Nie ma “ciszy nocnej”. Spokoju można żądać przez cały dzień
Przeczytaj oryginalny post blogu
22-11-2012
06:12
Redaktor

RZESZÓW. Panuje błędna opinia, że cisza w bloku ma trwać jedynie od godziny 22 do 6.

Po naszych artykułach dotyczących zakłócania spokoju w mieszkaniach, głównie przez studentów, dostaliśmy informację od Czytelników o tym, że policjanci nie chcą zajmować się zakłócaniem…

22-11-2012
07:32
wiesiek

Kto krzykiem…zakłuca ..porządek podlegi itd. Ten przepis dotyczy tylko przyzwiotych mieszkańców. Mam sąsiada on jego syn jak pamiętam na utrzymaniu żony matki nigdy nie pracowali nie pracują. W piwnicy piją z podobnym sobie elementem przed klatką zimą na klatce na zwrócenie uwagi uważają że w piwnicy mogą robić sprowadzać sobie kolegów pić palić nic nie można im zrobić. Dzielnicowy administracja wiedzą o tym sąsiedzi się boją interweniować jeden mi powiedzial że ma auto i mogli by mu zrobić coś uszkodzić auto.

22-11-2012
10:44
jadwiga

“Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”. Jak to się ma do zakłócania spokoju mieszkańców centrum miasta przez grających, śpiewających i ogólnie "wyżywających się artystycznie" ludzi, robiących to pod oknami zamieszkałych kamienic? Przypominam sprawę sprzed kilku miesięcy, kiedy to Prezydent Ferenc "zabronił" straży miejskiej reagowania na takie doniesienia, ponieważ chciałby, żeby Rzeszów był drugim Krakowem. Może trzeba Panu Prezydentowi przypomnieć, że nie jest jeszcze coś takiego jak prawo?

22-11-2012
13:39
feliks

a gdzie ja mam się udać gdy hałasuje mi wentylator z komina na dachu bloku? bo spoóldzielnia odpowiada, że tutaj jest taki system wentylacji i nnego nie bedzie!

23-11-2012
17:39
marcin

Rozumiem Pańskie racje Szanowny Panie Redaktorze ale wydaje mi się, że nie tędy droga. Spróbujmy może jednak nakłaniać ludzi mimo wszystko do rozmawiania z sąsiadami, niż nasyłania na siebie Policji. Sąsiedzi (nawet Ci młodsi) to też ludzie i naprawdę zazwyczaj idzie się z nimi najzwyczajniej w świecie dogadać.
Z moich dłuższych jak i krótszych pobytów za granicą zaobserwowałem fakt, iż na zachodzie tak właśnie się to najczęściej odbywa.
Moim zdaniem właśnie wspomniana przez Pana postawa ujawnia wciąż aktualny wpływ PRL na współczesną Polskę. Nakaz donoszenia wciąż gdzieś pozostał w naszych głowach, postarajmy się go pozbyć poprzez zwykłą rozmowę, na pewno wyjdzie to obydwum stronom na lepsze.
Pozdrawiam

23-11-2012
22:46
Grzegorz Anton

Panie Marcinie dla mnie rozmowa z sąsiadem jest oczywista, dlatego o niej nawet nie pisałem. Pisałemo przypadkach skrajnych, a tych w naszym kraju jest mnóstwo.

24-11-2012
12:15
Piotrek

Panie Anton co to za rozmowa jak przychodzi się do sąsiada w koszulce z napisem 'Policja' i zaczyna się rozmowę od słowa na K. W ten sposób nigdy nie osiągnie Pan porozumienia. Marcin ma rację Pan dalej prezentuje myślenie rodem z PRL nie tylko w tym artykule, ale w innych również.

29-11-2012
13:19
Kuba

Jak ktos decyduje sie meiszkac tak jak Pan Anton w bloku to niech wie ze ludzie w swoich mieszkaniach moga trzaskac drzwiami i moga krzyknac ile im sie podoba !!!… A jak panu nie pasuje to w Bieszczady !!! Jak pan sie nie potrafi dogadac to znaczy ze nie potrafi pan wspolzyc z mieszkancami !!! Pana dziecko tez zakloca spokoj swoim placzem ale to sie rozumie i nic sie z tego nie robi, a czas zaczac. Nastepnym razem zostanei wezwana policja jak dziecko zaplacze ?? Czy to madre ?? NIE !!!

29-12-2012
15:43
marioxq

Problem który opisuję próbowałem rozwiązać na posterunku Komendy Powiatowej Policji w Ś (woj. Zach ?pom), jednakże bezskutecznie. Mogę natomiast powiedzieć iż informacje uzyskane stoją w sprzeczności z tymi jakie mogę znaleźć np. na stronie internetowej Policji. Od 5 lat borykam się z sąsiadem który mieszka kondygnacje niżej, a problemem sa emitowane z jego mieszkania hałasy ? dudniące po kilka godzin basy. Zjawisko jest nie do zniesienia, dekoncentruje , mieszkanie traci swoje przymioty, nie można wypocząć, pracować, bawić się z 4or letnim dzieckiem. Dziecko jest drażliwe, płaczliwe, nie może się skupić Wielokrotnie wzywałem policję. Interwencje były, nie przynosiły jednak oczekiwanych rezultatów. Sam zacząłem też nagrywać obraz z dźwiękiem w naszym mieszkaniu. W dniach 21, 22, i 23 grudnia 2012 r było tak samo. W dniu 22 grudnia zawiadomiłem policje ale od dyżurnego policji dowiedziałem się że: Cyt. włączanie muzyki, głośno w godzinach od 06 do 22 nie jest czynem zabronionym. Dalej, że mieszkanie sąsiada i moje nie są miejscami publicznym i policja nic tutaj nie może zadziałać. W dniu nastepnym, 23 grudnia rozmawiałem z dzielnicowym i usłyszałem podobne tłumaczenie. Ponadto podał przykład, kiedy sad odrzucił wniosek o wykroczenie w postaci hałasu, krzyków w nocy, zakłócania spoczynku nocnego i w efekcie wybitej szyby, ponieważ zdarzenie miało miejsce na terenie posesji , a zatem miejsce to nie było miejscem publicznym. Z tłumaczenia wynikało ze nie może przyjąć ode mnie zawiadomienia o wykroczeniu z art.. 51 kw jeżeli dotyczy ono emitowania hałasu w mieszkaniu sąsiada, a które są słyszalne w moim mieszkaniu. Nie maja jako policja podstaw do interwencji. Doradził natomiast złożenie do sady wniosku prywatno skargowego A hałas jest nie do zniesienia, zaniechać mu nie sposób, a sąsiad potrafi naubliżać lub najlepszym razie zignorować uwagi. Takie dudnienie trwa np. od g.11 do 14, albo 17 do 20. Czy rzeczywiście tak jest, że policja nie może przerwać tego procederu natychmiast? Czy rzeczywiście skazani jesteśmy na wielogodzinne łomoty, zanim spraw nie znajdzie finału w sadzie z oskarżenia prywatnego czy powództwa cywilnego? Tak przynajmniej wynika z informacji od policjantów z KPP w Ś. Problem analizuje dlatego, że stronie internetowej Policji znalazłem taki oto watek, który niejako pozostaje chyba w sprzeczności ze stanowiskiem policji w Ś: http://www.policja.pl/portal/p…..a_FAQ.html Najczęściej zadawane pytania (FAQ) Co mogę zrobić, jeśli sąsiad notorycznie hałasuje (całymi dniami słucha głośno muzyki)? W takiej sytuacji przysługuje prawo do złożenia zawiadomienia o popełnieniu wykroczenia w najbliższej jednostce Policji. Kwestię zakłócania spokoju, porządku publicznego i spoczynku nocnego reguluje art. 51 § 1 Ustawy z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń (z późn. zm.) Art. 51. § 1. Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. porzadek publiczny istotnie jest zbiorem wykkształconych, wypracowanych norm i zasad postepowania w okreslonych grupach społecznych. Pojecie tak wąskie ja i szerokie. Wychowanie. W miescie chodziś chodnikami, ustawiasz sie w kolejkach, itd. oczywiscie wrzucasz smieci do kosza, ale to regulujea inne definicje, ustawy – nie wolno zasmiecac wprost wynika z przepisów, tak jak i przez jezdnie przechodzisz w miejscach wyznaczonych, palisz papierosy tez w miejscach wyznaczonych. pojecie to nie jest dostatecznie wyjasnione, choć np. konstytucja uzuwa go wielokrotnie. Pewnie jest tozsame z pojeciem dobra publicznego, wartosci na która przez jakis wycinek czasowy przacuja społeczeństwa. trafiłem na ten watek, poniewaz sledze interpretacje art 51 Kw. Ostatnio, po złoszeniu na policje sasiada który łomotał mi przez pare godzin basami, dowiedziałem sie że artykól ten nie moze miec zastosowania, poniewaz tak jego jak i moje mieszkanie nie jest miejscem publicznym. prosze raz jeszcze spojrzec jak zredagowany jest ten przepis: Art. 51 KW: "1.Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. Policja twierdzi ze hałasnik nie zakłócił spokoju publicznego… A ja sie pytam gdzie jest tu mowa o spokoju publicznym? wg mnie ustawodawca wszystko rzetelnie ponazywał: -spokój -porzadek publiczy -spoczynek nocny -zgorszenie w miejscu publicznym Ustawodawca nie nazwał spokoju jako publiczy, ani jako w miejscu publiczym. Dalej – o porzadku tez nie napisał jako porzadku w miejscu publiczym, ale jako o przadku publiczym, o spoczynku nocnym tez nie napisał spoczynek nocny w miejscu publicznym, czy spoczynek nocny publiczny. jadynie o zgorszeniu napisał ze ma miec miejsce w miejscu publiczym. nie napisał o zgorszeniu publicznym ale o zgorszeniu w miejscu publicznym. Wg. mnie, jezeli dochodzi do zaklócenia spokoju, to chyba kazdemu i wszedzie. Wyprowadzenie ze stany równowagi, zdenerwowanie jezeli pisze o porzadku publiczym, to o porzadku bliskim tożsamym wiekszej ilosci ludzi, o porzadku który przysługuje kazdemu, którego kazdy ma prawo oczekiwac, a i pezstrzegać. Nie pisze ustawodawca o porzadku w miejscu publiczym, tak jak o zgorszeniu. Spoczynek nocny te z moze byc zakłócony kazdemy i wszędzie. zakłócenie spoczynku tez miałoby nastapic w miejscu publicznym ( na chodniiku) tak jak próbuje sie to przypisac zakłóceniu spokoju/ Do miejsca jedynie ustawodawca odnosi zgorszenie. W art 31 konstytucja odnosi sie np. do moralnosci publiczne, a nie do moralnosci w miejscu publicznym Poprowokuje dalej. Oburza mnie ze niektórzy (interprtatorzy prawa) upieraja sie , że aby doszło do naruszenia art 51 z kw, to zakłócenie spokoju powinno być, tak jak zgorszenie, w miejscu publicznym – glupie przykłady: na chodniku, ulicy, w sklepie. W domu już nie. Żeby sąsiad zaprzestał hałasowania, to musisz wyjsc z domu i zadzwonic na policje z ulicy. Czy zatem takie pojęcia uzyte w ustawie zasadniczej jak :działalności publicznej, cele publiczne, interes publiczy, dobro publiczne musza byc utożsamiane tylko i wyłącznie z ulica. Bo jeżeli zakłócanie spokoju ( nie wiadomo dlaczego przez niektórych nazywanego spokojem publicznym) ma mieć miejsce poza mieszkaniem, czyli na ulicy , to dobro publiczne nie dotyczy cie kiedy własnie w tym mieszkaniu przebywasz

20-02-2013
09:32
ktoś

Szanowny Panie, pozostaje wziąć sprawy w swoje ręce i zachować się jak mężczyzna demolując facjatę bydlaka z niższej kondygnacji. Jeśli brzydzi się Pan przemocą nawet w obliczu napadania na Pana rodzinę to jest także inne rozwiązanie.
Mam dla Pana dobrą wiadomość. Biorąc pod uwagę, że bydlak mieszka poniżej to Pan jest górą :)
Proszę kupić mocny wzmacniacz estradowy, korektor z filtrem oraz subwoofer estradowy i łomotać bydlakowi całymi dniami aż się Panu znudzi. Jeśli jest Pan bardziej wymagający proponuję zakup mocnego kina domowego przynajmniej 100W na kanał koniecznie z subwooferem skierowanym głośnikami do dołu o mocy kilkuset Wat. Proponuję zastosować starą dobrą metodę oko za oko ząb za ząb muzyka za muzykę robiąc bydlakowi z mieszkania klub muzyczny i salę kinową.
To, co się obecnie dzieje w Pana życiu to nie są żarty a delikwent z dołu czerpie z Pana męczarni przyjemność. Proszę zamienić jego życie w piekło tak jak on zamienił Pana. Pozdrawiam

09-05-2013
09:49
aaaaaaaaaaa

Rozumiem, że Pan to w domku mieszka. O ile jest on na środku 100-hektarowej działki, to ma Pan szczęście. Gorzej jak sąsiad zza płotu zacznie palić opony albo wylewać szambo koło domu. Ciekawe czy zmieni się Pana zdanie.

09-05-2013
09:49
aaaaaaaaaaa

Z terrorystami się nie negocjuje. Może jeszcze na kompromis trzeba pójść? Żeby bidula mógł choć pół dnia zatruwać innym życie.

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.