Falowanie i spadanie

Resoviacy zgodnie z tradycją meczów rundy zasadniczej rozgrywanych w Kędzierzynie-Koźlu musieli uznać wyższość ZAKSY. Fot. Wiesław Kozieł

PLUSLIGA. Mistrzowie Polski nie wykorzystali szansy na wywiezienie choćby punktu z Kędzierzyna-Koźla i polegli po nierównej grze.

- Przyjechaliśmy, żeby tu wygrać ale na chwilę obecną ZAKSA gra równiej od nas, choć mecz nie był porywający. Denerwujące jest jednak to, że mieliśmy szanse i przegraliśmy na własne życzenie – mówił po piątkowym meczu w Kędzierzynie trener Asseco Resovii Andrzej Kowal.

Spotkanie na szczycie PlusLigi tylko momentami stało na wysokim poziomie. Nie brakowało za to nerwowych sytuacji i częstych wideo weryfikacji. Praktycznie w każdym secie co chwilę zespoły korzystały z przysługujących im challengów. – Mecze na takim poziomie jak ten zawsze będą nerwowe, szczególnie na początku. Z czasem poprawiliśmy atak, ponadto dołożyliśmy trochę obron, punktowaliśmy zagrywką. Kluczem do zwycięstwa było jednak to, że graliśmy całym zespołem – mówi libero ZAKSy, Piotr Gacek.

Resoviacy po dobrym I secie w kolejnych wyraźnie już spuścili z tonu i nie byli w stanie przeciwstawić się rywalom, a najbardziej raziła ich słaba skuteczność w ataku. Szanse na zwycięzco jednak mieli. Szczególnie mogą żałować końcówki III seta, kiedy byli na prowadzeniu. – To był chyba decydujący moment tego spotkania – mówi Jochen Schops. – Prowadziliśmy jednym punktem, a dodatkowo była sytuacja, w której Antonin Rouzier zaatakował w antenkę, jednak sędzia przyznał punkt gospodarzom. Szkoda jednak, że wypuściliśmy swoją szansę w końcówce tej partii. W kolejnym secie Kędzierzyn już na początku wypracował sobie pewną przewagę, a my musieliśmy gonić naszych przeciwników. Trener zrobił wiele zmian w składzie, które po pewnym czasie przyniosły skutek, bo zbliżyliśmy się do rywali, ale w końcówce znów nie byliśmy wystarczająco skuteczni – stwierdza niemiecki atakujący, który w połowie IV seta zastąpił już na stałe słabo spisującego się Zbigniewa Bartmana.

Kędzierzynianie szybko złapali wiatr w żagle i nie dali sobie odebrać zwycięstwa. Mistrzowie Polski w IV secie zdołali jeszcze doprowadzić do remisu 20:20, ale ostatnie słowo należało już do gospodarzy. – Nie wytrzymaliśmy końcówek setów, bo pierwsza część meczu była w miarę wyrównana – opisuje trener Kowal. – W III secie mieliśmy swoje szanse, ale dwa niedokładne przyjęcie i później nieskończone ataki zmieniły oblicze tego meczu. Z ZAKSĄ, żeby wygrać, trzeba grać w dwóch elementach: ataku i zagrywce – kończy szkoleniowiec mistrzów Polski.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Asseco Resovia 3-1 (21:25, 25:20, 25:23, 25:22)

ZAKSA: Zagumny 2, Fontales 16, Możdżonek 7, Rouzier 21, Ruciak, Gładyr 9 oraz Gacek (libero), Pilarz, Wiśniewski, Kapelus
ASSECO RESOVIA: Tichacek 4, Lotman 10, Grzyb, Bartman 12, Achrem 4, Kosok 2 oraz Ignaczak (libero), Nowakowski 5, Dobrowolski 2, Schops 8, Kovacevic 6, Buszek 1

Sędziowali Maciej Twardowski i Sylwester Strzylak (obaj z Radomia). Widzów 2950. MVP meczu: Piotr Gacek.

Rafał Myśliwiec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.