Ferenc wydaje coraz więcej na urzędników

RZESZÓW. Rozrzutna polityka włodarza rzeszowskiego ratusza

Chociaż w budżecie miasta brakuje pieniędzy na wiele obiecanych przez Tadeusza Ferenca inwestycji, prezydent nie żałuje pieniędzy na funkcjonowanie magistratu. W tym roku założono aż 20-procentowy wzrost wydatków na ten cel!

Wydatki na administrację miejską stale rosną. Chociaż spadają wpływy z podatków, cięcia nie dotykają bynajmniej urzędników z ratusza. W tym roku Rzeszów wyda na płace pracowników Urzędu Miasta 33,5 miliona złotych. To o 3,6 proc. więcej niż w 2010 r.

Natomiast na samo funkcjonowanie magistratu ratusz wyda znacznie wyższą kwotę niż w ubiegłym roku. Wzrost wydatków na ten cel wyniesie aż 20 procent. Skąd tak drastyczny skok? W tym roku Rzeszów nie powiększył się, więc nie przybyło nowych mieszkańców, których sprawy musieliby obsługiwać urzędnicy. Nie ma też jakichś szczególnych nowych zadań, które miałby realizować rzeszowski magistrat.

W budżecie brakuje tymczasem środków na wiele oczekiwanych przez mieszkańców inwestycji, o czym szeroko informujemy w Super Nowościach. Urzędnicy z ratusza nieprzekonywująco tłumaczą, że większe środki na wynagrodzenia stanowią rezerwę na wypadek konieczności zatrudnienia nowych pracowników. Ci mieliby się pojawić jeśli przybędzie zadań w urzędzie, m.in. związanych z funduszami unijnymi. Nie planuje się jednak wzrostu samych pensji.

Z kolei wzrost wydatków na samo działanie Urzędu Miasta ma wynikać z wzrastających kosztów mediów i niedawnej podwyżki VAT. Skoro jednak, jak przyznają w ratuszu, w roku 2010 zaoszczędzono po 2 mln zł na pensjach i utrzymaniu urzędu dlaczego na 2011 rok założono aż 20-procentowy wzrost kosztów funkcjonowania magistratu?

Większe miasta wydają mniej

Tym bardziej jest to dziwne, skoro (według informacji zebranych przez „Rzeczpospolitą”) np. w znacznie większych ludnościowo od Rzeszowa Gliwicach wydatki na funkcjonowanie urzędu w 2011 r. mają wynieść mniej niż w stolicy Podkarpacia, bo 4,8 mln zł i to przy 14-procentowym wzroście w stosunku do ubiegłego roku. Z kolei również w nieco większych Kielcach na urząd wydaje się co prawda więcej niż w Rzeszowie (o prawie milion – wzrost do 2010 r. o 4 proc.), ale za to aż o 8,8 mln zł mniejsze są wydatki na płace. Tam zresztą koszty wynagrodzeń założono na tym samym poziomie co rok wcześniej.

Zadłużenie znowu będzie rosnąć

Tymczasem zadłużenie miasta pod rządami Tadeusza Ferenca ma nadal szybko rosnąć. Planuje się, że na koniec tego roku wyniesie ono już 355 mln zł. Natomiast według przyjętej wieloletniej prognozy finansowej, w 2013 r. zbliży się ono już do niebezpiecznego poziomu 60 proc. zadłużenia w stosunku do dochodów i ma wynieść 446 mln zł (54,8 proc. poziomu dochodów).

Inne wydatki na miejskie instytucje:

Rada Miasta – 922 tys. zł
Straż Miejska – 3,67 mln zł
wynagrodzenia w placówkach oświatowo-wychowawczych – 212 mln zł

Komentarz
Jerzy Cypryś, przewodniczący klubu PiS w Radzie Miasta:

- Można zrozumieć, że są to ostrożne przewidywania budżetowe zakładające większą ilość zadań. Jako radni będziemy jednak bacznie przyglądać się wydatkom, bo występują sygnały, że nie są one realizowane w sposób optymalny. Na przykład powołanie nowego wiceprezydenta w miejsce starego i utworzenie nowego stanowiska pełnomocnika do spraw edukacji. Mówi się o wzroście ilości spraw związanych z obsługą funduszy zewnętrznych, tymczasem ostatnio mamy do czynienia z fiaskiem działań w tej dziedzinie takich jak stadion miejski czy nowy most. Koszty funkcjonowania urzędu powinny być optymalizowane, a nie służyć realizacji polityki kadrowej prezydenta.

Krzysztof Kuchta

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.