Flisy pod patronatem UNESCO?

Zawód flisaka nie jest lekki, ale do tratw na kilku rzekach już przyzwyczailiśmy się i szkoda byłoby, gdyby malownicze spływy tratw zastąpiły wycieczki łodzi motorowych. Fot. Jerzy Mielniczuk

ULANÓW. Flisactwo to zabytek klasy zerowej, tylko nie każdy o tym wie. Każdy się dowie, gdy na naszych tratwach pojawią się flagi z logo ONZ-owskiej agendy.

Jeśli wszystko dobrze pójdzie, już w przyszłym sezonie na tratwach ulanowskich flisaków znajdą się symbole UNESCO. Członkowie Bractwa Św. Barbary wrócili właśnie z Hiszpanii z mocnym postanowieniem uczynienia wszystkiego, by agenda ONZ objęła ich fach swoją kuratelą. Byłby to nie tylko prestiż, ale i pieniądze na krzewienie flisackich tradycji. Zadanie wymaga jednak współpracy podobnych jak ulanowskie stowarzyszeń, w kilkunastu przynajmniej krajach.

Kilka dni temu w Hiszpanii zakończył się Międzynarodowy Zjazd Flisaków. Atrakcji nie brakowało, choć nie każdy flisak może mówić o spływach górskimi rzekami w kategoriach atrakcji. Wszak to ich chleb powszedni, ale flisy w każdym regionie wyglądają inaczej i doświadczenia nigdy za wiele.

Zrobić wszystko, żeby fach ratować
- Tym razem zajęliśmy się kwestią ochrony zawodu flisackiego, który w większości krajów należy już do kategorii zawodów ginących – mówi Roman Pokora z Bractwa Miłośników Ziemi Ulanowskiej pw. Św. Barbary. – To wyzwanie o które warto walczyć. Czeka nas dużo pracy, od której flisak najchętniej by uciekł, czyli papierowej dokumentacji i pisania projektów, ale nikt nie ma wątpliwości, że trzeba przez to przejść.

UNESCO umieszczając coś na swojej liście, daje gwarancję pełnej opieki. Tak jest z najbardziej znanymi na świecie zabytkami, które można spotkać i w naszym regionie. Ale UNESCO to też kultura niematerialna i nasi południowi pobratymcy z Unii zwrócili uwagę na zawód, który jest starszy od niejednego zabytku. Jak zabytek bez opieki, tak fach flisaka może zaniknąć. Wystarczy, że żyjący flisacy znajdą sobie inne hobby na wolny czas. Trzeba więc zebrać wystarczającą dokumentację, a ulanowiacy mają ją z kilkuset lat, dołączyć uzasadnienie i czekać na decyzję UNESCO. Wcześniej jeszcze wpisać flisactwo na listę regionalną i krajową, których nikt jeszcze u nas nie robił. To pełna nowość, choć dotyczy najstarszych zawodów. Pomysł oddania się pod opiekę agendy ONZ podrzucili flisacy z Hiszpanii, Słowenii i Niemiec, gdzie flisactwo staje się coraz bardziej popularne.

Cała reprezentacja kraju z Ulanowa
Międzynarodowe zloty flisackiej braci odbywają się raz na rok i do tej pory uczestniczyli w nich tylko flisacy z Europy. Tak też było pod koniec czerwca w Hiszpanii, gdzie zjechało ok. 300. flisaków z 15. krajów. Polska ekipa liczyła 6 osób i wszystkie były z Ulanowa. Flisacy pienińscy mają teraz pełnię sezonu i trudno im się było oderwać od wioseł, ale kwestia opieki UNESCO też im przypadła do gustu.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.