Forum

20 lat bez Tomka Beksińskiego
sp_BlogLink Przeczytaj oryginalny post blogu
29-12-2019
19:12

SuperWywiad z JANUSZEM BARYCKIM, przyjacielem Tomka Beksińskiego i prezesem Fundacji „Beksiński”.

- Gdy wspomina Pan Tomka, jaki obraz ma Pana przed oczami? Tego młodego z Sanoka czy już dorosłego z Warszawy?
- Raczej tego z sanockiego okresu, bo to był najbardziej aktywny moment naszej przyjaźni, przez co najbardziej wyrazisty.

- Wasza znajomość sięga szkolnych lat...
-
Z Tomkiem chodziłem do I LO w Sanoku. Nie uczęszczaliśmy do jednej klasy, jednak połączyły nas zainteresowania muzyczne. Spotykaliśmy się coraz częściej i w ten sposób trafiłem do domu państwa Beksińskich. Później bywało tak, że zaglądałem tam praktycznie codziennie. Słuchaliśmy muzyki, wymienialiśmy opinie na temat płyt, których Beksińscy posiadali w wielkiej obfitości. Zwykle, jak było coś nowego, musieliśmy wysłuchać tego bez żadnych komentarzy. Pojawiały się one dopiero po wysłuchaniu całości. Pamiętam wiele takich płyt m.in. grup: The Who, Budgie, Led Zeppelin, Pink Floyd czy Genesis. To były zespoły których czasem słuchaliśmy po raz pierwszy. Tak to się zaczęło...

- Jak Pan zapamiętał wizyty w domu Beksińskich?
- Sam dom miał bardzo fajną atmosferę. Był niezwykły. Czuło się tam zapach farb, który pamiętam do dziś... Przebywaliśmy w otoczeniu twórczości pana Zdzisława, bo w pokoju Tomka też wisiały obrazy ojca. Miał z nim taki trochę handlowy układ, że raz na rok mógł sobie wybrać jedno z dzieł.

Image Enlarger

- Czy rodzina ta wydawała się inna niż wszystkie?
- Nie. Wiadomo, że wiele rzeczy było podporządkowanych pracy artysty np. ustalone pory posiłków, ale nie było tam nic niezwykłego. Panowały normalne relacje. Aby dostać się do pokoju Tomka czy pana Zdzisława każdy musiał przejść przez salon, gdzie babcia miała swoje łóżko, oglądała telewizję. Zawsze pytała nas o szkołę. Także mama Tomka zaglądała do nas czasem na rozmowę.

- A jakim uczniem był Tomek?
- Dobrym. Miał niewielkie kłopoty z przedmiotami bardziej technicznymi czy związanymi z matematyką, ale jeśli chodzi o wszystkie inne, nie było problemów. O jego talencie może świadczyć chociażby fakt, że był w stanie nauczyć się języka angielskiego na poziomie egzaminu na studia, w 1,5 roku! O tym, że chce iść na angielski przypomniał sobie w 3 klasie liceum, a uczył się tylko niemieckiego. Wcześniej poznawał angielski samodzielnie - starając się zrozumieć teksty piosenek. Było dla niego kluczowe, by oprócz warstwy muzycznej, zrozumieć coś z warstwy literackiej. Dopiero przed końcem szkoły średniej poszedł na lekcje dodatkowe, które przyniosły zamierzony efekt, bo zdał na studia. Potem kontynuował przygodę z tym językiem tłumacząc filmy.

- Pierwsze przekłady piosenek powstawały w domu, a pierwsze audycje radiowe w szkolnym radiowęźle...
-
Te audycje - najpierw prowadził nasz starszy kolega – puszczał jednak tylko muzykę. A Tomek miał możliwość dogrywania jeszcze do muzyki komentarza słownego tworząc jedną 20 minutową audycję, którą puszczano na dużej przerwie.

