- Jesteśmy wybranym pokoleniem. Wierzę, że nam się uda!
Przeczytaj oryginalny post blogu
18-11-2016
11:18
Redaktor

Lech Wałęsa przyjechał do Rzeszowa, by porozmawiać z ludźmi i posłuchać ich. 

- To nasze pokolenie zmieniło podział Europy i świata. Otworzyliśmy epokę – mówił Lech Wałęsa podczas środowego spotkania w rzeszowskim kinie „Zorza”. Spotkanie z byłym prezydentem RP zorganizował podkarpacki Komitet Obrony Demokracji. Dlaczego laureat pokojowej Nagrody Nobla, pierwszy z prawdziwego wyboru prezydent Rzeczypospolitej nie siedzi w domu i nie odcina kuponów od sławy? – Widząc, co się dzieje, i będąc z tego niezadowolonym, postanowiłem objechać kraj, by mimo wszystko razem z ludźmi zastanowić się, co zrobić, by nie stracić tak ciężko zdobytego zwycięstwa – wyjaśniał legendarny przywódca Solidarności.

Na spotkaniu panowała gorąca atmosfera. Lech Wałęsa sypał trafnymi radami i przypowieściami. – Popełniliśmy parę błędów – nie ukrywał. – Nie rozmawialiśmy z ludźmi, bo mieliśmy przekonanie, że mamy ich pełne zaufanie. A demokracja, to znajomość ludzkich problemów. Nie ma się, co dziwić, że partie polityczne są dziś pojmowane jako bandy polityczne.

Lech Wałęsa zdradził, że dawał rady Tuskowi i Komorowskiemu, by wystawiali mikrofon na ulicę i pytali: „Rodacy, co możemy dla was zrobić?!”. Może gdyby wówczas rządzący go posłuchali, PiS nie doszłoby do władzy?

Nieśli go na ramionach
Wałęsa z nostalgią wraca na Podkarpacie. Gdy przewodził 10-milionowemu związkowi, to był tu najczęściej w czasie tzw. gaszenia strajków. Bywał też na rozmowach z rządem i na zwykłych spotkaniach wiejskich. W stanie wojennym zagościł na dłużej, gdy został internowany w Arłamowie.

Podkarpackie drogi Wałęsy zatrzymały się historycznie w Stalowej Woli. W sierpniu 1988 r. w Hucie Stalowa Wola wybuchł wielki strajk. Było nie do pomyślenia, by zakład zbrojeniowy zastrajkował. A jednak! Kilka tysięcy osób zamknęło się za bramami i żądało tylko jednego – legalizacji „Solidarności”. Wygasły strajki na Śląsku i w Gdańsku, a Huta trwała. Wtedy to „nielegalny” Lech Wałęsa poprosił, by zaprzestali dalszej akcji. Hutnicy wyszli z zakładu. Kilka miesięcy później Wałęsa przyjechał do Stalowej Woli. Z obecnego pl. Piłsudskiego, gdzie było spotkanie z kilkunastoma tysiącami ludzi, do dzisiejszej bazyliki był niesiony na ramionach. Tak było ćwierć wieku temu.

Dzisiejszy Lechu, bo tak dalej pozwala o sobie mówić, jest politykiem stonowanym. – Ja już na rządzenie się nie nadaję – rzuca wyzwanie publiczności, ale w sali nie ma ani jednego, który by w to uwierzył. Godne wiary jest natomiast stwierdzenie, że przyjechał do Rzeszowa, by porozmawiać z ludźmi.

Lech Wałęsa2

W rozmowie ze zgromadzonymi w „Zorzy”, a zapewne i na wszystkich innych spotkaniach, nie mogło zabraknąć pytania o „Bolka”, czyli esbecki pseudonim przypisywany Wałęsie. – Dla mnie byłaby to największa kara być na jego miejscu – wybrnął z kłopotliwego pytania. – Kiedy wszystko wyjdzie na jaw, okaże się, że z tego wielkiego Bolka był tylko zwykły cienki Bolek.

Na zarzut, jaki padł z sali, o kiepskiej jakości jego prezydentury, Lech Wałęsa przypomniał swoją rolę w przełomowych momentach dla historii Polski: – Gdyby ktoś mi powiedział wcześniej, że uda mi się TYLKO poprawić traktat rosyjsko-polski i wyprowadzić wojska, to już powinniście mnie na rękach nosić. Gdyby ktoś powiedział mi, że umorzę połowę polskich długów, najwięcej się napracuję dla umorzenia polskich długów, już za to powinienem miliony od was dostawać. A gdyby ktoś powiedział mi, że agent Bolek nie pozwoli być premierowi Kiszczakowi, a generała Jaruzelskiego strąci, by do końca doprowadzić do wolności i zajmie jego miejsce. Przecież to ja zrobiłem, nie kto inny…

Obecnie rządzącą formację i jej lidera, czyli PiS i prezesa Kaczyńskiego, Wałęsa odsyłał do średniowiecza. – Wstecznictwo – mówił w odniesieniu do zwijania flag Unii Europejskiej w dzień 11 listopada. W tzw. męskich słowach rozprawił się z pomysłami min. Antoniego Macierewicza na modernizację rodzimej armii.

Otworzył epokę
Szkoda, ale to wielka szkoda, że KOD zorganizował spotkanie z Lechem Wałęsą w rozmiarach kameralnych. Było tylko kilkuset ludzi, a mogło być przynajmniej kilka razy więcej. Wałęsy nie trzeba się bać. Wałęsa podkreślał, że on i pokolenie Solidarności tylko „otworzyło epokę…”, i: „żeby nam się chciało chcieć, to będziemy piękną Polskę mieć…”

Jerzy Mielniczuk

18-11-2016
12:49
suwnicowa

Jesteśmy wybranym pokoleniem. Wierzę, że nam się uda !
Tak srednio co 2 tysiace lat jest wybrane pokolenie na swiecie.

21-11-2016
13:10
fan innowacji

Ale się upasł.

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.