Formalność w rewanżu?

Asseco Resovia nie powinna mieć większych problemów z awansem do kolejnej rundy Pucharu CEV.

1/16 FINAŁU PUCHARU CEV. Siatkarzom Asseco Resovii do awansu do kolejnej rundy potrzebne jest zwycięstwo.

- Największym zagrożeniem w rewanżu może być nie tyle dobra gra rywala, co nasze podejście do meczu – mówi przed rewanżowym pojedynkiem w 1/16 finału Pucharu CEV z ekipą z Lozanny, środkowy Asseco Resovii, Wojciech Grzyb.

W pierwszym meczu w Szwajcarii resoviacy wygrali 3-2. Podobnie jak we wcześniejszych latach, aby awansować do kolejnej rundy Pucharu CEV trzeba wygrać dwa spotkania. W przypadku gdy w rywalizacji jest remis (nie liczy się bilans setów) o awansie zadecyduje “złoty set”, rozgrywany do 15.

- Musimy być bardzo skoncentrowani i podejść do tego spotkania tak, jakby to był pojedynek z rywalem z najwyższej półki – mówi Wojciech Grzyb i dodaje. – Wtedy na pewno poziom naszej gry będzie lepszy niż w Szwajcarii. Nie powinniśmy mieć problemów ze odniesieniem drugiego zwycięstwa i awansem do kolejnej rundy.

Kontrolować rewanż

Podobnego zdania co środkowy Asseco Resovii, jest scout (osoba odpowiedzialna za rozpracowywanie rywali) ekipy z Rzeszowa, Michał Mieszko Gogol. – Przy naszej normalnej dyspozycji powinniśmy spokojnie kontrolować sytuację w rewanżu. Najważniejsze to zagrać w pełni zaangażowanym i pilnować wszystkiego na boisku.

W pierwszym meczu Szwajcarzy dość niespodziewanie mocno dali się we znaki Asseco Resovii. – Jedyne, czym nas zaskoczyli to olbrzymia ambicja gry. Walczyli o każdą piłkę – kontynuuje specjalista od rozpracowywania rywali rzeszowskiej drużyny Michał Mieszko Gogol. – Kluczową postacią w zespole przeciwnika jest Amerykanin Steward, który atakuje niemal z każdej pozycji. W drużynie ze Szwajcarii w większości grają amatorzy, którzy na co dzień pracują. Przed meczem przyszli i sami rozłożyli na boisku siatkę, czy banery reklamowe, a potem to wszystko poskładali. Chylimy czoła przed nimi, bo na boisku zostawili serce i woli walki nie można im odmówić. Jeśli chodzi o umiejętności, to na pewno jesteśmy silniejsza drużyną. W rewanżu musimy to jednak potwierdzić – stwierdza Gogol.

Amerykańskie towarzystwo

Lozanna UC jest jednym z najbardziej utytułowanych szwajcarskich klubów. Klub ten wygrał pierwsze mistrzostwa kraju zorganizowane w 1957 r. i od tego czasu jeszcze dziesięciokrotnie zdobywał mistrzowskie tytuły. Był nie do pokonania w latach 1991-1995, ale ostatnie złoto zdobył w 2008r. W 2009r. LUC był wicemistrzem kraju, a w ostatnich dwóch sezonach zdobywał brązowy medal.

W ekipie z Lozanny, której szkoleniowcem jest Amerykanin Shawn Patchell, występuje trzech obcokrajowców: przyjmujący Andrew Stewart i atakujący Evan Romero (obaj USA) oraz atakujący Jaromir Grun (Czechy). Ciekawostką jest to, że zawodnikiem LUC jest również syn (ma szwajcarskie obywatelstwo) byłego trenera i zawodnika Resovii Andrzeja Wiącka, Piotr. – To taki europejski średniak, ale z pomysłem na grę. Widać tam myśl taktyczną – opisuje rywala Michał Mieszko Gogol, asystent trener Andrzeja Kowala odpowiedzialny za rozpracowywanie przeciwników. Gra rywali opiera się głównie na ww. wymienionych Amerykanach, przyjmującym Andrew Stewardzie i atakującym Evanie Romero. – Stewart dostaje dużo piłek i atakuje z każdej pozycji. To kluczowa postać. Jeśli wyłączymy go z gry, to odbierzemy im ich główny argument. Zawodnicy LUC nie mają najmocniejszej zagrywki; bardziej celują w konkretnego zawodnika. Z pewnością w polskiej lidze serwuje się mocniej -– informuje Gogol. W ekipie gospodarzy poza kontuzjowanym Grzegorzm Kosokiem wszyscy sa do dyspozycji trenera Andrzeja Kowala.

Zwycięzca z pary Lozanna UC – Asseco Resovia w 1/8 finału Pucharu CEV zagra z wygranym z dwumeczu Draisma Dynamo Apeldoorn (Holandia) -  Mladost Marina Kastela (Chorwacja). Pierwsze spotkanie 3-0 wygrali Holendrzy.

Rafał Myśliwiec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.