Oszukali państwo na grube miliony!
Przeczytaj oryginalny post blogu
22-02-2012
11:13
paulina

RZESZÓW. Policja rozbiła grupę przestępczą – towar trafiał za granicę “na papierze”, w rzeczywistości był sprzedawany z zyskiem w Polsce.

Trzynastoosobowa grupa przestępcza została zatrzymana pod zarzutem fikcyjnego obrotu około 70 mln zł i niepłacenia podatku w wysokości blisko 16 mln zł. Wśród nich jest jedenastu mieszkańców województwa Podkarpackiego, jedna osoba z woj. małopolskiego i Ukrainiec. Grozi im do 5 lat pozbawienia wolności i grzywna.

Przez rok sprawę badali przez policjanci z Wydziału do…

22-02-2012
11:53
czytelnik innego for

cytat z artykułu – "Zakupiony towar wywozili za granicę i dzięki temu unikali płacenia 23-procentowego podatku w Polsce. – Towar trafiał jednak za granicę jedynie na papierze, w rzeczywistości był sprzedawany z zyskiem w Polsce."
pytanie – a który to celnik i z którego Oddziału Celnego potwierdzał te dokumenty wywozowe pieczątką o treści :Towar opuścił granice UE, Izby Celne potworzyły teraz różnego rodzaju "Miejsca wyznaczone", "miejsca uznane", czyżby te niby miejsca miały służyć do tych celów? – tzn. do podbijania dokumentów wywozu?

22-02-2012
13:55
Józef

HMM – co racja to racja, cieplej się robi koło oszustów , choć mam wrażenie że to tylko straszenie "biznesmenów z Bożej Łaski". Zewsząd widać niedoróbki prawne nie tylko te wym. wyżej. Od siebie dodam : co stoi na przeszkodzie aby UKS-y poszperały w takich przypadkach firm słupów o koszty utrzymania ich rodzin i delikatnie zaproponowały całkowity przepadek mienia w przypadku stwierdzenia takich praktyk?. Ale to trzeba chcieć!. W takim przypadku dla cwaniaków zamknąłby się lewy dochód , a tym samym uczciwi POLACY nie musieli by pracować do śmierci , zamiast pożyć na zasłużonej emeryturze.

22-02-2012
17:32
celnik

Grupa Lubaczowska robi to od lat, Korczowa jest wciąż miejscem gdzie można to załatwić, ostatnio 23/24-01-12 wpadł dokument potwierdzony przez funkcjoanriusza(rodzonego brata arcybiskupa) bez towaru na pół miliona złotych. Wcześniej jeździł tytoń i alkohole oraz materiały budowlane, zamieszani są w to od celników do kierownika oddziału, powstało na ten temat szereg artykułów w Super Nowościach.

22-02-2012
19:13
Zbigniew

DO CZYTELNIKA Z INNEGO FORUM
LITOŚCI-CZŁOWIEKU!!!!!!!! Czytanie ze zrozumieniem jak widzę jest Twoja słaba stroną-ośmielę się napisać iż nie potrafisz czytać ze zrozumieniem-a jeśli nie potrafisz nie pchaj się na afisz. Dlaczego od razu czepiłeś się celników-przecież w artykule jest napisane "Zatrzymani od 2009 roku zajmowali się fikcyjnym obrotem handlowym (przede wszystkim materiałami budowlanymi) na terenie krajów Unii Europejskiej" A to znaczy że ów towar nie był odprawiany przez celników. Dopuść takiego do internetu—żenada.

22-02-2012
20:45
czytelnik innego for

do Pana Zbigniewa
towar wywieziony za granicę jest objęty stawką VAT – "zero", czyli sprzedawany jest w cenie netto, ale taka faktura eksportowa musi być potwierdzona przez celnika w momencie przekraczania granicy, taka potwierdzona faktura pozwala na odpisanie podatku należnego tj.23%, nie będę tutaj tłumaczył rozliczeń finansowych pomiędzy sprzedającym a odbiorcą tego towaru i tej faktury za granicą, zapoznaj się z prawem celnym i obrotem towarowym w eksporcie a póżniej zabieraj dłos w obronie tych "pokrzywdzonych".

