Ferenc chowa się za immunitetem senatorskim

Problemy z kierowaniem miastem przerosły już Tadeusza Ferenca i zaledwie po kilku miesiącach trzeciej kadencji w Ratuszu chce uciec do Senatu RP.

Przez nieudolność Tadeusza Ferenca i jego ludzi, miastu grozi utrata 300 milionów złotych. Prawica Podkarpacka chce referendum w sprawie odwołania prezydenta Rzeszowa.

Zapowiadana od kilku lat wielka komunikacyjna rewolucja w Rzeszowie może okazać się wielką klapą i gwoździem do trumny ekipy prezydenta Tadeusza Ferenca. Stanie się tak jeśli władze miasta nie zdążą na czas ze złożeniem wniosku o unijne dofinansowanie i doprowadzą do utraty 300 milionów złotych. Byłaby to kompromitacja na skalę ogólnopolską.

Rzeszowianie od kilku lat są karmieni zapowiedziami radykalnej modernizacji miejskiej komunikacji. Projekt o nazwie “Budowa systemu integrującego transport publiczny miasta Rzeszowa i okolic” ma być realizowany w ramach Programu Operacyjnego Rozwój Polski Wschodniej. Miasto dostanie ok. 75 milionów euro unijnego dofinansowania.

W zamian przebudowa ma objąć kilkanaście skrzyżowań i kilka głównych ulic (Rejtana, Podkarpacka, Lubelska, Wyzwolenia), wprowadzony ma być system sterowania ruchem, system informacji pasażerskiej, zakupionych zostanie 100 nowoczesnych ekologicznych autobusów, a w niektórych miejscach pojawią się kontrowersyjne buspasy.

Inne miasta wyprzedziły Rzeszów

Podobne projekty realizują inne miasta Polski Wschodniej: Kielce, Lublin, Olsztyn i Białystok. Jedne, jak Kielce, są już bardzo zaawansowane w wykonaniu zaplanowanych zadań, inne dopiero zaczynają. Jednak to właśnie Rzeszów ma największe opóźnienie i jako jedyny nie złożył jeszcze wniosku o dofinansowanie.
Dlaczego? Miejscy urzędnicy tłumaczą, że to ze względu na szerszy niż w innych miastach zakres projektu. Trudno uznać to tłumaczenie za sensowne, skoro wszystkie projekty mają zbliżoną wartość – około 300 mln zł, a niektóre są nawet droższe od rzeszowskiego.

Skąd więc biorą się problemy Rzeszowa? Urzędnicy od początku zbytnio kombinowali z zakresem projektu. Jedne pomysły wciąż wypadały, inne wchodziły na ich miejsce. Kto np. pamięta, że pierwotnie projekt zakładał zakup przez miasto 4 szynobusów? Ratusz chciał też kosztem zmian w komunikacji upchać do programu jak najwięcej projektów drogowych, w tym takie jak budowa łącznika z autostradą czy połączenie al. Rejtana z ul. Ciepłowniczą. Zostały odrzucone przez ekspertów.
Bardzo dużo czasu zmarnowano też na rozważania na temat kolejki nadziemnej, do której budowy zapalił się prezydent Tadeusz Ferenc po wizycie w Szwajcarii. Unijni eksperci oceniający projekt ten pomysł prezydenta zanegowali jako całkowicie nieefektywny.

Nie przyznali się do kłopotów przez wybory?

Przez ostatnie miesiące o programie transportowym mówiono niewiele. Wiadomo było tylko, że są opóźnienia, ale miasto wciąż przygotowuje się do złożenia wniosku o dofinansowanie do końca 2011 roku. Takie przesunięcie terminu uzgodniono z ministerstwem.

Dopiero w ostatnich dniach czerwca ratusz ujawnił, że rozwiązał umowę z hiszpańską firmą APIA XXI, a ściślej z konsorcjum kierowanym przez jej polską spółkę-córkę. Miała ona za 4,5 mln zł opracować studium wykonalności całego projektu. Sprawa wyszła na jaw dzięki działaniom Prawicy Podkarpackiej. To grupa osób skupionych wokół portalu o tej nazwie. Reprezentujący ją Ireneusz Dzieszko próbuje poznać okoliczności decyzji w sprawie buspasów jakie pojawiły się na al. Sikorskiego i są planowane w innych częściach miasta.

