Falowanie Stali

Fot. Archiwum
Fot. Archiwum

SUPERLIGA. Szczypiorniści Stali wrócili na tarczy z dalekiego Szczecina.

Tak być nie musiało, ale podopieczni Pawła Nocha nie potrafili przez całe spotkanie zagrać na równym poziomie. Gdyby było inaczej, pewnie sprawiliby niespodziankę.

Kluczowe znaczenie dla przebiegu meczu miał drugi kwadrans. Wówczas goście zdołali rzucić tylko dwa gole. To pozwoliło miejscowym wyrobić sobie znacząca przewagę, którą z małymi kłopotami utrzymali do końca meczu. Stal zaimponowała dopiero po przerwie. Wówczas pokazała, że potrafi grać i ma potencjał. Gdyby rywal był słabszy, może udałoby się jej odwrócić losy meczu. Niestety, Pogoń to obecnie trzeci zespół Superligi i mimo słabszych momentów w swojej grze, nie pokpiła sprawy.

– Nie byliśmy faworytem tego meczu, ale nie przyjechaliśmy do Szczecina, by oddać dwa punkty za darmo. Niestety, nasza gra w tym spotkaniu falowała. Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była totalną katastrofą. Nie możemy przegrywać aż ośmioma bramkami. To praktycznie ustawiło wynik tego spotkania – ocenił po meczu rozgrywający Stali Rafał Gliński.

POGOŃ Szczecin 33
STAL Mielec 29
(17-9)

POGOŃ: Matkowski, Stojković – Bruna 1, Wardziński 4, Shylovich 4, Gierak 1, Krupa, Marković 2, Konitz 8, Zaremba 3, Zydroń 10.

STAL: Kryński, Lipka – Wilk 4, Janyst 3, Krieger, Sobut 4, Szpera 2, Adamuszek, Dżono 2, Pribanic 2, Gliński 2, Chodara 6, Kostrzewa 4.

Kary: 12 min – 8 min. Widzów: 730.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments