

Tomasz-SzeligaPolscy kibice zagłuszyli na Wembley Anglików i tylko oni mogą się czuć zwycięzcami ostatniego meczu eliminacji. Latem przyszłego roku to fani z Wysp zaśpiewają w Brazylii „God Save The Queen”.

Dla niektórych wynik wtorkowego spotkania nie miał większego znaczenia. Znajomy z Londynu wysłał mi przed meczem bodaj pięć esemesów, w sposób niemal ekstatyczny informując o atmosferze panującej na trybunach. Trudno się dziwić. Ponad 20-tysięczny tłum w biało-czerwonych barwach ogłaszał całemu światu, że czuje się jak u siebie. Gdy pojawiła się gigantyczna szachownica odwołująca się do bohaterskiej postawy polskich lotników broniących Anglii przed Hitlerem, już wiedziałem, że dla naszej społeczności na Wyspach to więcej niż mecz. I nawet zrobiło mi się nieswojo, bo jakoś nie byłem w stanie odrzucić gorzkiej konstatacji, że 90 procent Polaków w Wielkiej Brytanii chętnie wróciłoby do ojczyzny, gdyby tylko miało po co. Tak jak znajomy i jego żona, którzy harują, by zapewnić swoim dzieciom lepszą przyszłość. Zarabiają nieźle, stać ich na drogie auto i całkiem przyjemne mieszkanko, ale żeby poczuć się jak u siebie, potrzebują meczu reprezentacji.

Ten odbył się niemal w 40. rocznicę najsłynniejszego remisu w dziejach polskiego futbolu. Drużyna Kazimierza Górskiego zatrzymała Anglię, drużyna Waldemara Fornalika broniła się chyba mniej rozpaczliwie, za to była dużo bardziej nieskuteczna.

Przez polski zespół przewinęło się w tych eliminacjach 39 piłkarzy (!), lecz wciąż załamujemy ręce nad niezgrabną defensywą i ubolewamy, że Robert Lewandowski gole zdobywa tylko w Borussii Dortmund. Mamy przyzwoitych zawodników, ale reprezentacja gra w zaledwie trzeciej lidze. Ameryki nie odkryłem, jednak ciężko się z tym pogodzić. Przecież na mistrzostwa świata jadą Bośniacy, może ujrzymy tam Islandczyków. W tych krajach żyje mniej ludzi niż w województwie podkarpackim.

Smucę się zatem i trochę zazdroszczę redakcyjnemu koledze, który kiedyś za piłkę dałby się pokroić, a we wtorek wybrał w telewizji „Prawo Agaty”. – Słaby ten serial, ale przynajmniej nie będę się denerwował – skwitował.

Tomasz Szeliga

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments