Londyńczycy tęsknią za Polską
Przeczytaj oryginalny post blogu
28-09-2012
06:07
Redaktor

Od lat mieszkają w stolicy Anglii. Znają ją jak własną kieszeń, ale gdy mówią o domu, myślą o Polsce.

Piękni, młodzi, na dorobku i na emigracji. Według tegorocznych szacunków w samym Londynie mieszka już około 120 tysięcy Polaków. Ogromna większość z nich bardzo dobrze sobie radzi. Są…

28-09-2012
09:06
spowiednik

za czym oni tęsknią ? sami wybrali dla siebie taki los i nikt im nie kazał emigrować , to po jakiego grzyba teraz mówią że tęsknią .Pieprzeni patrioci.

28-09-2012
09:07
l

Tusk nieźle rządzi jeszcze parę lat i wszyscy wyjadą.Zostanie sam z synusiem i córeczką.

28-09-2012
10:55
ROMAN

do " spowiednika" – tęsknota to uczucie braku czegoś lub kogoś istotnego dla danej osoby .
Oczywiście że wybrali taki los bo właśnie tęsknili za czymś normalnym – za odpowiednim standardem- za tym że jak pracujesz to cię stać – może mieli dość tego całego dziadostwa i burdelu co trwa od 1945 roku – i dlatego zmielili klimat na normalny – a teraz tęsknią za tym co było – pies też tęskni za Panem jak wyjedzie czy jak odejdzie i jest sam- wygląda że jesteś cienki "Bolek " i wielu spraw nie rozumiesz- życie Cię zweryfikuje.

28-09-2012
17:42
witek

Autorka tego artykulu z pewnoscia nawet nie byla w Uk.Tooting Brodway to nie jedyne skupisko Polakow bo nie mozna pominac Ealing Brodway,Hammersmith.

28-09-2012
17:42
witek

Zgadzam sie z Toba Roman.Nie mozna funkcjonowac w takim cuchnacym gnojem kraju.

28-09-2012
17:43
live from UK

Dobre żarty. Polki wcale nie są ładniejsze, po prostu Angielki są brzydkie. Proponuje się wybrać do Francji czy Włoch to szybko zmienicie zdanie, a i w samej Anglii jest wiele kobiet wyglądających o niebo lepiej niż Polki. Swoją drogą dlaczego prawie każda Polka w UK wygląda tak samo i zawsze ma włosy pofarbowane na blond lub rudy. O rozwiązłości i mentalności naszych rodaczek oraz opinii o nich lepiej nie wspominać. Z facetami nie jest wcale lepiej w tym względzie. Większość naszych rodaków to zwyczajna porażka jeśli chodzi o zachowanie, wielu udaje że nie jest Polakami chociaż w 99% już na pierwszy rzut oka widać skąd przyjechali. Wielu też próbuje być na siłę bardziej angielskimi niż sami Anglicy. Problem polega na tym, że mentalność samych Anglików nie jest wcale aż tak korzystna dla obcych jak samym Polakom się wydaje, a już na pewno nie przypomina otwarcia na obcokrajowców widocznego np u Francuzów czy Włochów. Niestety Polacy, którzy w większości nie byli nigdzie poza Polską i Wielką Brytanią zwyczajnie tego nie dostrzegają dlatego też są zwykle przedmiotem drwin dla Anglików.

