Ferenc swoją karierę zawdzięcza PZPR

RZESZÓW. Od robotnika do kierownika

O karierze, jaką w szybkim tempie robił urzędujący prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc, pisały już rzeszowskie gazety, pokazując, że była to taka swoista kariera Nikodema Dyzmy, który sięgał po stanowiska dzięki układom. W przypadku Ferenca w pięciu się po kolejnych szczeblach kariery pomagali towarzysze z Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

Nasi Czytelnicy zwrócili uwagę na jeden zaskakujący szczegół zawarty w biogramie Ferenca na Wikipedii. A mianowicie od 1956 do 1964 roku pracował w rzeszowskiej WSK jako zwykły robotnik. Ale właśnie w roku 1964 nagle awansował na kierownika magazynu. Czemu zawdzięczał ten awans? Otóż w tym samym biogramie czytamy, że dziwnym trafem, akurat w roku, w którym awansował na kierownika, wstąpił do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej! Trudno uwierzyć, że był to zwykły zbieg okoliczności – najwyraźniej w pierwszym szczeblu jego kariery wydatnie pomogła mu czerwona partyjna legitymacja.

Później poszło już jak z płatka. 1972 rok – Ferenc został zastępcą dyrektora rzeszowskiego przedsiębiorstwa „Transbud”, od 1981 roku do 1984 jest kierownikiem w „Budimeksie”, przez rok zastępcą kierownika Rzeszowskich Zakładów Budownictwa Mieszkaniowego. W latach 1985 – 91 kieruje Miejskimi Zakładami Budownictwa Mieszkaniowego. W oficjalnym biogramie nie ma informacji, co robił przez dwa lata do 1993 roku, gdy został prezesem Spółdzielni Mieszkaniowej „Nowe Miasto”. Ale i w tym awansie zapewne pomogły mu dawne partyjne układy. W 1994 roku został z ramienia SLD radnym. Będąc zaledwie przez rok posłem SLD (lata 1991–92), nie przestał kierować spółdzielnią. Z tej intratnej funkcji odszedł dopiero, gdy osiem lat temu został wybrany prezydentem Rzeszowa.

Widać więc wyraźnie, że w kolejnych awansach jeszcze urzędującemu prezydentowi wyraźnie pomagały legitymacje partyjne, najpierw PZPR (w której był aż do rozwiązania partii w 1990 roku), później SLD. Od robotnika z czerwoną książeczką po prezydenta miasta z legitymacją Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

Janusz Przecławski

do “Ferenc swoją karierę zawdzięcza PZPR”

  1. Jadwiga

    Iwanie Przecławskij, dostaniesz ukraińcu ataku serca jak tak będziesz się wściekał na Ferenca. Wiadomo, że dla ciebie lepsi są ci z UPA niż z PZPR, ale czas Bandery już się skończył nawet na Ukrainie. Spieprzaj do swoich banderowców, a Pana Ferenca zostaw w spokoju gamoniu.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.