- Zainteresowań było więcej?
- Tomek już szkoły podstawowej stronił od zabaw, które nas angażowały. Podczas gdy my graliśmy w piłkę, on zajmował się „swoimi historiami”. Zaczął pisać opowiadania na maszynie, tworzył okładki płyt, robił komiksy - pisał do nich scenariusze i angażował kolegów jako aktorów. Odgrywali sceny, które aranżował, a on tworzył z nich fotograficzne opowieści. Myślę, że jego zainteresowania miały związek z działalnością ojca, zafascynowanego ciekawostkami technologicznymi. Tomek zwykle dostawał po nim jakiś stary sprzęt i zaczynał samodzielnie zagłębiać się w temat. Stąd pojawiały się w jego pokoju zarówno magnetofony różnego typu jak i np. aparat fotograficzny, które nie leżały bezczynnie.

- Miewał szalone pomysły?
- W szkole było mnóstwo wygłupów, które zazwyczaj miały wspólne źródło. Czasem ktoś rzucił jakiś temat, a Tomek go rozwijał. Aferą w szkole zakończył się np. pomysł „rolowania”. Jeśli ktoś dostał dobrą ocenę to natychmiast po dzwonku cała czereda wybiegała z klasy i goniła tego „pacjenta” do szatni. Tam wszyscy rzucali się na niego, był duszony i wzbogacał się o mnóstwo siniaków na żebrach. Trzeba przyznać, że nie motywowało to do lepszej nauki (śmiech).

- Głośno było o Tomku po tym, jak rozwiesił w Sanoku klepsydry z informacja o swojej śmierci...
- Byłem uczestnikiem tej „zabawy” do pewnego momentu. Poszedłem do drukarni z Tomkiem i drugim kolegą, który to właśnie wymyślił żeby zrobić własne klepsydry. Na wydruku się jednak nie skończyło, bo Tomek poszedł znacznie dalej, co nawet mnie zaskoczyło.

- Nie wtajemniczył Pana?
- To było już kilka miesięcy później. Beksińscy przeprowadzali się wtedy do Warszawy, nie było ich w Sanoku. Tomek został z babcią, miał jechać do Katowic na studia. Już po egzaminach każdy szedł w swoją stronę. Ja pojechałem na praktyki robotnicze do Chełma. Nagle moja mama dzwoni mówiąc, że Tomek nie żyje, a na mieście wiszą klepsydry... Zaskoczony, odpowiadam, że to niemożliwe – że może wpadł na pomysł, żeby coś z tymi klepsydrami zrobić.

- Miał Pan rację.
- Była to szokująca informacja dla wielu osób, w tym nauczycieli, społeczności w szkole – w końcu wiele osób Tomka znało. Później miał z tego powodu mnóstwo kłopotów. A pracownika, który zezwolił na wydruk, zwolnili. Ale Tomek stwierdził, że pożegna się z Sanokiem w ten właśnie sposób. Po rozwieszeniu klepsydr nie otwierał drzwi. Babci też to polecił, przez co stała się współudziałowcem.

- To pewnie nie jedyny wybryk wnuka...
- Jeszcze w dzieciństwie Tomek był pasjonatem kur, miał też kanarki czy papużki i chciał je... rozmnożyć. Ktoś mu powiedział że w aptece jest taki środek – johimbina, który wspomaga potencję. Namówił więc babcię, żeby poszła kupić mu ten środek a on zastosuje go na papużkach. Babcia poszła, nie wiedząc o co prosi. Zdziwiona aptekarka zapytała: „A pani wie po co to jest?”. No i babcia musiała się tłumaczyć.

- Tomkowi ciężko było opuścić rodzinne miasto?
- Wtedy nie, bo nie zdawał sobie sprawy, że będzie to dla niego problem. Dopiero po jakimś czasie zrozumiał, że w tamtym momencie skończyło się wiele rzeczy. Później w jakimś liście pisał, że stracił kontakt z wszystkimi przyjaciółmi, wszyscy się od niego odwrócili. A to nie tak - każdy miał po prostu inny pomysł na życie.

- Jak dalej przebiegała Wasza znajomość?
- Gdy ja dostałem się na studia do Rzeszowa, on wyjechał do Katowic, a po roku przeniósł się do Warszawy. Kontakty się trochę rozluźniły, jednak nasza znajomość była podtrzymywana, ponieważ robiliśmy wiele rzeczy wspólnie. Ja działałem w radiu studenckim, a później w klubach „Dedal” i „Plus”. Tomek odwiedzał mnie w Rzeszowie - prowadził tu dyskoteki, robiliśmy wspólne wieczory płytowe. Przychodziła masa osób. W końcu, kto nie chciałby posłuchać np. płyty Pink Floyd „The Wall” zaledwie 3 dni po światowej premierze?

