Faworyci podzielą medale

- Nie sądzę, aby rzeszowski zespół stać było na wygranie meczu w Zielonej Górze – mówi Rafał Dobrucki.

SPEEDWAY EKSTRALIGA. – Nie sądzę, aby rzeszowski zespół stać było na wygranie meczu w Zielonej Górze – mówi Rafał Dobrucki.

Były zawodnik rzeszowskiej drużyny, obecnie jeden z filarów Stelmetu Falubazu Zielona Góra, Rafał Dobrucki ciągle przechodzi rehabilitację po urazie kręgosłupa, jakiego nabawił się 8 maja na torze w Gorzowie. – Lekarze zapewniają, że wszystko przebiega zgodnie z planem, ale powrót do pełni zdrowia jeszcze chwilę potrwa – mówi RAFAŁ DOBRUCKI.

- Co dalej z pana karierą? Czy zastanawiał się na już nad ewentualnym powrotem na tor?
- W tej chwili trudno powiedzieć, czy wrócę do żużla. Rehabilitacja daje efekty, a jej zakończenie planowane jest na koniec września. Wówczas lekarze wydadzą opinię na temat mojej dalszej kariery sportowej. Na razie nie myślę o tym, co będzie w przyszłości i skupiam się nad powrotem do pełni zdrowia. Nie nastawiam się na to, że jeszcze w tym roku wrócę na tor. Czy będzie to możliwe w przyszłym sezonie? Czas pokaże.

- Ciężko chyba panu obserwować zmagania kolegów z boku…
- Bardzo ciężko. Z pewnością wolałbym rywalizować z nimi na torze, ale stało się to, co się stało i czasu nie da się już cofnąć. Śledzę uważnie wydarzenia w polskiej lidze i trzymam kciuki za mój zespół.

- Speedway Ekstraliga podzieliła się na dwie grupy. Czy pana zdaniem ktoś z tej, nazwijmy to słabszej grupy, jest w stanie pomieszać szyki faworytom?
- Tabela nie oddaje w pełni tego, co dzieje się w Speedway Ekstralidze. Teoretycznie słabsze drużyny są w stanie napsuć sporo krwi faworytom. Tak było np. w meczu w Rzeszowie, gdzie PGE Marma przegrała z Unibaksem zaledwie dwoma punktami. Podobnie jest z drużyną Włókniarza, która przegrała minimalnie kilka spotkań. O niespodzianki w play-offach będzie jednak bardzo trudno, bowiem faworyci ligi są bardzo mocni i raczej wątpię, aby zespoły z Tarnowa, Rzeszowa, Wrocławia czy Częstochowy były w stanie włączyć się do walki o medale, które między siebie powinni podzielić faworyci ligi.

- Już jutro zaległe spotkanie Falubazu Zielona Góra z PGE Marmą Rzeszów. Daje pan jakiekolwiek szanse rzeszowskiej drużynie w tym meczu?
- Może będę w tej kwestii subiektywny, ale nie sądzę, aby rzeszowski zespół stać było na wygranie meczu w Zielonej Górze. Falubaz, mimo iż wystąpi osłabiony, bez zastępstwa zawodnika i być może także bez Grześka Zengoty, jest u siebie bardzo mocny i to on będzie faworytem tego spotkania.

- Zaskoczyły pana powołania trenera Marka Cieślaka na półfinał Drużynowego Pucharu Świata?
- Chyba nie. Trener nie miał łatwego zadania, bowiem musiał wybierać z szerokiej grupy zawodników. Można się zastanawiać nad doborem piątek zawodnika, czy nie postawić na młodych zawodników. Ufam, że trener postąpił słusznie i uda się naszej reprezentacji wywalczyć miejsce w finale.

- Pana zdaniem stać naszą reprezentację na zdobycie kolejnego Drużynowego Pucharu Świata?
- Szanse są, ale będzie o to z pewnością o wiele trudniej, niż w tamtym roku. Finał mamy wprawdzie u siebie w Gorzowie, jednak żużel jest bardzo nieprzewidywalnym sportem, w którym trudno wytypować faworytów. Rywale są mocni, wprawdzie nadal mamy przewagę, ale z roku na rok jest ona coraz mniejsza. O tym, kto zdobędzie trofeum zadecyduje dyspozycja dnia, a ja mam nadzieję, że to będzie dzień Polaków.

Korzystając z okazji chciałem pozdrowić wszystkich fanów żużla w Rzeszowie. Mam miłe wspomnienia ze startów w tym mieście i nadal mam dobre kontakty z miejscowymi działaczami, kibicami oraz mediami.

Rozmawiał Marcin Jeżowski

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.