23-02-2012
12:03
Zbigniew

W artykule wyraźnie napisano " Zatrzymani od 2009 roku zajmowali się fikcyjnym obrotem handlowym (przede wszystkim materiałami budowlanymi) NA TERENIE KRAJÓW UNII EUROPEJSKIEJ". Wyobraź sobie że póki co Polska ma granice nie tylko z Białorusią, ale również z np. Niemcami, a w takim przypadku celnicy nic a nic nie mają do Vat-u. Tak więc gdy towar jest wywożony za granicę to nie znaczy że za Bug,ale również do innego państwa eurokołchozu,np. Niemiec-to naprawdę jest państwo leżące za granicą Polski. Tak więc celnicy nie maja tu nic do odprawy.

23-02-2012
12:07
Zbigniew

Powtórzę-artykuł dotyczy fikcyjnego obrotu towarami NA TERENIE KRAJÓW UNII EUROPEJSKIEJ. A wywóz towaru z Polski do np. Niemiec czy Francji NADAL jest WYWOZEM TOWARU ZA GRANICĘ. Reszta ze zwolnieniami VAT się zgadza,tylko że to nie celnicy tym się zajmują.

04-03-2012
10:16
czytelnik innego for

Członek „grupy lubaczowskiej” odprawił towar za 500 tys. złotych, którego …nie było?

