Forum

Niech żałują ci, co nie przyszli
sp_BlogLink Przeczytaj oryginalny post blogu
13-10-2019
21:24

APKLAN RESOVIA – LECH II POZNAŃ. Dwa oblicza zespołu z Rzeszowa, który wyszedł z nie lada opresji i zainkasował komplet punktów.

- To był bardzo dobry mecz dla kibiców. Trzymający w napięciu, o dużych emocjach i mający dwie zupełnie różne połowy. Myślę, że ci ludzie, którzy przyszli na stadion i wybrali futbol kosztem żużla, na pewno tego nie żałują – mówił Rafał Ulatowski, trener Lecha II, którego zespół, choć prowadził 2-0, zszedł z boiska pokonany.

Resoviacy w pierwszych czterdziestu pięciu minutach zagrali fatalnie. Ich gra zupełnie się nie kleiła; nie było pomysłu na składne akcje. Dość powiedzieć, że przed przerwą gospodarze nie oddali choćby jednego celnego strzału na bramkę ekipy z Poznania. - Chcę przeprosić kibiców za to, co widzieli w pierwszej połowie, bo młoda drużyna Lecha można powiedzieć, że nas zdominowała – mówi Szymon Grabowski, szkoleniowiec Apklan Resovii, która mogła przed przerwą przegrywać jeszcze wyżej. Goście objęli prowadzenie po błędzie resoviaków, którzy stracili piłkę przed polem karnym, z czego skorzystał Filip Szymczak. Piłka po jego strzale zza szesnastki skozłowała przed interweniującym Filipem Majchrowiczem i wpadła do siatki. W 25. min było już 0-2. Najpierw piłkę po strzale z rzutu wolnego Tomasza Cywki po rykoszecie instynktownie nogą odbija Majchrowicz. Futbolówkę po zamieszaniu w polu karnym resoviacy wybijają zbyt lekko i dopada do niej i Juliusz Letniowski i potężnym uderzeniem w samo okienko pokonuje bramkarza gospodarzy. - Tak się zdarzyło, że wszystkie gole strzelone były na tą jedną bramkę, która premiowały zespół mający wiatr w plecy – mówi szkoleniowiec rezerw Lecha i dodaje. - W 44 min była znakomita sytuacja sam na sam Tomka Kaczmarka i gdyby ją wykorzystał, zupełnie inaczej by to wszystko wyglądało. Początek II połowy to też świetna okazja Szymczaka, ale przytomnie zachował się bramkarz Resovii i obronił jego strzał. Przykro to powiedzieć, że przegraliśmy, bo prowadząc 2-0 powinniśmy wywieźć choćby punkt; natomiast tak się nie stało – mówi Ulatowski, którego zespół po przerwie został zepchnięty do defensywy i nie był już w stanie poradzić sobie z odmienioną Resovią.

– Moim zawodnikom należą się gratulacje za to, że nie zwątpili w końcowy sukces. Nie ukrywajmy, przechodzili bardzo ciężkie chwile, bo to, że przegrywaliśmy 0-2 do przerwy, to był najniższy wymiar kary. To się mogło skończyć 0-3 czy nawet 0-4 i pewnie byłoby po zawodach. Dlatego myślę, że głowy zostały wyczyszczone w szatni w przerwie i to było widać w drugiej połowie, czego efektem jest nasze zwycięstwo – mówi szkoleniowiec Apklan Resovii, która z dużym animuszem i determinacją zagrała w II połowie. - W przerwie w szatni padły mocne słowa i to nas może troszeczkę pobudziło, ale na przyszłość nie możemy pozwolić sobie na dwie tak diametralnie różne połowy – mówi napastnik Daniel Świderski. – Pokazaliśmy kawał charakteru i fajnie, że wybrnęliśmy z tej ciężkiej sytuacji. Wyszliśmy z „jajami” na II połowę, bo w I zagraliśmy bardzo słabo i to nie był wynik lepszej postawy rywala tylko naszej kiepskiej. Wychodząc po przerwie na boisko widziałem, że niektórzy z kibiców w nas nie wierzyli, ale pokazaliśmy na co nas stać i może kilku osobom zamknęliśmy usta. Konsekwencją były dośrodkowania, po których padały bramki  – mówi Świderski, który pociągnął zespół do walki. W krótkim odstępie czasu blisko zdobycia gola był Sebastian Zalepa. W 51. min z bliska trafił piłką, która otarła się jeszcze o jednego z obrońcę w poprzeczkę, a chwilę później Miłosz Mleczko po strzale obrońcy gospodarzy przeniósł piłkę nad bramką. Kontaktowego gola w 54. min zdobył Świderski finalizując dośrodkowanie. Dla napastnik Apklan Resovii, który jest najskuteczniejszym graczem zespołu, było to już szóste trafienie w sezonie. - Fajnie, że udało się strzelić bramkę, wypracować karnego, ale dla mnie zespół jest najważniejszy. Bardzo cieszą te trzy punkty, które wspólnie wywalczyliśmy – mówi „El Bandito”, którego zespół z każdą kolejną minutą łapał wiatr w żagle. - Od tego momentu poddaliśmy się oporowi przeciwnika. Dwie jedenastki, w tym ta decydująca w końcówce meczu, zawsze boli. Aczkolwiek jak patrzymy na zawodników i ich wiek – 20-letni bramkarz, 19-letni środkowy obrońca, to niestety dla nas są to momenty, gdzie oni cały czas muszą się uczyć dorosłego futbolu – stwierdza niepocieszony Ulatowski. W zdecydowanie lepszym nastroju był natomiast trener Apklan Resovii, który dziękował kibicom. - Jeżeli mamy jakieś większe aspiracje, to nie możemy zachowywać się tak jak w I połowie. Chcę zadedykować to zwycięstwo kibicom z racji tego, że wspierali nas do końca. Ci, którzy przyszli mogą być zadowoleni, a ci którzy nie przyszli niech żałują, bo takie mecze budują i wiążą relacje na linii klub-kibic. Nie sztuka być z zespołem jak przyjeżdża Widzew, pierwszy zespół Lecha czy inne marki, ale trzeba być zawsze. Kiedyś tak na Resovii było i mam nadzieję, że to wróci. Nawet jakbyśmy nie wygrali to ci chłopcy w II połowie zasługiwali na to, żeby ich dopingować i wspierać, bo tego potrzebujemy – kończy Szymon Grabowski.

APKLAN RESOVIA 3
LECH II 2
(0-2)

0-1 Szymczak (9.), 0-2 Letniowski (25.), 1-2 Świderski (54.), 2-2 Radulj (63. - karny), 3-2 Płatek (87. - karny)

rm