Jak nie płacić mandatów za zdjęcia z fotoradarów
Przeczytaj oryginalny post blogu
27-06-2013
10:57
Redaktor

Teraz nawet politycy nie kryją, że celem stawiania setek fotoradarów są pieniądze dla budżetu, a nie poprawa bezpieczeństwa na drogach.

Na polskich drogach trwa wojna pomiędzy Ministerstwem Finansów, Inspekcją Transportu Drogowego i policją z jednej strony a kierowcami z drugiej. Bój toczy się o pieniądze tych drugich, bo prawdziwym celem sieci fotoradarów jest zasilanie budżetu państwa pieniędzmi z mandatów za przekroczenie prędkości. Jednak w tej walce kierowcy nie są bezradni. I chociaż nie zachęcamy do niebezpiecznej jazdy i apelujemy o rozwagę za kierownicą, to jednak radzimy, jak uniknąć płacenia fotardarowego haraczu.

Większość kierowców wie, gdzie w ich okolicy, na trasach codziennych podróży, zastawiono fotoradarowe sidła. Nauczyli się nie wpadać w te pułapki. Problem pojawia się, gdy zdarzy się daleki wyjazd, np. na wczasy nad morzem, na Mazurach czy w Sudetach. Na nieznanej drodze łatwo „zarobić” błysk flesza, po którym otrzymuje się list z Generalnego Inspektoratu Transportu Drogowego (GITD)  lub straży gminnej z odległej miejscowości.

Jedziesz przez Polskę, wjeżdżasz do niewielkiego miasteczka, zwalniasz i bezpiecznie przejeżdżasz miejscowość. Mijasz ostatnie skrzyżowanie i przed tobą długa prosta droga, a po bokach łąki. Przyspieszasz i… błysk flesza. Tablica kończąca obszar zabudowany stoi jeszcze kilkadziesiąt metrów dalej.

Tracisz czas stojąc w korkach na rozkopanych warszawskich ulicach. Robi się luźniej. Na dwujezdniowej ulicy przyspieszasz, by wyprzedzić ślamazarę gadającego przez telefon komórkowy i… błysk flesza. Podobnych sytuacji jest mnóstwo.

Kto kierował?
Kilkanaście dni później właściciel sfotografowanego samochodu otrzymuje list. GITD lub straż gminna informuje gdzie i kiedy samochodem popełniono wykroczenie zarejestrowane przez fotoradar. W kopercie są też trzy oświadczenia.

W pierwszym właściciel ma potwierdzić, że to on kierował samochodem, przyznaje się do popełnienia wykroczenia i podaje szczegółowe dane osobowe.

Drugie też ma wypełnić właściciel, jeżeli to nie on kierował. Wtedy obowiązany jest podać dane osoby, która siedziała za kierownicą. W piśmie przewodnim adresat straszony jest, że jeżeli nie poda danych kierującego, to zostanie ukarany za to, że na żądanie uprawnionego organu nie wskazał, komu powierzył pojazd do kierowania lub użytkowania. Jest to wykroczenie z art. 96 par. 3 kodeksu wykroczeń.

Trzecie oświadczenie także ma wypełnić właściciel pojazdu, w którym może napisać, że nie wie kto prowadził pojazd. Tu jest jednak luka prawna, która jest pierwszym sposobem na unikniecie płacenia mandatu.

Stare przepisy, a władza nowa
Przepis kodeksu wykroczeń pochodzi z czasów, gdy fotoradarów używała wyłącznie policja. Obecnie policjanci nie mają już tych urządzeń. System CANARD obsługuje Inspekcja Transportu Drogowego, a radary samorządowe są w gestii straży gminnych.

