Kobieta podpaliła się przed posterunkiem policji
Przeczytaj oryginalny post blogu
01-09-2012
10:00
Redaktor

59-latka oblała się benzyną i podpaliła pod drzwiami komisariatu. Zdenerwowała się, że policja obwinia ją o nieuzasadnione wezwania do pobliskiego pubu.

- “Pani Basiu, jestem podejrzana, no jestem podejrzana”, to były ostatnie słowa jakie od niej usłyszałam, gdy weszłam do pokoju w którym była przesłuchiwana -…

01-09-2012
16:23
Klient

Bylem w tym pabie dosc czesto. I powiem ze szkoda mi wlascicielki. Wlozyla cala dusze w to miejsce. Klientela byla dosc specyficzna. Ale bardzo spokojna. Wogole niepamietam zeby byly jakies bijatyki.
Kilka razy przyjezdzala policja na wezwanie sasiadki ktora sie skarzyla na halas. I policja niejednokrotnie ja uprzedzala o bezpodstawnych wezwaniach. Niejednokrotnie wkurzona policja zastawala barmana i 3-4 osob ktore chcieli w ciszy i spokoju napic sie piwa. Poprostu tej pani sie nudzilo. Prosze redaktorow opisac te chisterie i imitacje zawalow u p. Ferenca w Ratuszu. O tym jak rzucala kamieniami i ziemniakami w ludzi wchodzacych do pabu. O wyzwiskach, o jej synu ktory czesto przesiadywal w tymze pabie i sie upijal za darmo.
Moze i bylo kilka glosnych imprez w przeciagu tych 7iu lat. Ale wlascicielka tego pabu chodzila po sasiadach i uprzedzala i przepraszala za to.
Tez bylem swiadkiem jak wlascicielka nie jednokrotnie probowala sie dogadac z ta pania. I kupowala jej i jedzenie i leki……
Ach…. Szkoda gadac…. Bardzo zaluje o zamknieciu dobrej knajpy z dobrym towarzystwem, wieczorami podroznika i fajnymi koncertami rockowymi……

02-09-2012
12:29
OLEK

SAMA SOBIE ZROBIŁA KRZYWDĘ WIĘC NIE MA CO ŻAŁOWAĆ KOBIETY KTÓRA W TEN SPOSÓB CHCIAŁA ZWRÓCIĆ NA SIEBIE UWAGĘ, ZROBIŁA TO NA WŁASNE ŻYCZENIE.

04-09-2012
13:12
Rafał

A ja choć tam nie mieszkam już 15 lat, znam od od kolegów tą sytuację z zupełnie innej strony.
Bywało, że relacjonowali chuligańskie zachowania pod tym pubem ze szczegółami.
Sam nie jeden raz przechodząc tamtędy mogłem się przekonać na własne oczy, że mieli rację.

Może komuś się wydawać, że jak we wtorek poszedł tam raz na piwo i raz krzyknął głośniej to nie ma tragedii, ale wystarczy pomnożyć ten jeden krzyk przez liczbę klientów i później przez dni tygodnia a wynikiem będzie to czego co tydzień, bez przerwy słuchają mieszkańcy pobliskiego bloku.
A po zamknięciu pubu, kiedy "wstawione" towarzystwo prowadzi polemikę w kilku aspektach jednocześnie to łatwo sobie wyobrazić co jest efektem takich przekrzykiwań.

Nie uwierzę, że ta akurat knajpka jest wyjątkowa i ma wyjątkową klientelę wrażliwą na problemy sąsiadujących z pubem lokatorów.

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.