- W naszych stronach, w pewnym sensie zaczęła się też kariera Tomka jako tłumacza... 
- Kiedyś w Kołobrzegu zobaczyliśmy gości, którzy mieli sprzęt wideo i puszczali filmy. Stwierdziliśmy, że to super ciekawa rzecz. Udało nam się kupić podobny sprzęt. Pamiętam, że magnetowid plus dwa monitory kosztowały wtedy 700 dolarów. Tomek nabywał filmy na giełdzie w Warszawie, a ponieważ były anglojęzyczne to je nam tłumaczył. I puszczaliśmy je w Rzeszowie, a także w Sanoku. To była amatorka. Później Tomek sam kupił magnetowid i przetłumaczył dla siebie wszystkie Bondy. Z czasem trafił do ITI i tłumaczył dla nich filmy

- Odwiedzał Pan Tomka w Warszawie?
- Często u niego bywałem. Gdy później założyłem firmę i w mniejszym stopniu zajmowała mnie muzyka, ten kontakt osłabł. Kiedy miałem jednak wyjazd do Warszawy - nawet z żoną i dziećmi, bywałem u niego. Podobnie jak on u nas w Rzeszowie. To była już jednak znajomość na innym poziomie.

- Czy podczas kontaktów z mieszkającym w stolicy Tomkiem dawało się wyczuć, że jest nieszczęśliwy czy samotny?
- Opowiadał różne historie, zwykle w takim kontekście, że jakoś sobie radzi. Nie było tak, że był ciągle zdołowany. Cały czas walczył o to, by mieć bliską osobę, tylko szukał moim zdaniem w niewłaściwym towarzystwie. Przez to cały czas dostawał coś, co nie miało szans wytrwać dłużej. Na jego drodze stawały najczęściej młodsze kobiety o infantylnej lub nie do końca ukształtowanej psychice. Pewnie ideałem była dla niego matka, która potrafiła się poświęcić dla jego ojca. On nie mógł sobie takiej kobiety znaleźć. Po pierwszej próbie samobójczej w Warszawie jego rodzice poprosili mnie bym przyjechał i zajął się Tomkiem. Pojechałem. Tylko okazało się, że Tomek wrócił ze szpitala psychiatrycznego z... jakąś panią. Przespałem więc u niego w sąsiednim pokoju przez parę dni i stwierdziłem, że dłużej nie ma sensu, bo im tylko przeszkadzam. Ostatecznie okazało się, że miała problemy psychiczne i na końcu ich znajomości, Tomek poszedł do swojej mamy prosząc, żeby załatwiła, aby ta dziewczyna wyniosła się od niego. On nie miał odwagi.

- A o samych próbach samobójczych rozmawiał?
- Mam list, który napisał do mnie dosłownie na drugi dzień po pierwszej próbie. Owszem wspomniał, że jest w szpitalu, że miał próbę samobójczą, ale większość tekstu przebiega jakby nic się nie stało, że jakieś płyty mi wysyła. Nie wiem - może ludzie w takim stanie psychicznym w ten sposób reagują...

- Godne podziwu jest za to jego reakcja podczas katastrofy samolotu pod Rzeszowem, gdzie jako jedyny próbował uratować zakleszczoną kobietę...
- On po prostu próbował coś zrobić. Śmiał się później, że „pierwsi spieprz... faceci z ochrony” – latało wtedy zawsze dwóch przedstawicieli służb, którzy mieli udaremniać porwania samolotów.

Tomek był bardzo odpowiedzialnym i bardzo pomocnym człowiekiem. Mieliśmy np. wspólnego kolegę Ryśka Rogowskiego, który był osobą niepełnosprawną – miał zanik mięśni. Od rana, gdy ojciec przywoził go do szkoły, my opiekowaliśmy się nim, wszędzie z nim byliśmy, przewożąc z miejsca na drugie. I na imprezy i na wyjścia, później odwożąc do domu. Pamiętam też, jak jeszcze w Sanoku układałem z dziadkiem parkiet. Gdy Tomek przyszedł, od razu włączył się do pomocy.

- Kiedy spotkał go Pan po raz ostatni?
- Na jakimś koncercie – nie wiem czy nie na Rolling Stonesach w Katowicach. Pamiętam, że napisał wtedy do mnie, że się wybiera, a ja mu odpisałem, że też będę i może byśmy się spotkali. Tak się stało. Chwilę pogadaliśmy. Nie opowiadaliśmy jednak o emocjach związanych z życiem, bardziej byliśmy podekscytowani samym wydarzeniem.

- Jak dowiedział się Pan o jego samobójstwie?
- Chyba z radia.

- Zdziwiło Pana, że na wieczór swojej śmierci wybrał Wigilię?
- W jakimś sensie wydaje się to zrozumiałe. Jest to dzień, w którym jest się z rodziną, z bliskimi, znajomymi. On ich nie miał. Tego wieczoru odciął się nawet od ojca.

- Dziś o Tomku przypominają książki, filmy... Nie zawsze przedstawiany jest w dobrym świetle, jak chociażby w „Ostatniej rodzinie”.
- Nikt z nas tak dobrze nie znał Tomka w tym czasie, w którym jest on przedstawiany, trudno więc precyzyjnie się odnieść. Na pewno nie był takim człowiekiem, jakiego pokazano w tym filmie, bo akurat takich reakcji u niego nigdy nie było. Wiedzielibyśmy o tym. Jest kilka scen, bez których ta produkcja może byłaby ciekawsza i w większym stopniu pokazywałaby prawdę o tej rodzinie. No, ale ktoś wymyślił, że może być bardziej dramatycznie i Tomek został postawiony w roli człowieka - furiata o agresywnym zachowaniu. Wiadomo, że jakieś kłótnie były, padały mocne słowa, ale zdarza się to w każdej rodzinie. Beksińscy potrafili zrozumieć, że ktoś w danym momencie jest sfrustrowany i musi z siebie pewne rzeczy wyrzucić. Ich kłótnie nie prowadziły do konfliktów, które odseparowałyby ich od siebie.

- Czy patrząc z perspektywy czasu Tomek był dobrym przyjacielem?
- Bardzo miło wspominam Tomka jako kolegę, jako przyjaciela. To były fajne czasy, świetnie nam się spędzało czas, pozostało mi w pamięci wiele różnych ciekawych i zabawnych historii. Kiedyś np. założyliśmy się z Tomkiem, czy jest w stanie przy słuchaniu dyskografii zespołu The Moody Blues wypić całą skrzynkę Pepsi-Coli, prawdziwego rarytasu w tamtych czasach, który uwielbiał. Niestety, wypił i musiałem mu ją odkupić. Inna pamiętna historia, to ta z majtkami Tomka, które porzucił w Sanoku. Gdy po wyprowadzce przyjeżdżał tutaj czasem nocował u moich rodziców. I pewnego razu będąc tu, stwierdził, że chce się pozbyć majtek. Zamiast powiedzieć mojej mamie, że chce je wyrzucić do kosza, wylądowały... w ogrodzie sąsiadki. Po tygodniu lub dwóch, sąsiadka przyniosła te majtki demonstracyjnie na kiju i mówi do mamy: „To chyba Janusza”. Po tym, w jaki sposób były pocerowane, mama poznała, że to jednak nie moja własność, a Tomka. Zresztą podobna historia zdarzyła mi się, gdy byłem u niego w Warszawie. Moja bielizna suszyła się na balkonie i spadła 4 piętra niżej. Prosiłem, by poszedł i odzyskał zgubę. Jak relacjonował później Tomek, facet był cholernie zdziwiony, skąd takie wielkie majtki u takiego chudego gościa.

- Ma Pan jakąś szczególną fizyczną pamiątkę po Tomku?
- Dostałem od niego jego autorskie komiksy, dużo płyt... Było tego więcej, ale nie przywiązywałem do tych rzeczy uwagi. Dla mnie najcenniejsze są zdjęcia.