Zamiast więc wypełniać jedno z trzech oświadczeń najlepiej odręcznie napisać, że nie kierowało się wtedy samochodem, ale nie podawać też danych kierującego, dlatego że, mimo najszczerszych chęci, nie pamięta się, kto wtedy prowadził. Wtedy ITD (lub straż gminna) skieruje do sądu wniosek o ukaranie właściciela samochodu. Ale w sprawie o takie wykroczenie oskarżycielem publicznym może być tylko policja! ITD może występować w charakterze oskarżyciela publicznego tylko w sprawach przeciwko kierującym obwinionym o naruszenie przepisów ruchu drogowego. Niewskazanie kierującego nie jest naruszeniem przepisów ruchu drogowego, bo obowiązek ten nie wynika z prawa o ruchu drogowym.

ITD powinna więc wystąpić do policji, a dopiero policja ma prawo skierować wniosek do sądu. Jednak taka procedura byłaby zbyt praco- i czasochłonna. Dlatego ITD wnioski o ukaranie właściciela samochodu kieruje bezpośrednio do sądu. Tam obwiniony właściciel samochodu powołuje się na art. 17 par. 1, 3 i 4 kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia i wykazuje, że ITD nie ma w tej sprawie uprawnień oskarżyciela publicznego. Sąd powinien więc oddalić wniosek i takich orzeczeń już zapadło wiele.
Ta sama zasada prawna dotyczy postępowania straży miejskiej.

Piszcie „na Berdyczów”
Jednak pomysłowi internauci znaleźli proste sposoby, jak uniknąć sądowej procedury. Jeden z nich to taki, że właściciel samochodu wpisuje w oświadczeniu, iż samochodem kierował jego daleki kuzyn z Ukrainy lub z Białorusi. Fotoradary ITD na ogół robią zdjęcia od tyłu, więc kierującego nie widać. Nawet dobre jakościowo zdjęcie z przodu nie jest dowodem, że za kierownicą siedział właściciel, a nie jego bardzo podobny krewny zza wschodniej granicy.

Trzeba w oświadczeniu nr 2 wpisać wschodnio brzmiące imię i nazwisko. Autentyczny adres ze Lwowa, Odessy czy Grodna łatwo znaleźć na dowolnej internetowej mapie. Ani ITD, ani straż gminna nie mają narzędzi prawnych, by egzekwować mandaty od osób z krajów spoza Unii Europejskiej i postępowanie zostanie umorzone.

Jest to oczywiście oszustwo, do którego nie wypada namawiać. Wielu internautów twierdzi jednak, że żyjemy w państwie okupowanym przez urzędników, którzy traktują nas, obywateli, jak ludność podbitą. Każde nieposłuszeństwo wobec okupanta może być więc usprawiedliwione. Tak więc jest to problem natury moralno-etycznej i każdy musi w swoim sumieniu rozstrzygnąć czy może użyć takiego wybiegu. Jest też drugi, ostatnio najczęściej używany przez kierowców sposób. Otóż pismo z GITD należy po prostu zignorować i nie odpisywać w ogóle. Wtedy cała procedura ulega zawieszeniu. – W aktualnym stanie prawnym, pomimo podejmowanych prób, możliwość faktycznego egzekwowania odpowiedzi od kierowców, którzy ignorują wezwania wysłane przez Inspekcję, jest znikome – mówią w biurze prasowym GITD. Urzędnicy próbują co prawda przeciwdziałać temu procederowi i po kilku monitach kierują sprawy do sądu, ale ten spraw nie podejmuje uważając, że GITD nie jest uprawnionym oskarżycielem.

