Fatalna IV kwarta

Gdyby nie indywidualne popisy niektórych z koszykarzy Siarki, lider ze Zgorzelca byłby w niezłych tarapatach.

Koszykarze z Tarnobrzega nie wykorzystali szansy na pokonanie lidera rozgrywek.

- Wygrali mądrzejsi, którzy bardziej rozumieją koszykówkę – jednym zdaniem podsumował sobotni pojedynek z wicemistrzem Polski, szkoleniowiec Siarki Jezioro Dariusz Szczubiał. Tarnobrzeżanie przez długi czas toczyli wyrównaną walkę z niepokonanym zespołem ze Zgorzelca, ale fatalna końcówka w ich wykonaniu zadecydowała o porażce.
Gospodarze przez trzy kwarty walczyli jak równy z równym z liderem Tauron Basket Ligi i dopiero w ostatnich dziesięciu minutach wyraźnie spuścili z tonu i ogarnęła ich totalna niemoc w ataku (przez blisko sześć minut nie potrafili trafić do kosza rywali).

Wcześniej “Jeziorowcy” dawali się mocno we znaki ekipie Turowa. Na początku meczu nieznacznie nawet prowadzili (14:11), a później mimo dominacji ekipy ze Zgorzelca trzymali się dzielnie. Potrafili odrobić stracony dystans i do IV kwarty wynik był sprawą otwartą.

Apel do dziennikarzy

– Zaczynamy dobrze bo zawodnicy są skoncentrowani na tym co mają robić – opisuje trener Szczubiał – Potem jednak wracają stare nawyki czyli indywidualne akcje i szukanie punktów. Być może zawodnicy chcą się rozliczać przez liczbę punktów przy ich nazwisku jaka się pojawia w gazecie. Dlatego mam prośbę do dziennikarzy, żeby nie pisać kto ile zdobył tylko może liczbę zbiórek, bloków itd. Może to jakoś pomoże bo na razie to wygląda tak, że jak facet nie rzuci nic przez kwartę to za chwile próbuje nadgonić i odbija się to na grze zespołu – mówi trener Siarki Jezioro.

Jak chcą to potrafią

Gospodarze w szeregach których zagrał wracający po kontuzji Przemysław Karnowski (jednak o sobotnim meczu będzie chciał jak najszybciej zapomnieć) szczególnie zaimponowali po przerwie. Na początku III kwarty przegrywali różnicą 10 oczek (28:38) i wydawało się, że Turów ciężko będzie już zatrzymać. “Jeziorowcy” jednak dzięki rzutom z dystansu Wojciecha Barycza sukcesywnie niwelowali straty i przed ostatnią częścią meczu przewaga gości stopniała do dwóch punktów i licznie zgromadzona publiczność ostrzyła sobie apetyty na emocje w końcówce. Jednak w ostatnich dziesięciu minutach tarnobrzeżanie zawiedli.

Nerwy poniosły trenera

W IV kwarcie zwyciężyła mądrość oraz cierpliwa i konsekwentna gra Turowa w szeregach których nie do zatrzymani był Konrad Wysocki (w tej części meczu zdobył 15 z 20 swoich punktów). Miejscowi mieli w tym wydatną pomoc swoją nieskuteczną grą, szczególnie w rzutach spod samego kosza. – Na treningu skuteczność jest 70-80 procent, a na meczu 18 czy 20. Do tego sporo głupich strat, bo podawanie piłkę rywalowi na kontrę to nic innego jak brak odpowiedzialności. Widać brak rutyny w tym zespole. Zawodnicy też nie wykorzystują np. Marka Piechowicza, który jest w dobrej dyspozycji. Niestety nie można na nich tego wymusić. Zawsze jest trudno jeśli grupą przewodzą sami obcokrajowcy – mówi trener Szczubiał, który widząc niefrasobliwość swoich podopiecznych w defensywie nie wytrzymał i wypalił pod adresem jednego z koszykarzy: – Ty debilu.

SIARKA JEZIORO Tarnobrzeg    59
PGE TURÓW Zgorzelec    77
(20:23, 7:11, 24:19, 8:24)

SIARKA: Miller 15 (2×3), Piechowicz 6, Barycz 7 (1×3), Corbett 2, Doaks 7 oraz Rabka 2, Wyka, Karnowski 2, Tiller 18 (3×3)
TURÓW: Gustas 21 (2×3), Wysocki 20, Gabiński 2, Jackson 6 (1×3), Edwards 9 oraz Cel 7 (2×3), Kickert 0, Chyliński 0, Mielczarek 4, Jankowski 0, Moore 10 (2×3), Lauderdale 2
Sędziowali: T. Kudlicki, R. Mordal i K. Puchałka. Widzów: 1700.

Rafał Myśliwiec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.