Niedouczeni kursanci nauki jazdy wyjeżdżają na ulice
Przeczytaj oryginalny post blogu
27-09-2012
06:11
Redaktor

RZESZÓW. Ruszanie “żabką” lub z prędkością żółwia to częsty widok na rzeszowskich ulicach.

- Rozumiem, że ktoś się chce nauczyć jeździć, ale dlaczego wypuszczają na miasto niedouczonych kursantów, którzy z miejsca nie potrafią ruszyć? – pyta jeden z naszych Czytelników. Zwraca także uwagę na inny problem, czyli…

27-09-2012
09:24
Gośka

Ja dojeżdżam codziennie do pracy samochodem i z moich obserwacji wynika, że tak przynajmniej 1/4 kierowców, którzy wcale nie mają elek na swoich samochodach, nie potrafi ruszać "dynamicznie" na światłach (nawet jak są włączone zegary przy światłach).

27-09-2012
09:24
abc

każdy się kiedyś uczył, i lepiej niech parkuje miedzy autami z instruktorem niż potem sam…. miałby mi porysować auto

27-09-2012
09:24
Mieszkaniec

Ale czemu tu sie dziwić?
Na kursach nie uczy się jazdy tylko parkowania. Człowiek po kursie nie wie jak zachować się na drodze, ale potrafi parkować.
Zmiana która wchodzi od stycznia to kolejna porażka. Testów i tak każdy uczy sie na pamięć. Tylko WORDy sie cieszą bo będzie więcej kasy za kolejne podejścia do egzaminów.

27-09-2012
09:52
Pela

Ja też dojeżdżam samochodem do pracy, na zajęcia z dziećmi, zakupy i wiele innych spraw. Powiem tak:
1. Na kursach ludzie uczą się "jak zdać egzamin na prawojazdy"a nie jak właściwie poruszać się po drogach, tego uczą się po otrzymaniu upragnionego dokumentu. Stłuczka 1, stłuczka 2 a czasem jeszcze kilka i już podstawy opanowane – zgodnie z polskim przysłowiem ludowym "jak się nie przewróci to się nie nauczy".
2. Sama jestem kobietą ale jak widzę babę za kierownicą w innym aucie, przyjmuję od razu zasadę czujności; "uwaga nie odpowiadam za swoje ruch i mogę zrobić wszystko i jeszcze trochę". Bez obrazy, 95% kobiet nie nadaje się do prowadzenia samochodu – i trzeba się z tym pogodzić, a nie na siłę poprawiać naturę. Jest wiele zajęć do których nie nadają się męszczyźni – tylko że oni się tam na siłą nie garną.

27-09-2012
11:38
Antoni

najbardziej L -kowa czesc miasta to parking przy szpitalu miejskim na Rycerskiej i wszystkie okoliczne uliczki, wlasciwie przyzwyczajeni juz jestemy my stali tu bywalcy do 5? 10? Elek w zasiegu od kurasntow z kazdej miejscowosci podkarpacia do egzaminow, malo tego my starzy kierowcy mamy jzu we krwi miec ich na uwadze, ustapic nie wjezdzac a niech se mlody zda egamin bo i tak WODR zeby wyjsc na swoje uleje kazdego srednio 3-4 razy

27-09-2012
11:38
Ania

no a ty jesteś przykładem, jak niektóre kobiety nie znają również podstawowych zasad ortografii .

27-09-2012
11:38
Rzeszowianka

Pela z tymi 95% to chyba trochę jednak przesadziłaś :) Sama mam prawo jazdy od 13 lat i sporo umiałam właśnie po kursie (wtedy były jeszcze 20-godzinne, ale na wewnętrznym egzaminie teoretycznym zajęłam 1 miejsce i wylosowałam nagrodę hehe dodatkowe 10 jazd), przed kursem ani razu za kółkiem nie siedziałam, oczywiście po egzaminie jazda była jeszcze lekkim stresem, ale starałam się "nie wkurzać" innych uczestników ruchu. A zasada ograniczonego zaufania tyczy się wszystkich użytkowników ruchu :)

27-09-2012
11:38
gazda

Na ul. Miłocińskiej mają plac do nauki. Ale plac ma tę wadę że trzeba płacić za używanie. Okoliczne ulice i uliczki osiedlowe są darmo. Nauka ruszania, parkowania itp. podstawy nauki jazdy stwarzają zagrożenie w ruchu drogowym. Kursanci wykonują manewry nie do przewidzenia i skutecznie blokują ruch. Kilkakrotnie byłem świadkiem gwałtownego zatrzymania się przed przejściem dla pieszych, choć pieszego nie było nie tylko przed przejściem, ale nawet w zasięgu wzroku. Samochody jadące za nim wyhamowują w ostatniej chwili, lub na jego zderzaku. Oczywiście on niewinny. Prawo powinno regulować to poprzez zakaz wyjazdu na drogi publiczne bez umiejętności techniki jazdy. Od tego są place.

27-09-2012
15:57
a

To prawda z tym ruszaniem, sam jestem przykładem, ale to kwestia instruktora. Mnie uczył gość co kładł nacisk na ruszanie na pół sprzęgle, najpierw ma się ruszyć potem gaz. Oczywiście po takim kursie oblanie mnie na egzaminie było pestką dla egzaminatora. Potem wziąłem dodatkowe lekcje u innego instruktora. Przy pierwszym ruszaniu z miejsca od razu zapytał kto mnie uczył. Powiedziałem ten i ten, a instruktor "no to zapomnij co cie ten Pan nauczył, wciskasz gaz, potem sprzęgło i jedziemy a nie mulimy". Gościu pozwolił mi "pobutować" trochę po mieście. Po 2h z nim zdanie egzaminu było pestką ;)

28-09-2012
17:43
Adam

Trochę ciężko nauczyć się jeździć w ciągu 20 czy 30 godzin, a na pewno żaden z kierowców czy to kobieta czy mężczyzna zaraz po otrzymaniu prawa jazdy nie jeździł jak zawodowy kierowca z 20-letnim doświadczeniem. Niech lepiej każdy z nas przypomni sobie jak jeździło zaraz po otrzymaniu prawa jazdy.

28-09-2012
21:21
rzusto

ale na kursie ucza przepisow i jak zdac egzamin – reszta w praniu …powodzenia !!!

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.