podwojna 3-4-5.qxd

Z ITD można wygrać
O tym, że otrzymanie mandatu z Generalnej Inspekcji Transportu Drogowego nie musi wiązać się z płaceniem za niego przekonuje Artur Wdowczyk, warszawski adwokat, który sądził się z GITD: – Kiedy dostałem mandat za przekroczenie prędkości, doszedłem do wniosku, że trzeba to wyjaśnić, więc pojechałem do GITD. Poprosiłem o zdjęcie z tego fotoradaru, nie pamiętałem bowiem, kto wtedy prowadził mój samochód, ponieważ było to kilka miesięcy temu. Na miejscu nikt nie chciał pokazać mi zdjęcia. Po długiej dyskusji wreszcie się udało. Tyle tylko, że było ono zupełnie nieczytelne, ciemne. Nie można było rozpoznać, kto siedzi za kierownicą. Nie mogłem więc wskazać kierowcy, który prowadził samochód w momencie popełnienia wykroczenia. Przecież nie będę kłamał. Inspektorzy chcieli mnie więc ukarać mandatem za odmowę wskazania kierowcy, który prowadził pojazd w momencie złamania przepisów. Do podania takiej informacji zobowiązuje kierowcę prawo o ruchu drogowym (art. 78 ust. 4). Z kolei art. 96 ust. 3 kodeksu wykroczeń przewiduje karę za odmowę wskazania kierowcy – maksymalnie 500 zł mandatu, a gdy kierowca odmówi jego przyjęcia, maksymalnie 5000 zł grzywny nakładanej przez sąd. Ja odmówiłem przyjęcia mandatu, bo nie rozumiem, dlaczego miałbym być ukarany za to, że czegoś nie wiem. Przecież to nienormalne, prawo jak za czasów stalinowskich. Sprawą zajął się Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa. Przeanalizował przepisy i wydał wyrok, że inspekcja nie ma uprawnień, by mnie karać, po czym umorzył sprawę.

Nielegalne fotoradary?
Jeżeli uważasz, że w chwili zrobienia zdjęcia jechałeś z dopuszczalną prędkością, to możesz dochodzić swoich racji w sądzie. Odmawiasz ITD zapłacenia mandatu i po skierowaniu sprawy do sądu oglądasz zdjęcie. Wcześniej nie zostanie ci ono okazane.

Jeśli na zdjęciu oprócz twojego samochodu jest choćby fragment innego pojazdu, to zgodnie z instrukcją każdego fotoradaru, zdjęcie nie jest dowodem wykroczenia.
Jeżeli zdjęcie zostało wykonane fotoradarem Fotorapid CM, to łatwo taki dowód obalić w sądzie. Otóż Fotorapidy CM uzyskały homologację Głównego Urzędu Miar w 2008 roku. Wtedy instalowano w nich Nikony D200. Od ponad dwóch lat w Fotorapidach CM montowane są Nikony D300s sprzedawane od 2009 r., ale nowej homologacji nie przeprowadzono.

Każdy egzemplarz fotoradaru jest legalizowany, ale jest to tylko kontrola poprawności działania fotoradaru, który musi być całkowicie zgodny ze świadectwem homologacji. Najnowsze Fotorapidy CM są inne niż przedstawiony do homologacji, bo mają inny aparat i zmienione, dostosowane do aparatu, oprogramowanie komputera.. Zdjęcie z urządzenia niezgodnego z homologacją nie może być podstawą do ukarania za wykroczenie.

Nieskuteczne widerejestratory
Policja nadal kontroluje prędkość. Używa do tego ręcznych radarów Iskra i wideorejestratorów. Łatwo można uniknąć kary za nagranie z wideorejestratora. Wystarczy grzecznie odmówić policjantom przyjęcia mandatu. Funkcjonariusze skierują wtedy do sądu wniosek o ukaranie, a sąd wyda wyrok w postępowaniu nakazowym. Kierowca otrzyma taki wyrok wraz z wnioskiem policji. W tym wniosku wpisane będzie, że dowodem wykroczenia jest nagranie. Będzie podany typ i numer rejestratora, data i godzina nagrania. Trzeba złożyć sprzeciw od takiego nakazu uzasadniając, że w danym miejscu i czasie jechało się z dopuszczalną prędkością.