- 24 grudnia przypada 20. rocznica jego śmierci. Czy są jakieś plany, by uczcić ją w szczególny sposób?
- Powiem szczerze, że w tym momencie nie jesteśmy w stanie nic zrobić. Ten rok był bardzo intensywny, przede wszystkim ze względu na 90. rocznicę urodzin pana Zdzisława. W Fundacji Beksiński działamy z żoną tylko we dwójkę - synowie pomagają w reklamie. Dlatego ogromnego wysiłku wymagała od nas organizacja wielu przedsięwzięć, m.in. bardzo dużych koncertów „Świat Mistrza Beksińskiego” w Warszawie i Krakowie. Jednak będziemy jeszcze próbować coś zrobić także dla Tomka - może przy innej okazji - np. urodzin. Na pewno o nim nie zapomnę!

Rozmawiała Aneta Jamroży

53
Dodaj komentarz

avatar
44 Comment threads
10 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
39 Comment authors
MaryandrzejmaciekZofiaJanusz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
radek
Gość
radek

Niebawem wrócimy do przedwojennych rozwiązań w oświacie. Po wsiach uczono w powszechnych szkołach 4 klasowych.Kto chciał się dalej uczyć musiał dojeżdżać do miejscowości,w której były klasy kolejne.

Mary
Gość
Mary

Jeśli potrzebujesz prawdziwego pożyczkodawcy, zwróć się do pana Bechera. Mam od niego swój kredyt. Jest zweryfikowanym i zaufanym pożyczkodawcą kontaktu za pośrednictwem poczty elektronicznej na adres (sgtbecher@gmail.com).

andrzej
Gość
andrzej

załadować bałatę i kruczka na taki

maciek
Gość
maciek

co trzeba wysłać do analizy?

radek
Gość
radek

Dość sprytnie biskup odpowiada burmistrzowi Ustrzyk i daje w ten sposób sygnał wiernym. Burmistrz napisał,że chce płacić z budżetu miasta za jedną tygodniowo lekcję religii.Natomiast nie wspomina o ograniczaniu ilości godzin religii,chce nawet udostępnić sale lekcyjne na większy wymiar tych lekcji .namawia do tego,aby katecheci drugą godzinę uczyli za darmo albo aby to ordynariusz im za dodatkowe godziny wypłacał. Kiedy młodzi lekarze domagali się płacenia im za nadgodziny spędzone w szpitalach,były marszałek senatu,pan Karczewski apelował do nich,by popracowali trochę dla idei. Może trzeba też apelować do katechetów,aby popracowali dla idei a nie tylko dla forsy.Zbawienie przecież ważniejsze od ziemskich dóbr.

Zofia
Gość
Zofia

Dołączam do pozwu zbiorowego

Zofia
Gość
Zofia

Dołączam się do pozwu zbiorowego

Janusz
Gość
Janusz

Moim zdaniem o wiele lepsze są chwilówki krótkoterminowe, które zwracasz w całości na raz. Nie musisz się długo męczyć z comiesięczną spłatą ratalną. Ja często zaciągam pożyczki w Szybkiej Gotówce - mają dosyć wysokie kwoty, dzięki czemu nie jesteś zbyt ograniczony, a także świetne terminy zwrotu - do 65 dni. Polecam!

Tomek
Gość
Tomek

Węglem taniej.

Maria
Gość
Maria

Dołączam do pozwu zbiorowego

Jożef
Gość
Jożef

Jestem za ,i przeciw oszukiwaniu mnie,chętnie dołącze sie do zbiorowego pozwu.Jeżeli rzeczywiście tak jest,to jest zwyczajne oszustwo

ZOFIA
Gość
ZOFIA

Chętnie dołączę do pozwu.

