Fatalne skrzyżowanie przy “Biedronce”

Skrzyżowanie ul. Obrońców Pokoju z wjazdem do “Biedronki” nie należy do miejsc szczególnie bezpiecznych. Fot. Autor

KOLBUSZOWA. Na razie są “tylko” ranni, ale w każdej chwili może dojść tam do tragedii. 

Skrzyżowanie ul. Obrońców Pokoju z wjazdem do “Biedronki” jest miejscem wyjątkowo wypadkogennym. Zdaniem mieszkańców to efekt źle wykonanej krzyżówki. – Nie wiem, w czym tkwi problem, ale w każdej chwili może dojść tam do tragedii – alarmuje Grzegorz Romaniuk, szef Zarządu Osiedla nr 1. – Niedawno w stłuczce brało tam udział auto, w którym było malutkie dziecko. Szczęście od Boga, że nic się nie stało.

Ul. Obrońców Pokoju ma status drogi powiatowej, ale starostwo nie poczuwa się do odpowiedzialności za fatalne skrzyżowanie. Były wicestarosta, a obecnie radny powiatu, Waldemar Macheta twierdzi wręcz, że winę za wypadki przy “Biedronce” ponosi magistrat.

Romaniuk: – Szczęście od Boga, że nic się nie stało
– Kiedy wydaje się warunki zabudowy, to trzeba przewidzieć tego konsekwencje – uważa eks-wicestarosta. – Dzisiaj borykamy się z tym, czego tak naprawdę nie jesteśmy w stanie załatwić, bo jest tam działka prywatna, a przesunięcie słupa niewiele da. Błąd został popełniony na samym początku, gmina wydała warunki o zabudowie i koniec. Teraz my się staramy dopasować jak możemy z drogą, ale tam były wypadki, są i będą – dodaje Macheta.

Na ostatniej sesji Rady Miejskiej o feralne skrzyżowanie zapytał Grzegorz Romaniuk, szef Zarządu Osiedla nr 1. – Nie wiem, w czym tkwi przyczyna, ale bardzo często dochodzi tam do stłuczek – alarmował Romaniuk. – Niedawno malutkie dziecko jechało z rodzicami i szczęście od Boga, że nic się nie stało. Wczoraj dosłownie o włos nie zostałby potrącony rowerzysta. Gdyby tak się stało, to prawdopodobnie wpadłby na mój samochód – relacjonuje.

Zdaniem burmistrza Jana Zuby przyczyną kolizji na skrzyżowaniu przy “Biedronce” jest bezmyślność kierowców. – Wielu nie potrafi się tam zachować, łamie przepisy prawa, albo jedzie z nadmierną szybkością. Często widzę to, jadąc do domu z pracy – mówi Zuba.

***
Nic nie dzieje się bez przyczyny i ktoś musi odpowiadać za wypadki na przy “Biedronce”. Często zgania się na słup, który ponoć zasłania kierowcom widok. Tylko, dlaczego nikt nie widział go lub nie chciał widzieć w trakcie budowy tego skrzyżowania?  

Paweł Galek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.