Forum

Chcą odwołania dyrektora, bo w szpitalu rządzi strach i terror
sp_BlogLink Przeczytaj oryginalny post blogu
29-09-2019
14:37

RZESZÓW. Pracownicy Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 2 piszą dramatyczny list otwarty do władz centralnych, samorządowych, mediów...

„Sytuacja w szpitalu jest dramatyczna i pogarsza się z tygodnia na tydzień. Ten największy szpital na Podkarpaciu nie leczy pacjentów i nie ratuje życia w zakresie w jakim mógłby to robić. Takie efekty przyniosły (...) dwa lata zarządzania oraz eksperymentów dyrektora Krzysztofa Bałaty – czytamy w liście podpisanym przez lekarzy, pielęgniarki, położne, fizjoterapeutów, diagnostów laboratoryjnych, techników i pracowników obsługi i administracji w dniu  25 września br.

List jest długi i wstrząsający. Pracownicy piszą w nim, że „od kilkunastu miesięcy stopniowo wstrzymywane są przyjęcia pacjentów i ograniczany zakres udzielanych świadczeń. (…) Że są podejmowane „decyzje o wstrzymaniu przyjmowania pacjentów na oddziały istotne z punktu widzenia pacjentów – jak kardiochirurgia, neurochirurgia, chirurgia (zapowiedziane od października), czy też ograniczenie działania sal operacyjnych. Nie funkcjonuje urologia”.

Utrzymują, że w „przypadku zakresu świadczeń leczniczych o mało dochodowym charakterze przeprowadza się zmiany organizacyjne, które w przypadku niektórych schorzeń spowodowały, że ich leczenie skutecznie zostało wyeliminowane bądź zmarginalizowane”. Wszystko to po to, „by poprawić wynik finansowy Szpitala. To jest priorytet działania dyrektora Krzysztofa Bałaty. Został zatrudniony w tym celu, aby Szpital oddłużyć. Robi to zatem w najprostszy z możliwych sposobów – ograniczając dostęp obywateli do leczenia”. Dodają też, że szpital został już sprowadzony do roli szpitala powiatowego. A robi to wyłącznie jeden człowiek specjalnie w tym celu zatrudniony przez Samorząd Województwa Podkarpackiego – pan Krzysztof Bałata. Nad nim także parasol ochronny roztoczył pan Marszalek Władysław Ortyl. W imię osiągnięć finansowych ślepo popiera jednostronne i autorytarne działania pana dyrektora.

W szpitalu strach, terror i donosicielstwo

Pracownicy skarżą się również na atmosferę pracy. Cały personel został skutecznie zastraszony – od lekarzy poprzez pielęgniarki, diagnostów aż do pracowników obsługi. Żenującą metodą jest to, że także my, przedstawiciele kadry kierowniczej – ordynatorzy, oddziałowe, kierownicy – winniśmy przekazywać informacje o innych pracownikach. Nie bójmy się tego stwierdzenia - donosicielstwo to jeden ze sposobów zarządzania tą placówką. Kto donosi ma się dobrze i może liczyć na względy. Proszę sobie wyobrazić, że dla wybranych są także nagrody pieniężne – chociaż teoretycznie ich nie ma (jest program naprawczy, który wyklucza nagrody). W wyniku powyższych działań dyrektora Bałaty, doświadczona kadra lekarzy odeszła – pracują obecnie w prywatnych placówkach - Dyrektorowi nie zależało na ich zatrzymaniu. Zauważyć należy, że z wieloma „jeszcze pracującymi lekarzami jest skłócony” piszą w liście. I dodają „STRACH to metoda zarządzania personelem. Ten strach powoduje, że personel niejednokrotnie realizuje polecenia, które są niezgodne z przepisami prawa, standardami i wewnętrznymi procedurami – co w przypadku błędu grozi ogromnymi konsekwencjami”. Wspominają także, że niepokorni straszeni są „zwolnieniami”.

I nie tylko straszeni. Zdarza się, że przykładnie zostanie ktoś zwolniony pod byle pretekstem i jest spokój. Zarzucają w liście, że lekceważy związki zawodowe, które według niego „winny przestać istnieć i robi wszystko, by je zmarginalizować”. Spór zbiorowy lekarzy rozpoczęty w kwietniu 2018 r. nie toczy się, było tylko spotkanie i przypominają o pozbyciu się przewodniczącego związku Zdzisława Szramika. „Dyrektor nie liczy się z nikim i żadna kontrola mu niestraszna. Po prostu nie zgadza się z wynikami kontroli, nie wykonuje zaleceń, nie obawia się konsekwencji. Pomimo stwierdzenia naruszeń przepisów (np. w sprawie lekarskich klauzuli opt-out) nie doszło do żadnych zmian. Dyrektor w tej sprawie ma inne zdanie niż stanowią przepisy prawa i to jest jedyna słuszna droga. Wszyscy są bezsilni; nic nie można zrobić. Ostania kontrola Ministra Zdrowia dotycząca finansów nakazująca określone działania także nie zostanie zrealizowana. Już zostało to zapowiedziane przez dyrektora”. „Dla niego nie liczy się poziom wykonywanych świadczeń zdrowotnych, tylko wynik finansowy. Nie powinno to dziwić, bo dyrektor jest absolwentem Akademii Górniczo-Hutniczej”.

Próbowaliśmy się skontaktować z dyrektorem Bałatą, ale jak zwykle nie odbierał telefonu. Stanowiska w tej sprawie nie udało się też uzyskać u Stanisława Kruczka, który jest odpowiedzialny za służbę zdrowia na Podkarpaciu, chociaż obiecał, ze później oddzwoni.

Anna Moraniec

01-10-2019
13:38
Johny

Gosc ma pelne poparcie lokalnej wladzy, ma zriobic w szpitalu dym i chocby zostaly gruzy to jemu wlos z glowy nie spadnie. Poczytajcie co zrobil ze szpitalem w Łomzy, bylo to samo zastraszanie zwolnienia lamanie prawa nagminne i zamykanie oddzialow i poradni byle tylko rachunek byl mniejszy. Na pacjentach mu nie zalezy wcale i w ogole. Szefa zwiazku zwolnil bezprawnie pod byle pretekstem i sprawa jest w sadzie ale jego to ani grzeje ani ziebi bo jak przegra to szpital a nie on i szpital bedzie placil czyli budzet czyli kowalscy a nie balata. Taki jest obraz dobrej zmiany, po trupach do celu a kto nie z nami tego na pohybel bo wrog.
Wspolczuje pracownikom i zycze zeby w miare mozliwosci odeszli do nornalnych miejscngdzie beda mogli realizowac misje pomocy ludziom.

01-10-2019
19:13
wsiok

Zdziadziałeś kuleżko. Jezdem w Twoim wieku, ale lepi wyglundom