Grażka
Gość
Grażka

jak najbardziej trzeba tym się zająć dołączam się do pozwu

Krystyna
Gość
Krystyna

Również chętnie dołączę do pozwu zbiorowego. Sama się zastanawiałam skąd taka niska inflacja, skoro ceny tak bardzo poszły w górę, a to przecież nie koniec podwyżek

krystyna
Gość
krystyna

A ja rocznik 1953 tez oszukana to juz druga wpadka rzadu

GRAZYNA
Gość
GRAZYNA

Dołączam się do pozwu zbiorowego ,dość poszukiwania nas emerytow

Szkoła języka angielskiego
Gość

Wydatki na oświatę powinny być traktowane priorytetowo. Edukacja, nauka jest to wartość dodana, która umożliwia rozwój każdego człowieka, już od najmłodszych lat. Ja uczę się całe życie języków obcych. Moje dzieci uczą się języka angielskiego i od najmłodszych lat zachęcam moje kochane wnuczki, żeby czerpały przyjemność z nauki języków obcych. Obecnie obie moje wnuczki uczą się języka angielskiego, ale będę zachęcała je jeszcze do nauki jakiegoś języka, może hiszpańskiego, może chińskiego. Znajomość języków obcych przydaje się w najmniej spodziewanych momentach, oprócz oczywiście pracy i rozwoju kariery.

hijena
Gość
hijena

tak, tak języki obce potrzebne sa jak się pracuje w kasie w hipermarkecie

Krystyna
Gość

Wydatki na oświatę powinny być traktowane priorytetowo. Edukacja, nauka jest to wartość dodana, która umożliwia rozwój każdego człowieka, już od najmłodszych lat. Ja uczę się całe życie języków obcych. Moje dzieci uczą się języka angielskiego i od najmłodszych lat zachęcam moje kochane wnuczki, żeby czerpały przyjemność z nauki języków obcych. Obecnie obie moje wnuczki uczą się języka angielskiego, ale będę zachęcała je jeszcze do nauki jakiegoś języka, może hiszpańskiego, może chińskiego. Znajomość języków obcych przydaje się w najmniej spodziewanych momentach, oprócz oczywiście pracy i rozwoju kariery.

radek
Gość
radek

Obaj panowie /Wałęsa i Balcerowicz/ mają niewątpliwe zasługi w zmianie systemu polityczno-gospodarczego w naszym kraju. Pan prof.Balcerowicz wyprowadzał Polskę z socjalizmu do gospodarki rynkowej. Mamy wielu ekonomistów ale wówczas /była całkowita zapaść gospodarcza kraju/ nie było odważnego,który zechciałby pokierować zmianami zmierzającymi do uzdrowienia finansów publicznych. Nigdzie nie było doświadczeń w wychodzeniu z gospodarki centralnie sterowanej do systemu swobody gospodarczej,opartego o rachunek finansowy a nie o potrzeby polityczne.Dzisiaj wielu ludzi twierdzi,że można było inaczej postępować. Zgoda,tylko że mamy pełniejszą wiedzę od tych,którzy wówczas "po omacku"zmieniali system. Zasług prof.Balcerowicza nie można zapomnieć. Pan Wałęsa ma trwałe miejsce w historii Polski i w… Czytaj więcej »

hijena
Gość
hijena

tak,tak Wałesa ma szczególne zasługi jako sygnalizator Bolek

who win today match
Gość

Nice Blog, With thanks! Valuable information! Useful post, Nice info!
We provide all Cricket match prediction today. BBL 2019-20 reports, 2020 IPL 13 match tips, 2020 WC T20, BPL 2020, CBTF Winner prediction tips. PSL T20 Match Toss Session cricket reports, Lambi Pari cricket tips, Fency Match Reports Today. Today match prediction tips.

wacek
Gość
wacek

zazabrane mienie każdy dostawał jakieś odszkodowanie, niech to teraz oddadzą, zapłacą za utrzymanie. trzeba było sobie po wojnie zabrać te riuny. cwaniaki hrabiowie

