“Okrągła kładka” jest potrzebna?
Przeczytaj oryginalny post blogu
27-02-2012
14:22
paulina

RZESZÓW. Mieszkańcy mają podzielone opinie na temat konieczności powstania takiego przejścia.

Tzw. okrągła kładka ma się pojawić końcem roku nad skrzyżowaniem alei Piłsudskiego i ulicy Grunwaldzkiej. Władze zapewniają, że budowa jest konieczna, bo przejście jest niebezpieczne. Inwestycja na razie utrudnia kierowcom wjazd w stronę rynku, ponieważ wjazd od ulicy Grunwaldzkiej został zamknięty.

Przy ul. Piłsudskiego trwają prace przygotowawcze do rozpoczęcia montażu betonowych słupów, które będą podtrzymywały okrągłą kładkę. Najpierw trzeba jednak przebudować podziemną instalację. Od strony Urzędu Wojewódzkiego będą zamontowane schody,…

28-02-2012
09:08
VIOLETTA

LUDZIE! PRZECIEZ NORMALNY CZLOWIEK PRZED WYDANIEM PIENIEDZY ZASTANOWI SIE I KAZDA ZLOTOWKE OGLADNIE KILKA RAZY! INNA SPRAWA JEST ,KIEDY TE ZLOTOWKI NIE SA JEGO! – WTEDY MOZE REALIZOWAC DZIWNE POMYSLY – NP. KWADRATOWE RONDO, DROGE TYLKO Z BUS PASEM,JEDNOKIERUNKOWE CHODNIKI DLA PIESZYCH, CZY PODZIEMNE WIEZOWCE!
PROSTE???

28-02-2012
09:09
miastowy

Dokładnie lokalizacja trochę nie trafiona! Na Cieplinskiego była by bardziej potrzebna.
Na Piłsudskiego lepszym pomysłem była by taka koncepcja
http://images32.fotosik.pl/359…..ec7med.jpg
http://images45.fotosik.pl/10/…..181med.jpg

28-02-2012
09:12
melon

Może i dobry pomysł z kładką z Jałowego na Sokoła, ale to przejście, porównując, na pewno generuje mniejszy ruch, poza tym jakby się komponowała przy zabudowie klasztor – kamienice, używając słów Stanisława Anioła z Alternatyw 4 "Jak gów.. w lesie" ;). Kiepskim pomysłem jest jedynie likwidacja tego drugiego przejścia za Europą, powstanie taka strefa pieszego "getta", utrudni przemieszczanie w bardzo newralgicznym miejscu, poza tym bez świateł nie widzę tam skrętu w lewo, chyba godzinę będzie trzeba czekać.

28-02-2012
10:58
ROMAN

no tak to prawda – ale wódz wie zawsze wszystko najlepiej- wie co należy robić – jest nieomylny i to na tym polega kacyk w śród czarnego ludu też jest nieomylny i z czarownikiem miesza im we łbach – do czasu jak wpadną w trans w czasie tańca po wypaleniu trawy – wykoszą kacyka i posadzą na piedestale nowego – to jest cyk – jak obrót ziemi..

28-02-2012
11:27
antonia

to teraz beda piesze korki w miescie haaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

28-02-2012
11:27
Rzeszowianka

kładka? nietrafiona, skoro pod spodem będzie skrzyżowanie ze światłami, to jaką to zrobi różnicę? żadną – ani nie usprawni ruchu, a już widzę, jak niektórzy ludzie będą przebiegać przez ulicę, bo nie będzie im się chciało tracić czas na chodzenie przez kładkę lub czekanie na windę. miastowy – ciekawa koncepcja, ale nie do realizacji do Rzeszowie – za bardzo "innowacyjna" ;-)

28-02-2012
22:22
Wiesław Walat

Pieniądze mieście często wydajemy jak w totolotku na chybił, trafił – kładka przykładem
2012.02.27

Bez olbrzymich nakładów Rzeszów będzie papierowym tygrysem

Wielu w Polsce pokpiwa, że po terytorialnej ekspansji, nasze miasto z terenami przyłączonymi może uchodzić dziś za bardzo przerośniętą wieś. Nie ulegając emocjom, zobaczmy co trzeba zrobić, żeby na całości terenów rozwinęło się prawdziwe miasto.

