Szczęśliwy lot Feliksa

- Najbardziej eksytujący był moment, kiedy stałem na szczycie świata. Czułem, że cały świat patrzy - mówił po wylądowaniu Felix Baumgartner.

USA. Tuż przed skokiem śmiałek powiedział: „Jaka mała ta Ziemia”.

Miliony ludzi podziwiały w niedzielę skok Feliksa Baumgartnera z 39 kilometrów. Austriak ustanowił aż trzy rekordy świata.

Balon rozpoczął lot ok. 17.30 czasu polskiego (ok. 9.30 czasu lokalnego). Wznoszenie trwało ponad dwie i pół godziny. Podczas lotu  Baumgartner zasygnalizował ekipie naziemnej, że „jest mu za zimno”. Kiedy balon osiągnął wysokość 39,01 km, a więc ponad 2 km ponad planowany wcześniej pułap, ekipa naziemna rozpoczęła procedurę przygotowującą Baumgartnera do skoku ze stratosfery.

Bezpośrednio przed skokiem skoczek rozmawiał z poprzednim rekordzistą Josephem Kittingerem, który przeprowadził go przez procedurę skoku zawierająca około 40 punktów.
Ostatnim z nich było otwarcie się drzwi kapsuły i wyjście skoczka na jej próg. Tuż przed skokiem śmiałek powiedział „Jaka mała ta Ziemia”.
Po 4 minutach i 20 sekundach spadku swobodnego Baumgartner otworzył spadochron. Felix wylądował szczęśliwie po ok. 10 minutach lotu.

Trzy rekordy
Baumgartner pobił rekord wysokości załogowego lotu balonem, ustanowiony w 1961 r. przez Victora Prathera i Malcoma Rossa, którzy wznieśli się na wysokość 34 668 metrów.
Austriak ustanowił również rekord skoku ze spadochronem z największej wysokości ustanowiony w 1960 roku przez Kittingera, który skoczył z wysokości 31 333 metrów.
Felix wzniósł się na wysokość dokładnie 39,044 km. Przez 4 minuty 20 sekund spadał swobodnie, cały skok trwał 9 minut i 3 sekundy. Felix według wstępnych ustaleń osiągnął prędkość 1342,8 km/h i przekroczył barierę dźwięku.

- Najbardziej ekscytujący był moment, kiedy stałem na szczycie świata. Czułem, że cały świat patrzy – mówił na konferencji prasowej Felix Baumgartner. Przyznał jednak, że nie myślał o rekordach. – Chciałem wrócić na ziemię, do mojej dziewczyny – powiedział.

Zaparował hełm
Felix zasalutował i skoczył. Początkowo wpadł w silny ruch wirowy, ale udało mu się odzyskać kontrolę nad lotem. – Najpierw mieliśmy piękny start kapsuły, a potem odrobinę dramatyzmu związaną z brakiem ogrzewania w moim hełmie. Wyjście z kapsuły było idealne, ale wkrótce zacząłem się obracać. Myślałem, że potrwa to kilka chwil, ale zacząłem przyspieszać. Chwilami było to bardzo gwałtowne. Przez kilka sekund myślałem, że stracę przytomność. Nie wiedziałem, jak się z tego wydostać. Nie poczułem przekroczenia bariery dźwięku, bo byłem skupiony na tym, by ustabilizować lot. To było o wiele trudniejsze niż myślałem – mówił skoczek. Zaparowała szybka w hełmie.

Na pytanie, czemu zawdzięcza psychiczną siłę do wykonania skoku z 39 km, powiedział, że to dzięki „systemowi”. – Rozdzielam wszystko na porcje. Nie patrzę na końcowy efekt, tylko następny etap do wykonania – podkreślił.

Źródło: TVN24/ps

 

 

 

do “Szczęśliwy lot Feliksa”

  1. ROMAN

    miałem niepokój jak on wyczołga się w tym kombinezonie z tej „dziupli „ale się udało- potem jak leciał jak liść klonowy wydawało się że nie jest w stanie opanować tego lotu – ale jak znalazł się w gęstrzych warstwach atmosfery i szybował jak ” messerschmitt ” i opanował lot – to już wiedziałem że wyląduje.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.