Rafał
Gość
Rafał

uwaga na oszustwo

radek
Gość
radek

Z dobrym dla rządzącej partii skutkiem stosowana jest sztuczka propagandowa,polegająca na izolacji pewnej grupy społecznej bądź zawodowej,poddanie jej "słusznej",medialnej krytyce zazwyczaj bez przedstawienia dowodów a resztę czyli tak zwane "dobijanie" ofiar pozostawia się niezbyt rozgarniętej części społeczeństwa. Orzekaniem w sądach zajmuje się ok 10 tysięcy sędziów. Propaganda rządowa przedstawia kilku /pewnie nie więcej niż 5/ sędziów,którzy dokonali niegodnych czynów czy zachowań. Reszta,czyli 9995 osób to porządni ludzie,z godnością i zaangażowaniem wykonujący swój zawód. Zmanipulowany suweren tego nie dostrzega. Podobnie było z emerytami służb mundurowych. Próby dyskredytowania ciągle są podejmowane,jeśli tylko mogą wyniknąć z tego doraźne korzyści polityczne. Medialnej,negatywnej obróbce poddawano… Czytaj więcej »

B-ra
Gość
B-ra

Na Zajęczej w Rzeszowie też grasuje, tyle że bez Skody, a z telefonem w ręku..... filmuje sie. Warunki są znakomite, niewykoszona trawa itp. Polecam uwadze.

hijena
Gość
hijena

niektore osoby uważają ,że noszenie okularow optycznych doda im powagi i spowoduje inteligentniejszy wyraz twarzy

Karina
Gość
Karina

Brawo Pan Prezydent. Tak trzymać.

Mieszkaniec
Gość
Mieszkaniec

Kiedy nasz prezydent zajmie się reklamami w centrum?
Czy nie można zmusić najemców by szyldy i reklamy były w jednym kształcie?
Idąc 3-go maja zamiast podziwiać deptak i piękne kamienice, podziwiamy festiwal reklam.

hijena
Gość
hijena

juz się kiedys odgrażał się,że zrobi porządek z reklamami i mimo ,że ma Ustawę Krajobrazowa ulice otapetowane reklamami przypominają prowincjonalne miasto w Bangladeszu

hijena
Gość
hijena

szczegolnie atrakcyjne są poręcze na kladce w ksztalcie deski klozetowej,wykonane porecze z egzotycznego drewna ,wypaczone ,krzywe z zadrami wygladają ,jakby wykonane były z desek ze starej palety transportowej.Rzeszow Miasto Imitacji

Teresa
Gość
Teresa

Witam.Mam tez problem ,od 2 tygodni pisze z kims,kto podaje sie za generala Millera ,jest na misji w Afganistanie.Kolka dni temu poprosil mnie,zebym zgodzila sie przyjac jego przesylke,fundusze,ktore ma zdeponowane w firmie Global Security,gdyz ta firma likwiduje swoja dzialalnosc w USA i przenosi sie do UK,a on nie ma mozlowosci innej ,zeby te fundusze przeniesc do innego banku,bo jest w Afganistanie,podal taki adres tej firmy Global Security :globalintercommserv77088@gmail.com,ze ta firma bedzie sie juz ze mna kontaktowac,poniewaz wiele czytalam na temat oszust i nie wydaje mi sie to prawdopodobne,aby ktos wysylal z Ameryki walizke funduszy,otoz ta firma Global napisala mi teraz,ze… Czytaj więcej »

ewa1976
Gość
ewa1976

nie odpisuj naciągacze

Jasio Kefirek
Gość
Jasio Kefirek

Teresa?! Ty dla jaj czy naprawdę jesteś tak tępa?

Fabiona
Gość
Fabiona

Dokładnie, nie odpisuj jemu, to naciągacze.

usotyfo
Gość
usotyfo

Jak Usztywnic Penisa

pomyslowy Dobromil
Gość
pomyslowy Dobromil

sprubój mleka z gipsem

Aldona z Pigalaka
Gość
Aldona z Pigalaka

Nikt nikomu nic nie zabrał. Powiem tak. Trzeba zmobilizować rzeszowską policję do tego, aby zaczęła rygorystycznie podchodzić do rowerzystów. Miasto wydaje ciężkie miliony na ścieżki rowerowe, a jest tak, że jest ścieżka, a koleś w obcisłych gaciach, w hełmofonie na głowie jedzie sobie obok po ulicą i pisze sms.
Rowerzyści terroryzują kierowców za aprobatą władz miasta, a policja prowadzi jakieś chore akcje dot. niechronionych uczestników ruchu drogowego.
Rowerzyści stają się coraz bardziej agresywni i robią nas wszystkich w bambuko. Trzeba to uciąć w zarodku, zanim zostanie zawiązana i zalegalizowana mafia rowerowych bandziorów.

jan
Gość
jan

Stalin takich nazywał pożytecznymi idiotami

Stanisław
Gość
Stanisław

plakat poparcia nauczycieli to można do kibla na podtarcie a NIE poparcie,a co do oglądania tv to oglądam wszystkie a was niedługo to nie będziemy czytać bo popieracie POpaprańców tyle w temacie.

