Forum

Co dzieje się na mieleckim basenie?
sp_BlogLink Przeczytaj oryginalny post blogu
08-03-2019
12:04

MIELEC. Główne zarzuty to bakterie, deficyt ratowników i ogólna ciasnota.

W ostatnim czasie dość głośno – w sensie negatywnym – zrobiło się o pływalni krytej na osiedlu Smoczka, która po wyburzeniu starej hali sportowej jest jedynym takim obiektem w Mielcu. Główne zarzuty to brak odpowiedniej liczby ratowników, bakterie coli w wodzie, a także ogólnie panująca tam ciasnota. Wszystko to ma zagrażać zdrowiu i bezpieczeństwu użytkowników pływalni. Co na to zarządcy obiektu?

Jarosław Szczerba, przewodniczący Komisji Sportu i Rekreacji Rady Miasta, przekonuje, że brak odpowiedniej liczby ratowników na basenie, to historia „wyssana z palca jednej z osób”. – Przecież to są podstawy zapewnienia bezpieczeństwa na pływalni. A więc myślę, że takie sytuacje nie mają tam po prostu miejsca – zapewnia Szczerba.

Zapytaliśmy go również o jakość basenowej wody: – Obecnie Sanepid bada ogólny stan przekroczenia norm poziomu bakterii – bez znaczenia, czy one są szkodliwe, czy też nie. Jeśli taka norma zostanie przekroczona, to basen zostaje automatycznie zamknięty do czasu wyczyszczenia wody. Na szczęście miasto zakupiło lampy UV, które mocno rozwiązały tę sprawę. Przekroczenia norm bakteryjnych w zasadzie już nie występują. Czasami zdarzy się tzw. incydent kałowy, na który jednak nikt z pracowników nie ma wpływu – zaznacza. 

– Jeśli chodzi o ciasnotę na pływalni, to jest to naturalna sprawa. Kiedyś były w Mielcu dwa baseny, teraz jest jeden, stąd ta kumulacja – uważa nasz rozmówca. – Druga sprawa, to moda na pływanie. Ten trend rośnie z roku na rok. Pamiętajmy, że nie tylko mieszkańcy Mielca korzysta z tego basenu, ale również całego powiatu. Na pływalniach w sąsiednich miastach nie ma takiego obłożenia, jak u nas Z jednej strony należy się z tego cieszyć, bo są wpływy z biletów, a z drugiej – musimy być cierpliwi i czekać na drugi basen.

– Komisja Sportu, której przewodniczę, wypracowała plan działań, dzięki któremu – mam nadzieję – sytuacja związana z tym zagęszczeniem użytkowników basenu ulegnie zmianie. Tylko jeszcze trzeba kilkunastu dni, żeby to dopracować – zastrzega Szczerba.

– Inna sprawa, że ta pływalnia jest za mała – dodaje szef komisji. – Tory pływackie są szerokie na 2 m, a gdyby miały 2,5 m, to można byłoby śmiało organizować zawody rangi mistrzowskiej. Powinny być też trochę większe trybuny. Dla mnie to jest skandaliczne, że, budując ten obiekt, magistrat nie potrafił tego wziąć pod uwagę. Gdyby takie zawody w Mielcu się odbywały, to miejscowe hotele by na tym zarabiały, tak samo sklepy. Miasto mogłoby się promować. A tak to zabito w zalążku coś, co mogło być dla nas szansą.

Paweł Galek