Sprawa trafi do postępowania zwykłego. Rozprawa odbędzie się co najmniej pół roku od zarejestrowania wykroczenia. Obwiniony powinien przed sądem poprosić o okazanie dowodu wykroczenia, czyli zgodnie z wnioskiem policji – nagrania wideo. To nagranie będzie już dawno skasowane, a do wniosku dołączone będzie jedynie zdjęcie, tak zwana stop klatka. Jednak dowodem jest nagranie, a nie stop klatka. Wobec braku właściwego dowodu, sąd powinien oddalić wniosek.

Nie daj się fotografować
Opracowano też wiele systemów i sposobów unikania „pozowania” do kosztownych zdjęć.

Najpopularniejszym i bardzo skutecznym jest zainstalowanie w samochodzie CB-radia. Urządzenie kosztuje od 100 do 1500 zł. Kierowcy na trasie ostrzegają się o czynnych fotoradarach, patrolach policji i ITD, a także o korkach i wypadkach.

Yanosik kosztuje około 400 zł. Terminal kupuje się za 300 zł i niespełna 100 zł roczny abonament. W czasie promocji można zaoszczędzić kilkadziesiąt złotych. Urządzenie informuje o zbliżaniu się do fotoradaru, patrolu policji lub ITD, a także o korkach i wypadkach. Pozwala też na wyznaczenie najkorzystniejszej trasy podróży z uwzględnieniem aktualnych utrudnień – korków lub wypadków. Nawigacje GPS nie tylko nawigują po trasie, ale także przypominają o stacjonarnych fotoradarach. Kosztują od 100 do 2000 zł. Wszystkie te systemy są całkowicie legalne.

W Polsce nie wolno natomiast stosować dość popularnych wśród kierowców antyradarów. Nie polecamy też różnych sprayów odblaskowych. Są dość drogie, a spryskanie nimi tablic nie utrudnia odczytania numerów ze zdjęcia zrobionego z filtrem polaryzacyjnym lub wykonanego w podczerwieni.

Metod uniknięcia mandatu za zdjęcie z fotoradaru jest wiele, a dobry adwokat łatwo potrafi obronić kierowcę przed sądem. Czy jednak koniecznie musimy wchodzić na uciążliwą i kosztowną drogę prawną?

Nam wydaje się, że najskuteczniejszym rozwiązaniem jest wspomniany wcześniej sposób „na kuzyna cudzoziemca”. W razie wpadki wystarczy w oświadczeniu dla ITD wpisać, że samochodem kierował np. Grigoij Saakaszwili zamieszkały w Tibilisi…

Przede wszystkim jednak apelujemy o rozważną i bezpieczną jazdę.

ZOBACZ: "Nie namawiamy do łamania prawa"

Otrzymaliście mandat z fotoradaru? Zapłaciliście, czy może jednak nie pogodziliście się z taką sytuacją? Czekamy na Wasze historie. Jeśli Państwo znają własne, oryginalne sposoby jak uniknąć płacenia za mandaty ze zdjęć z fotoradarów to również je opiszcie. Przesyłajcie je na adres mailowy: kpropolski@supernowosci24.pl

Krzysztof Propolski

27-06-2013
15:40
ogr

Właśnie wszyscy o tym piszą że fotoradar nie złapie pijanego, naćpanego i djabli wiedzą kogo tam jeszcze wymyślisz. Postawiony w polach i ustawiony na 50km/h wiadomo komu służy – nabijaniu kabzy.

27-06-2013
21:04
J

Ja inaczej podejdę do tematu,
a mianowicie dlaczego dziennikarze milczą na coraz większe absurdy, przecież brak takich fotoradarów przy szkołach, ruchliwych przejsciach dla pieszych, czy w niebezpiecznych czarnych punktach a zakladanie ich na dobrych odcinkach dróg z dobrą widocznością jest absurdem.
Takie pomysły łupienia kierowców na kasę powinny być już w zarodku tępione przez dziennikarzy i opinie publiczną.