Już dzisiaj można mówić, że miasto Rzeszów, które aktualnie ma powierzchnię 116 km2, z 178 000 mieszkańców (2010 r.), składa się z centralnej przestrzeni miejskiej (zurbanizowanej) i dużych rozciągłości. Granice Rzeszowa są bowiem daleko poza infrastrukturą miejską. Od 2006 r. miastu przybyło 62 km2 powierzchni i 16-18 tys. mieszkańców.
Średnia gęstość zaludnienia w mieście przed powiększaniem wynosiła ok. 3 000 osób na km2, zaś po kolejnych powiększeniach ok. 1 530 osób na km2. To czysta matematyka. Na terenach przyłączonych gęstość zaludnienia wynosi aktualnie jedynie 258 osób na km2.
By z rozciągłości uczynić miasto, na terenach przyłączonych powinno mieszkać przynajmniej 1500 osób na km2. Liczę tylko połowę z gęstości zaludnienia miasta przed rozszerzeniem. Do takiego stanu rzeczy brakuje 1 240 osób na km2, co daje ogólna brakującą liczbę mieszkańców w rozciągłościach w wysokości ok. 77 000 osób. Wtedy to można by mówić o ogólnej liczbie ludności miasta Rzeszowa w wysokości ok. 255 000 mieszkańców. Rzeszów byłby wówczas przestrzenią miejską na całej swej powierzchni. Jest to możliwe ale by to się stało, trzeba ponieść określone nakłady.
Jeżeli polska rodzina to średnio 4 osoby, konieczne jest zatem wybudowanie dla brakujących mieszkańców rozciągłości 19 250 domów. Licząc średnio koszt budowy mieszkania/domu na 300 tys. zł, daje to kwotę zawrotną – 5 miliardów 775 milionów złotych.
Konieczna infrastruktura ogólnomiejska (drogi, wodociągi, kanalizacja, gaz, energia elektryczna, szkoły, przedszkola itd.) należy liczyć (w wersji minimalnej) na co najmniej 40% wartości mieszkań. Daje to kolejne 2 miliardy 310 milionów złotych.
Stanowiska pracy bezpośredniej różnego rodzaju – koszt jednego stanowiska to ok. 100 tys. złotych dla ok. 8 000 osób, to kwota 800 milionów. Stanowiska pracy pośredniej, np. w usługach, licząc tylko po 10 tys. złotych dla 10 000 osób to dalsze 100 milionów.
Łącznie budowa mieszkań, infrastruktury i miejsc pracy pochłonie 8 985 000 000 złotych, czyli blisko 9 miliardów złotych polskich. Wielkości przyjęte są znacznie, wg mojego odczucia zaniżone, ale chodziło mi przede wszystkim o pokazanie koniecznej metody wyliczeń kosztów poszerzenia miasta. Są to koszty w rozciągłościach widziane w makroskali, jakie Rzeszów powinien przewidzieć przed każdą decyzją o powiększeniu, by przyjęte do Rzeszowa tereny stały się naprawdę miastem. Rzeszów miałby wówczas 255 000 mieszkańców na powierzchni 116 km2, a gęstość zaludnienia wynosiłaby 2200 osób/km2. Można by wówczas mówić o Rzeszowie jak o silnym mieście, przyzwoicie rozwiniętym infrastrukturalnie, z liczbą mieszkańców przewyższającą 10% populacji całości województwa podkarpackiego.

Jak długiego czasu trzeba, by się to stało? Można w przybliżeniu przyjąć, że z podanej wielkości koniecznych nakładów ok. 9 mld złotych, 2 mld musi wydać Gmina Miasto Rzeszów, resztę mieszkańcy i firmy. Dotychczas na rozwój przyłączonych sołectw w rozciągłościach włączonych do Rzeszowa wydano w latach 2007-10 – 246 milionów, tj. na jeden rok ok. 62 mln zł. Przy takim tempie potrzeba 32 lat na rozwój infrastruktury miejskiej już przyłączonych terenów.
Znając życie i patrząc na nakłady, jakie miasto wydawało dotychczas na przyłączone osiedla od 1951 r. do 1977 r., to czas ten należy znacznie przedłużyć do ok. lat sześćdziesięciu. Do dziś te osiedla (np. Staroniwa, Pobitno. Staromieście, Wilkowyja, Drabinianka) nie do końca są miastem w sensie infrastrukturalnym. Trzeba wydać jeszcze kilkaset milionów złotych na ich miejską rewitalizację. Nie wolno również zapomnieć o zbliżającej się wielkimi krokami recesji, która z całą pewnością zmniejszy bieżące dochody rzeszowskiej gminy.
Do tego dochodzi zmiana mentalności kulturowej mieszkańców rozciągłości. Trzeba zapewne dwóch pokoleń urodzonych w przyłączonych osiedlach, by ci mieszkańcy poczuli związek z miastem, z jego historią i tradycją. Ten aspekt nigdy nie podlegał analizie. Dlaczego został pominięty, pomimo możliwości jego opisania ze strony rzeszowskiego ośrodka akademickiego.
Czy mogło być inaczej? Oczywiście tak. Władze miasta nie spojrzały w ostatnich latach w przyszłość, lecz zamiast tego patrzyły w bok i teraźniejszość. Wprowadzono swoisty PR oparty na obecności nowych radnych z rozciągłości. Zapomniano o możliwości realizacji jednostki osadniczej na 32 000 mieszkańców (mocno już uzbrojonej) na terenie Staromieście Północ. Realizacji doczekał się tylko fragmentu Staromieście Ogrody – i to częściowo opóźniony. Zaniechano współpracy w zakresie planowania przestrzennego z sąsiednimi gminami – zastąpiono to polityką zaboru. Wprowadziło to element niepewności w relacjach międzygminnych.
Polityka rozwoju poprzez ekspansję terytorialną tak faktycznie to osłabiła i Rzeszów, i sąsiednie gminy na długie dziesięciolecia. Efekt wspólnego działania – synergii – zniknął.
Doszło także do paradoksu – mieszkańcy rozciągłości (przyłączonych sołectw) mają w miejskich wyborach obecnie mniejszą reprezentację samorządową w Radzie Miasta niż poprzednio w Radzie Gminy i tak też to przez długie lata pozostanie. Miasto Rzeszów nie zagwarantowało sobie udziałów w Spółce Lotniskowej i w decydującej części nie wzięło udziału w budowie klastra samorządowego, jakim jest Aeropolis Jasionka. Świadczy to o braku zwrócenia się obecnych władz ku przyszłości i ku realnym czynnikom lokalnego wzrostu.
Analiza przytoczonej problematyki jest niezbędna, żeby właściwie rozumieć proces rozszerzania miasta. W drugiej części, która ukaże się w najbliższym czasie, postaram się przedstawić dalszą analizę dotycząca kondycji finansowej miasta w tym kontekście.
Wiesław Walat

portal społecznościowy:www.twinn.pl

28-02-2012
22:23
ROMAN

Pani Ewelino tam tak – dobre miejsce na kolejną kładkę – to będzie już seryjna produkcja w Kielcach i ceny będą inne i należy wybrać następne miejsce nie ? wykonawca nabierze wprawy i ruszą kładki "ZERO" w naszym mieście.

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.