Falstart mistrzów Polski. ZDJĘCIA

Gdyby nie znakomita postawa w bramce Cracovii Rafała Radziszewskiego, sanoczanie, którzy tylko trzy razy zaskoczyli krakowskiego golkipera, prawdopodobnie wygraliby sobotnie spotkanie. Fot. Wit Hadło

PLH. Gol Adriana Kowalówki w dogrywce przesądził o pierwszej od blisko roku przegranej sanockich hokeistów w starciu z Cracovią.

Od porażki rozpoczęli półfinałową rywalizację z Comarch Cracovią obrońcy mistrzowskiego tytułu, hokeiści Ciarko PBS Bank KH Sanok. Teraz rywalizacja przenosi się pod Wawel, gdzie we wtorek i środę rozegrane zostaną dwa kolejne spotkania. Do finału awansuje drużyna, która wygra cztery razy.

ZOBACZ ZDJĘCIA

- Wiemy, dlaczego przegrywaliśmy dotychczas z Sanokiem, jakie są ich mocne punkty i czego należy dopilnować, by nie dochodziło do takich sytuacji. Jedziemy do Sanoka po zwycięstwo. Kluczem do sukcesu powinien być nasz bramkarz oraz to, aby nie faulować, ponieważ rywal jest bardzo mocny w przewadze – mówił przed sobotnim starciem szkoleniowiec Cracovii, Rudolf Rohaček. Na nieszczęście obrońców mistrzowskiego tytułu, słowa opiekuna krakowian sprawdziły się w stu procentach.

Niczym wyrwany ze snu niedźwiedź
Sanoczanie wyjechali na lód dziwnie ospali. Swoimi poczynaniami w pierwszej tercji przypominali ociężałego niedźwiedzia, który właśnie przebudził się z zimowego snu i jeszcze za bardzo nie wie, o co w tym wszystkich chodzi. Otrzeźwiły ich dopiero dwa zadane przez krakowian ciosy, po których gospodarze przegrywali już 0-2. Kolejne odsłony wyglądały już zdecydowanie lepiej. Obrońcy mistrzowskiej korony rozkręcali się z minuty na minutę, ale w decydujących momentach zawsze napotykali na ścianę w osobie Rafała Radziszewskiego, który chwilami wyczyniał w bramce prawdziwe cuda, broniąc aż 47 z 50 oddanych przez sanoczan strzałów.

Oprócz “Radzika”, bohaterem gości był strzelec dwóch goli, Jozef Fojtik oraz autor decydującego trafienia w dogrywce, Adrian Kowalówka. – Sanok nie zagrał tak dobrego meczu, jak poprzednio. Cieszę się ze zwycięstwa i dwóch zdobytych bramek. Za pierwszym razem dostałem dobre podanie od Petra Dvořaka, przy drugim golu “asystował” mi Krystian Dziubiński, stanąłem sama na sam z Przemkiem Odrobnym i strzeliłem. Dobrze, że mamy w składzie Adriana Kowalówkę, który zdobył bramkę w dogrywce – cieszył się po meczu krakowski napastnik.

Nie rozdzierają szat
Zgoła odmienne nastroje panowały w ekipie z Sanoka. Wprawdzie po meczu nikt nie rozdzierał szat, ale wszyscy zdawali sobie doskonale sprawę, że ten mecz nie tak miał wyglądać. I nie chodzi tylko o sam wynik, ale przede wszystkim o postawę sanoczan na lodowisku, którzy oprócz składnych akcji, chwilami popełniali juniorskie błędy. Tak było m.in. w przypadku wspomnianego już Dziubińskiego, który po tym, jak miejscowi z mozołem odrobili straty i doprowadzili do remisu 2-2, przypadkowo wyłożył jak na tacy krążek Fojtikovi, a ten zdobył trzecią bramkę dla Cracovii.

- Biorę tego gola na klatę. To był straszny błąd w moim wykonaniu, więcej go nie powtórzę – kajał się Dziubiński, który później w pełni się zrehabilitował, strzelając bramkę, dającą dogrywkę. Gospodarze w końcówce regulaminowego czasu postawili wszystko na jedną kartę. Opłaciło się zdjęcie bramkarza, bowiem grając w liczebnej przewadze, na 10 sekund przed końcem meczu wyrównali. Co więcej, chwilę później mogli rozstrzygnąć losy meczu na swoją korzyść, ale dogodnej sytuacji nie wykorzystał Marcin Kolusz. W dogrywce lepsi byli goście i to oni zrobili pierwszy z czterech kroków do gry w wielkim finale.

CIARKO PBS BANK Sanok    3
COMARCH CRACOVIA    4
(0-2, 1-0, 2-1, dogr. 0-1)
0-1 Fojtik (7.), 0-2 Kłys (16.), 1-2 Kubat (38.), 2-2 Kolusz (41.), 2-3 Fojtik (44.), 3-3 Dziubiński (60. – w przewadze), 3-4 A. Kowalówka (64.)

CIARKO: Odrobny – Mojžiš, Dronia, Vozdecky, Zapała, Kolusz – Kotaška, Wajda, Mery, Bartoš, Vitek – Kubat, Rąpała, Strzyżowski, Dziubiński, Malasiński – Pociecha, Bułanowski, Gruszka, Milan, Bellus
CRACOVIA: Radziszewski – Kłys, Besch, L. Laszkiewicz, Słaboń, S. Kowalówka – Dudaš, Witowski, Dvořak, Valčak, Fojtik – A. Kowalówka, Noworyta, Piotrowski, Rutkowski, Chmielewski – Zieliński, Myjak, Cieślicki, D. Laszkiewicz, Kmiecik.

Sędziowali: Paweł Meszyński i Zbigniew Wolas. Kary: 12 i 8 min. Widzów 2800. Stan półfinałowej rywalizacji (do 4 zwycięstw): 1-0 dla Cracovii. Najbliższe dwa mecze wtorek (godz. 19) i środa (godz. 18.15) w Krakowie.

Marcin Jeżowski

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.