12-07-2013
15:19
Zenek

No, widziałem jak fotoradar robił sztuczne oddychanie…

18-07-2013
09:35
Wojtek

Przeczytałeś wszystko, przemyślałeś odpowiedź i następnie ją napisałeś? Czy może po prostu poklikałeś w klawiaturę, bo masz wakacje?
W Polsce miejsca ograniczeń prędkość są chore i tyle. O ile w miejscach zabudowanych gdzie od szosy do domów jest raptem 10-20 metrów ograniczenia rozumiem, podobnie na krętych drogach gdzie widoczność jest słaba. Jednak gdy na odcinku mającym 2 kilometry, brak jakichkolwiek zabudowań, ba brak nawet drzew czy krzewów ograniczających widoczność na boki, nowo położona nawierzchnia równa jak blat kuchenny a tu ograniczenie do magicznych 50…
Przecież to się w człowieku gotuje.
O ile jeszcze karanie mandatami nawet z tych zakichanych fotoradarów można zrozumieć, bo złamałem przepis to muszę zapłacić to tego, że nie otrzymuję zdjęcia (a skąd mam wiedzieć czy to mi zrobiono zdjęcie?, może to nawet nie mój samochód?, mam wierzyć na słowo honoru czy jak?) i po skierowaniu sprawy do sądu w przypadku jej przegrania (bo jednak się okazuje, że faktycznie przekroczyłem) mam zapłacić za rozprawę pomimo tego, że sądy utrzymywane są z moich podatków to tego już nie idzie zrozumieć.
Chory system, chore państwo i chory rząd.
Najgorsze jest to, że samo sobie zgotowaliśmy taki los i zapewne szybko się to nie zmieni, bo jesteśmy narodem niereformowalnym.

22-07-2013
16:27
Slow

Właśnie może to pazerni, debilni urzędnicy wreszcie zajmą się rozbudową dróg, zamiast utrzymywaniem swoich portfeli kosztem społeczeństwa. Zapędziłbym nierobów do łopaty, jakby poczuli smak potu i bąble na mięciutkich łapeczkach, zaraz rozum by wrócił, a nam by dróg przybyło, a darmozjadów ubyło.

23-07-2013
09:01
Luka

Nikt nie lubi płacić mandatów, szkoda żę częściej nie upominają tych co zrobili nie wielkie przewinienie a tych co szaleją mogliby bardziej stawiać do pionu. A tak mamy wszyscy po równo nie ważne czy pirat czy bzdura.

30-07-2013
14:56
RoyalBaby

Ja się nie daję! od 2 lat mam yanosika jako apke w smartfonie. To działa, powiadomienia schodzą i ja mogę się przygotować na wszystko :P

02-08-2013
08:01
Krystian

Artykuł rewelacja i syn mi podsunął do przeczytania i nie żałuję, co prawda nie do końca zgadzam się z komentarzami tutaj ale faktem jest że należy sobie jakoś radzić z nabijaniem kabzy urzędnikom którzy nic nie robiąc mają dochody jak krezus po prostu wystarczy.

03-08-2013
09:52
Henryk

samochód ze mną używa 4 osoby (dwie córki i zięć). Przyszło zawiadomienie że zrobiono zdjecie. Jak mam wskazać kto kierował, skoro nie udostępniono mi zdjęcia. Mam kogoś fałszywie oskarżać ? przecież nakłanianie do fałszywych zeznań jest karalne. To bardzo proste: mam zdjecie – wiem kto kierował, nie musze zgadywać ten, czy tamten …. . ITD stosuje zasady faszystowskie i stalinowskie: dajcie człowieka, paragraf się znajdzie na niego, proby zastraszania: wskaz kto, bo jak nie to ci dowalimy.
Wszyscy o tym wiedzą: sądy, rząd, dziennikarze, rzecznik praw człowieka i Bóg wie kto jeszcze. I proceder dalej kwitnie -