Prawica Podkarpacka zainteresowała się też sprawą umowy z APIĄ. Okazało się, że firma nie wywiązała się z tego do czego się zobowiązała. Całość studium powinna być gotowa do 8 października 2010 r. Jednak miasto nie zerwało umowy z firmą. Dlaczego?

- To wybory samorządowe w listopadzie 2010 roku były przyczyną, dla której władze Rzeszowa nie wykonywały zdecydowanych ruchów w sprawie przetargu na studium wykonalności przebudowy systemu transportowego miasta ze środków unijnych – twierdzi Dzieszko.

Chcą referendum w sprawie odwołania Ferenca

Władze miasta nie chcą ujawnić kiedy konsorcjum faktycznie wykonało pierwszą część zamówienia. Zapewne ze sporym opóźnieniem. Mimo to miasto przelało już na konto spółki pieniądze za pierwszy etap prac. Zamiast 1,8 mln złotych ratusz zapłacił okrągły milion złotych, bo urzędnicy potrącili 800 tys. zł jako kary umowne za opóźnienia.

Widać jednak, że ludzie Ferenca przechodzą nad sprawą do porządku dziennego i nie chcą egzekwować od niesolidnej firmy odszkodowania za narażenie miasta na utratę unijnych pieniędzy. Pracę APII ma kończyć inna, wyłoniona w przetargu krakowska firma. Czy zdąży?

Prawica Podkarpacka zapowiada, że po upływie ustawowego okresu ochronnego (10 miesięcy od dnia wyboru prezydenta) zainicjuje referendum w sprawie odwołania Tadeusza Ferenca i Rady Miasta.

- Miasto potrzebuje nowego gospodarza, który przynajmniej wyegzekwuje to, co możliwe w związku narażeniem Rzeszowa na straty. Jeżeli istniałyby jeszcze szanse uratowania unijnych pieniędzy, po tym wszystkim, co zobaczyliśmy, lepiej byłoby powierzyć los miasta w ręce inne, niż dotychczasowe władze – przekonuje Ireneusz Dzieszko.

Ferenc ucieka do Senatu

Tymczasem prezydent Ferenc już jawnie przyznaje, że po niecałym roku od ostatnich wyborów samorządowych chce kandydować do Senatu. Po co w takim razie nieco ponad pół roku temu ubiegał się o trzecią kadencję w ratuszu? Dlaczego chce narazić podatników na koszt kolejnych, przedterminowych wyborów? Czy chodzi o senatorski immunitet? A może to po prostu ucieczka przed coraz większą bezradnością wobec narastających problemów? Takich jak groźba utraty kilkaset milionów unijnego dofinansowania?

To tylko niektóre z pytań jakie należy postawić Tadeuszowi Ferencowi. Być może jednak Ferenc w Senacie byłby dla Rzeszowa dużo mniej ryzykownym rozwiązaniem niż Ferenc w ratuszu przez kolejne trzy lata.

PiS chce radykalnych kroków

Opozycja w Radzie Miasta wezwała prezydenta do podania szczegółowej informacji na temat opóźnień w realizacji programu transportowego. Taki punkt znalazł się na wniosek klubu PiS w porządku wtorkowej sesji (12 lipca).

- Domagamy się podjęcia skutecznych działań celem faktycznej poprawy systemu komunikacji, nie zaś pozorowanych zmian – mówi radny Jerzy Cypryś, przewodniczący klubu PiS w Radzie Miasta. – Fakt problemów i opóźnień w realizacji tego projekt, podobnie zresztą jaki i opóźnienia w realizacji innych zamierzeń inwestycyjnych budzi zaniepokojenie i daje podstawę do podjęcia radykalnych kroków przez Radę Miasta. Dlatego też wzywamy radnych – członków pozostałych klubów, a zwłaszcza radnych klubu Platformy Obywatelskiej do złożenie “parasola ochronnego” nad nieudolnymi i antyinwestycyjnymi poczynaniami władz Rzeszowa.

Jaki to “radykalne kroki”? PiS nie wyklucza nawet wezwania prezydenta Ferenca do ustąpienia. Cypryś podkreśla jednak, że radnym jego ugrupowania przede wszystkim bardzo zależy, by program transportowy został zrealizowany.

Krzysztof Kuchta

 

do “Ferenc chowa się za immunitetem senatorskim”

  1. marek woziwoda

    Zmiany ,zmiany ,zmiany – juz czas….

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.