Aldona z Pigalaka
Gość
Aldona z Pigalaka

To nie czytajcie towarzyszu.

ter
Gość
ter

zlikwidować kartę nauczyciela, za dni strajku obciąć wynagrodzenie nauczycielom, dodatkowo obciążyć nauczycieli za wynajęcie opiekunek przez rodziców dla dzieci,które nie mają opieki w szkole

Seweryn
Gość
Seweryn

Jeśli chodzi o korzystne pozyczki, to ze swojego doświadczenie mogę wam polecić abyście sprawdzili ofertę od AASA. Mają na prawdę korzystne warunki , a okres spłaty pożyczki to nawet 24 wygodne i nisko oprocentowane raty

hijena
Gość
hijena

najlepszy sposob na to ,zeby nie smierdzialo w autobusie, ani potem ,ani tanim dezodorantem ,to po prostu częste mycie calego ciala ,a nie tylko okolic intymnych ,tylko kiedy idzie się na ruchanko. Dotyczy nie tylko mężczyzn ,ale kobiety

Adrian Bayford
Gość
Adrian Bayford

Cześć,

Czy potrzebujesz legalnej i szybkiej usługi kredytowej?

Zarejestruj się teraz i szybko otrzymaj pożyczkę!

Zapewniamy pomoc finansową osobom poszukującym kredytów. Finansowanie kredytowe i kapitał obrotowy w celu rozpoczęcia nowej działalności lub rozszerzenia istniejącej działalności. Nasza pożyczka jest oferowana przy korzystnej stopie procentowej w wysokości 2%. Zainteresowane strony powinny skontaktować się z nami przez e-mail w celu uzyskania dalszych informacji: (adribay0008@gmail.com)

Pożyczki przez internet
Gość

Moim zdaniem trudno znaleźć pożyczkę przez internet.

ter
Gość
ter

Trzeba koniecznie zlikwidować kartę nauczyciela, to będą siedzieć w szkole 8 godz i wszystko zdążą zrobić i poprawić sprawdziany i się nauczyć -jeśli nie umieją prowadzić zajęć.

wacek
Gość
wacek

no i mogą popilnować dzieci, kiedy rodzice będą zarabiać pieniądze.

Mariusz
Gość
Mariusz

To zrozumiałem, że jak będzie darmowa komunikacja, to te osoby co mają opłacone bilety miesięczne na MPK mają się zgłaszać po zwrot nadpłaty za ten dzień?

Ryszard
Gość
Ryszard

Może trzeba było zapytać mieszkańców, czy chcą takiego,,marszałka''(Ziuka). Zachęcam do lektury autora H. Pająk ,,Ponura prawda o Piłsudskim''.

Bonifacy Krufka
Gość
Bonifacy Krufka

Chcesz się napić piwa? Nie kupuj browaru. Potrzebne deski? Nie kupuj tartaku. Kamper można wypożyczyć na wakacje, ale zamówić trzeba już teraz.

Urzędnik z UM
Gość
Urzędnik z UM

Ja myślę że gdyby tak zwolnić połowę tych urzędników to by dalej wystarczyło.

Adrian Bayford
Gość
Adrian Bayford

cześć

  Czy potrzebujesz pożyczki? Oferujemy kredyty i usługi finansowe wszelkiego rodzaju. Nasze pożyczki są zarówno długie, jak i krótkie, o korzystnych stopach procentowych. Oferujemy pożyczki o oprocentowaniu 2%, skontaktuj się z nami, aby uzyskać więcej informacji za pośrednictwem (adribay0008@gmail.com)

Blanka
Gość
Blanka

Mi by się przydała taka - bezzwrotna :)