Finałowy falstart

Siatkarze ZAKSY bardzo dobrze czytali grę rzeszowian i często ustawiali szczelny blok, którym zdobyli w całym meczu aż 11 punktów. Fot. Wiesław Kozieł

FINAŁ PLUSLIGI. Resoviacy od porażki rozpoczęli rywalizacje z ZAKSĄ o złoto. W poniedziałek pojedynek nr 2.

- Byliśmy gorsi w każdym elemencie. Mieliśmy swoje szanse w I i III secie, ale nie wykorzystaliśmy końcówek. Słabiej zagrali nasi liderzy Alek Achrem i Jochen Schops. W poniedziałek gramy kolejny mecz i na pewno żadnych rewolucji w składzie nie będzie. Zmienimy ustawienie i taktykę, na pewno nie będzie żadnej burzy mózgów ani męskich rozmów – mówił po niedzielnym meczu Andrzej Kowal, szkoleniowiec Asseco Resovii.

Rzeszowianie przegrali pierwszy mecz finałowy, w którym oddali rywalom aż 27 punktów po błędach własnych. – Takie rzeczy bolą najbardziej, tym bardziej że dwa sety przegraliśmy na przewagi. Cóż ten mecz jeszcze na dobre się nie zaczął, a już nie wiedzieliśmy, co się dzieje – opisuje Piotr Nowakowski, środkowy Asseco Resovii. – Później musieliśmy gonić, bo rywale nam odjechali na cztery punkty. W końcówce tego I, podobnie jak w III czegoś tam nam zabrakło. Strzelili mocno zagrywkę i ciężko było cokolwiek zrobić, a o II secie nie ma co wspominać tylko jak najszybciej zapomnieć – dodaje środkowy ekipy z Rzeszowa, która w inauguracyjnej partii przegrywała w końcówce 24:21 i obroniła trzy piłki setowa i za chwilę nawet sama miała setbola, ale go nie wykorzystała.

Dobrze czytali grę
Rywale od samego początku bardzo dobrze czytali grę resoviaków i praktycznie wyłączyli z gry ich dwie największe armaty. – Wyeliminowaliśmy z gry Schopsa i Achrema i grało się nam już dużo lepiej. Resovia dostała dziś tyle bloków co wcześniej nie zdarzyło się im w półfinałach i ćwierćfinałach – mówi Michał Ruciak wybrany MVP meczu. – To pierwsze moje wyróżnienie w tym sezonie, ale najważniejsze są zwycięstwa. Liczy się zawsze zespołowość i żeby zawsze po naszej stronie była trójka. Oby tak samo stało się w poniedziałek i sobotę.

Przyjęcie największym problemem
Największym problemem ekipy z Rzeszowa po raz kolejny było przyjęcie zagrywki szczególnie w kluczowych momentach meczu. – Na pewno tak, ale wiadomo, że zagrywka jest dużą siłą ZAKSY – mówi Paul Lotman. – My nie jesteśmy przyzwyczajeni do tak mocnych serwisów. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem byłoby przeciwstawienie naszej dobrej zagrywki, a to nam niestety nie wychodziło. Wiadomo, że kiedy Zagumny ma piłkę dograną do siatki, to trudno przewidzieć jego zagrania i grać skutecznie w bloku i w obronie. Największym pozytywem dla nas z tego spotkania jest to, że mimo dużych problemów z grą mieliśmy swoje szansy na wygranie pierwszego i trzeciego seta. W poniedziałek musimy zagrać dużo lepiej – stwierdza amerykański przyjmujący.

Zmarnowana szansa
Resoviacy najlepsza okazję na odwrócenie losów meczu mieli w secie III. Prowadzili od połowy tej partii, a w końcówce 21:18 czy 23:21, ale nie potrafili tego dowieźć do końca. Przy stanie 23:23 resoviacy długo nie mogli zgodzić się z decyzją arbitrów, którzy po ataku Lotmana orzekli aut. – Byłem wściekły, bo już wcześniej straciliśmy dwa challenge i nie mogliśmy sprawdzić tej sytuacji, a wyraźnie widziałem, że był blok – mówi Paul Lotman, a Piotr Nowakowski dodaje. – Zepsułem zagrywkę w takim momencie, że nie powinienem tego zrobić, a później jakoś to wszystko poszło – mówi Piotr Nowakowski.

- Dobre zagrywki Michała Ruciaka, który słusznie został wybrany MVP, sprawiły, że ZAKSA zdołała przechylić szalę zwycięstwa na swoja korzyść. Prowadzą 1-0, a rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw i ja zachowuję spokój. Co prawda przewagę ma rywal niewielką, ale w poniedziałek jest kolejny mecz i zrobimy wszystko, żeby go wygrać, a później przed własną publicznością załatwić sprawę w Rzeszowie. Oczywiście gwarancji nigdy nie ma, ale mam nadzieję, że obronimy mistrzowski tytuł -  kończy Nowakowski.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle    3
ASSECO RESOVIA    0
(28:26, 25:20, 25:23)

ZAKSA: Zagumny 2, Ruciak 9, Możdżonek 8, Rouzier 18, Fonteles 10, Wiśniewski 10 oraz Gacek (libero), Gładyr 1, Pilarz, Kapelus
ASSECO RESOVIA: Tichacek 1, Lotman 2, Kosok 1, Schops 5, Achrem 8, Nowakowski 5oraz Ignaczak (libero), Bartman 13, Dobrowolski, Grzyb, Kovacevic 3, Perłowski.
Sędziowali: Maciej Twardowski (Radom) i Paweł Burkiewicz (Kraków). Widzów 3 tys. MVP meczu: Michał Ruciak. Stan rywalizacji (do 3 zwycięstw): 1-0. Kolejny mecz w Kędzierzynie-Koźlu w poniedziałek o godz. 18.

Rafał Myśliwiec, Kędzierzyn-Koźle

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.