05-08-2013
23:38
Paweł

Już miałem skulić uszy i wysłać wyrok na własny portfel 300 i 8 pkt ale poczytałem wasze artykuły i jednak zaryzykuje i zignoruje ten list bo faktycznie jak mam wskazac winną osobą bez zdjęcia… można powiedzieć ze sumienie mi nie pozwoli ;] zobaczymy jak dalej potoczy sie moja sprawa ;p będe w kontakcie ;)

06-08-2013
00:40
PT

Tbilisi Panie Krzysztofie

06-08-2013
04:17
alex1146

POLECAM aplikacje na smartfony YANOSIK ! jest ponad 60tyś w całej polsce i aktualnie powiadamiana i zgłaszają wszystko co sie dzieje na drogach !
JEST W TYM NAWET NAWIGACJA SUPER NAWIGACJA OMIJA KORKI !

06-08-2013
21:17
Kris

Kolego jak jezdzisz skuterem czy tam rowerem to nie zbieraj głosu..
Ja jeżdze 5-6 tyś km miesięcznie i widzę w jakich miejscach są ustawiane suszarki i fotoradary – mogę powiedzęć że 70% tych lokalizacji nie ma nic wspólnego z bezpieczeństwem. A tam gdzie takie urządzenia powinny stać to nie zawsze stoją

09-08-2013
07:50
arti

Cześć wszystkim :-) Nie będę się rozpisywał bo to i tak nic nie zmieni ? ale chcę tu napisać że panowie co polują na nas kierowców a zarazem myślą tylko o kasie to zachowują się jak sępy :-( Jakie to żałosne !!! Pozdrawiam

09-08-2013
07:50
arti

Jeszcze tak dla panów co tak świetnie się bawią wysyłając fotki z mandatami i jeszcze raz zaznaczę sęp !!! To wiecie panowie jak kobieta mówi o facetach co korzystają z ich usług ? hym może wiecie a może nie ale tu napiszę to jest FRAJER !!! I wy tacy jesteście !!! żałosne !!!

16-08-2013
15:21
Konrad

I jak tam ??
Ja dostałem zawiadomienie i nie wiem co robić

16-08-2013
18:01
Mariusz

Też mam z tym problem, nie wiem czy pisać coś do nich czy olać temat.

20-08-2013
21:09
robert

Witam kilka dni temu listonosz przyniósł mi list polecony który był od GITD.Odmówiłem przyjęcia cz dobrze zrobiłem?

31-08-2013
09:24
jakub

Czytam wasze wypowiedzi i szlak mnie trafia bo dobrze wiemy,że te głąby ze straży miejskiej czy gminnej w bardzo wielu przypadkach naginają prawo a my nic nie możemy zrobić.
Dostałem zdięcie z fotoradaru o przekroczeniu prędkości no i oczywiście mandat i punkty karne.
Według instrukcji każdego fotoradaru zdięcie nie jest dowodem wykroczenia jeśli na zdięciu oprócz Twojego samochodu jest choćby fragment innego pojazdu.
Ja właśnie mam taką sytuację.Wiem,że mogę nie przyjąć mandatu i sprawa trafi do sądu.Jestem pewien wygranej bo jestem przekonany,że to nie moja prędkość tylko tego drugiego pojazdu ale sfotografowano mnie 200km od mojego miejsca zamieszkania i tam właśnie jest też sąd.Koszty dojazdu i zmarnowany czas więcej mnie będzie kosztowało niż ten mandat i właśnie na tym te nieuki żerują.Gdyby to było u mnie nie popuścił bym nawet grosza.
Nie ma innego sposobu odwołania się(a powinien być) i udowodnienia baranom,że nie mają racji i anulowania mandatu.Wielu daje sobie spokój z walką bo nie warta skórka za wyprawkę.Ja też odpuściłem ale szlak mnie trafia,że takie działania są bezkarne.

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.