28-09-2012
17:44
emigrant

A ja nie tesknie do obecnego Rzeszowa.
Rzeszow moj widze ogromny, ale kocham tylko ten stary.
Kocham miasto mojego dziecinstwa, z pozydowskimi kamienicami z ich drewnianymi wiecznie skrzypiacymi schodami. Z balkonami od podworza i wychodkami na zewnatrz w oficynach. Z komorkami na wegiel i smietnikiem murowanym pelnym popiolu z metalowa klapa gdzie wylegaly sie szczury. Z podworkami gdzie nawet jednego zdzbla trawy nie znalazl i obejszczanymi poprzez psy naroznikami bram. Kocham te place gdzie gralo sie w kiczki, nozyk, zoske, a potem rznelo w gumiana gale. Ukochany Wislok z ostatnimi krypami piaskarzy jacy jeszcze byli przy zjezdie w zatoczce na koncu Szpitalnej obok skladow drewna. Wislok, gdzie obok kanalu z rzezni za starym cmentarzem lapalo sie ukleje jakich stada srebrzyly sie w jego wodzie. Z kapieliskiem opodal mostu kolejowego. Olszynki z kajakami i chybotliwym molo na wodzie, kortami tenisowymi z tluczonej cegly gdzie krolowal Skiba i Liske gdzie juz jako starsi chodzilismy sie kapac i podgladac w krzakach przebierajace sie dziewczyny. Kocham moj Malpi Gaj za teatrem z lodowiskiem z zimie i kortami tenisowymi w lecie, z drewniana kregielnia, wieza spadochronowa i stawem gdzie jako dzieciak lapalem karasie. Te podrywania dziewczat na Panskiej, zabawy na Poczcie. Piekarzy takich jak Krzesik czy Jamrozik u ktorych godzinami czekalo sie na swiezutki i pachnacy chleb. Rzeznikow jak Kogut czy Kosiorowski z jego budka obok bramy wjazdowej na Abrachamsberga gdzie sprzedawal, kiszki, watrobiana i salceson. Restauracji od srodka nie pamietam bo nie bylem na tyle dorosly aby tam wchodzic ale pamietam Jutrzenke, Ludowa, u Smarkatego, Tatarska (pod koniem) Podzamcze i Wisieloka. Ogrody Bernardynskie z murowanymi plotami ze szklem tluczonym na wierzchu, z rzeczka gdzie lapalo sie traszki i gdzie chodzilo sie "na jablka". Sklad wegla na Krakowskiej za torami i Budke przy Jajczarni gdzie kupowalo sie jajka tluczki. Pamietam na rozwidleniu drog (Glogow-Sokolow) na Marszalkowskiej obok starej(pierwszej) mleczarni gdzie pod wielkim drzewem stala kapliczka a obok sklep w ktorym kupowalo sie swistawki z cukru i cukierki Grylazowe po cwierc funta jakich juz teraz nigdzie nie uswiadczy na swiecie chocby ze swieca szukal, drewniane domki na budach i Mikoske z mostkiem, Stara Alime za kanalem na Fredry, Stary cmentarz gdzie leza moje praprapradziady i te pogrzeby z konnym karawanem zaprzezonym w kare konie z czarnymi pioropuszami z kaplicy przy starym cmentarzu na cmentarz w Pobitnem. Pamietam tych dziadow zebrzacych na Wszystkich Swietych gdy szlo sie zapalic swieczke za zmarlych na Pobitno. Olszynki i te laki nad Wislokiem do kladki gdzie opalalo sie pol Rzeszowa w lecie i starego przewoznika Nitke ktorego nazywalismy Admiralem. Wygnaniec i Rudki z jego domkami i skrotami miedzy Hetmanska a Dabrowskiego, dorozkarzami Rzeszowskimi i Sierocincem. Park miejski i drzewa morwowe na Browarnej. Kasyno Milicyjne na Kraszewskiego naprzeciw Zamku gdzie jako dzieci chodzilismy zbierac pudelka po Unrowskich paczkach wyrzucone z tylu na smietnisku. Byly zrobione z takiego twardego kartonu i mialy obrazek jak rece sie sciskaja a pod spodem pisalo "Dar narodu Amerykanskiego dla Narodu Polskiego. Nie dla handlu lub wymiany". To tam do kasyna szla ta pomoc bo my zadnej pomocy nigdy nie widzielismy na oczy. Kochalem ten WuDeK gdzie sie chodzilo do kina i te warsztaciki od rowerow na Grotgera gdzie chodzilo sie ratowac wiecznie niesprawne i porozbijane rowery i warsztat za rogiem na Grunwaldziej gdzie naprawial radia pan Zaborski i zaklady szklarskie Kleczkow z kawalkami lusterek w odpadkach.
No nie moge. Pisal bym tak i wspominal i serce sie kraje ze to nigdy juz nie wroci.
Kto nie mieszkal w tym miescie to nie wie co to byc i zyc posrod jego murow i mieszkancow.
Tego ze mieszka ktos w obecnym Rzeszowie nie mozna okreslic "zyciem w miescie".
Dzisiejsze miasto to tylko miejsce tymczasowego pobytu.

28-09-2012
21:22
adrian

plus Golders Green, Hendon , Wembley , Neasden tam to dopiero polakow jest :)

29-09-2012
10:47
ccc

oczywiscie zdjecie z fura haahahhah

29-09-2012
10:47
jozek

Pojechala para burakow do Londynu i lecza swoje kompleksy eleganckimi autami, Przyjezdzaja do Polski pochwalic sie i zaszpanowac przed rodzina i znajomymi a tymczasem w 'ekskluzywnym Tootingu' zyja w zagrzybionych mieszkankach podnajmujac pokoje innym podobnym sobie. O i takie to ich zycie na poziomie. Pracuja byle gdzie, czyszcza innym kible zbierajac pieniadze do skarpety zeby pozniej sie pokazac w Polsce. I taka jest prawda o tych pieknych i 'mlodych' emigrantach.

29-09-2012
19:29
mispuchatek

jozek masz racje zgadzam sie z toba w 100%

29-09-2012
19:35
ROMAN

--do p "emigranta" – w uzupełnieniu przypomnę piekarnię Krupy- drzewa morwowe przy murze zamku od ul. Chopina – a jeszcze kino Świt i kino Przodownik – tak to było – to miasto mam je przed oczami .

--do p "jozka" masz rację nie byłem w UK ale byłem we Francji i Niemczech i w innych krajach – fakt takich osobników jak piszesz "buraków" można rozpoznać wszędzie ale są i osoby na poziomie które wiedzą jak się zachować mają obycie i osobistą kulturę – wszystko wychodzi za granicą kto co wyniósł z domu rodzinnego i kto go chował jakie środowisko jaką posiada elokwencję i obycie – i właśnie takie "gnioty" robią taką złą opinię wszystkim bo zawsze tam patrzą na złe uczynki a nie na dobre i te złe jeszcze "podkręcają" i afiszują.

30-09-2012
09:35
claudio

co za gnój, ale cuchnie

30-09-2012
09:35
claudio

tusk im ten los zgotował , buraku

30-09-2012
09:35
wiewiorka

Brawo Jozku twoj komentarz jest bardzo trafny! Znalam kiedys tego pana ze fotografi…..bardzo mocno wspolczuje tej blond babie-sponsoring w modzie……Neon Jak juz osiagnie twoj cel to wysle Ja do rodzinnej wsi na pokarpaciu z gola du….a!

30-09-2012
15:41
DYZMA

Przewodnik! Pieknie to napisales! W budce" Dziadka Nitki" pierwszy raz wypilem "sete" czystej.

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.