Wąski” tym razem przegiął niewąsko – mówią celnicy z Korczowej- Dziękujemy wam za pomoc – piszą do nas korczowscy celnicy niezwiązani z „grupą lubaczowską”. – To dzięki publikacjom w Super Nowościach „Matołek” przepadł w konkursie na zastępcę szefa – dodają. Czy naprawdę nasze doniesienia miały wpływ na tę decyzję dyrekcji Izby Celnej w Przemyślu? Nie wiemy. Faktem jest, że celnicy z Korczowej coraz bardziej nam ufają i informują nas o kolejnych „rewelacjach” z przejścia w Korczowej.Według informacji przekazanych nam przez informatorów, pod koniec stycznia na przejściu w Korczowej po raz kolejny doszło do odprawy fikcyjnego towaru. Celnik o pseudonimie „Wąski”, zdaniem przekazujących nam informację, członek opisywanej przez nas wielokrotnie „grupy lubaczowskiej” odprawił ukraińskiego busa, który miał być załadowany towarem za pół miliona złotych. – Oczywiście na „wyjedzie” z Polski – uściślają celnicy. – „Wąski” potwierdził kierowcy dokumenty na towar, m.in. drzwi, za który tamten miał dostać zwrot podatku VAT – precyzują. Z naszych informacji wynika, że nie był to pierwszy raz. Pisaliśmy już o tym, że celniczka „Ruda” – także związana z grupą lubaczowską – miała nie tak dawno podobnie „odprawić” nieistniejący towar i to w liczbie przekraczającej fizycznie zmieszczenie go w samochodzie, którym rzekomo miał jechać. – Tamtą sprawę „zamieciono pod dywan” – mówią nasi informatorzy obawiający się, że tym razem może być tak samo. A obawiają się tego mimo, że teraz ukraińskiego kierowcę, wraz z dokumentami ochoczo potwierdzonymi przez „Wąskiego” zatrzymano. – „Wąski” ma mocne plecy i „ukryje się za sutanną” – prorokują celnicy. Zapytani, co to właściwie ma znaczyć, śmieją się. – Kto wie, kim jest „Wąski” wie też, co to znaczy – tłumaczą. Zwracamy VAT za towar, którego nie byłoSkąd u celników takie zaufanie do nas? – Widzimy, że jako jedyni w regionie nie boicie się pisać o „grupie lubaczowskiej” – wyjaśniają wprost. – Po waszej ostatniej publikacji „Matołek” przepadł w konkursie na zastępcę szefa – dodają. – To znaczy, że jest jednak brana pod uwagę reputacja tego celnika przedstawiona przez nas w mediach – twierdzą nasi rozmówcy. – Szkoda, że nie reagowano na pisma, które przychodziły do władz bezpośrednio od nas – podkreślają. Zdaniem naszych informatorów proceder odprawiania de facto nieistniejącego towaru, który rzekomo miał być zakupiony w Polsce i wywożony na Ukrainę, trwa już od dłuższego czasu na korczowskim przejściu, a wyłudzanie VAT-u odbywa się za wiedzą kierownika Oddziału, „lubaczowiaka” o pseudonimie „Bracie”. – Wywóz odbywa się praktycznie bez żadnego nadzoru – alarmują celnicy. – A na pisma w tej sprawie nie ma żadnej widocznej reakcji – dodają. Podkreślając, że za politykę korupcyjną w Korczowej są odpowiedzialne cztery osoby: „Bracie”, „Matołek”, „Maniek” i „Szrama” – mózg wszystkich wielkich przekrętów w Korczowej.Tymczasem przemyska Izba Celna sama informowała media już jakiś czas temu o tym, że nieuczciwi podróżni usiłują okradać nasz Skarb Państwa wyłudzając zwrot podatku VAT za rzekomo kupiony w Polsce, a naprawdę wcale nieistniejący towar. – Owszem, tylko mowa była ogólnie o takich zdarzeniach, że mają miejsce – tłumaczą korczowscy celnicy. – A my tu mówimy o konkretnych działaniach konkretnych celników wobec konkretnych podróżnych – podkreślają. – Wiadomo, że takie odprawienie czegoś, czego nie ma, kosztuje – mówią wprost. – Podobnie jak inne „przysługi”, które „lubaczowiacy” robią niektórym podróżnym – dodają z przekąsem. Mają „plecy” i powiązania rodzinne? Dyrekcja przemyskiej Izby Celnej już kilkukrotnie podkreślała, że w sprawie tzw. „grupy lubaczowskiej” prokuratura dwukrotnie umarzała śledztwo, zatem dalsze dywagacje na jej temat trącą nie tylko fikcją literacką, ale ocierają się także o psucie wizerunku Służby Celnej bezpodstawnie. – Co takiego? – dziwią się nasi informatorzy. – To działania „grupy lubaczowskiej” przynoszą wstyd innym celnikom i rzucają fatalne światło na całą Służbę Celną – podkreślają. Skoro tak, to dlaczego tak trudno tę grupę zwyczajnie rozbić? – Bo jej członkowie mają wiele powiązań z osobami „na świeczniku” – wyjaśniają nam celnicy. – Chodzi o różnego rodzaju powiązania, w tym rodzinne – zdradzają. – O których celników chodzi? Choćby o „Latarnię”, „Mecenasa”, czy „Wąskiego”, ale jeszcze parę innych pseudonimów by się znalazło – dodają. To frustracja, czy obserwacja? Tymczasem „z miasta” docierają do nas coraz liczniejsze glosy oburzenia w sprawie rekrutacji do przemyskiej Izby Celnej. Określenia typu „kpina”, czy „jaja” są najłagodniejszymi, jakich używają ludzie, którzy mieli okazję „zdawać” do IC w Przemyślu. Z jednej strony można położyć to na karb ich frustracji z powodu niezakwalifikowania się, a z drugiej …- Już dwa dni przed ubiegłorocznym egzaminem pisemnym pytania były znane i powielane z czym specjalnie nie kryli się robiący to – pisze do nas Czytelnik spod Przemyśla. Jednocześnie wiadomo, że testy są przygotowywane w Warszawie, a nazwiska egzaminowanych – kodowane. – Trele morele, to mydlenie oczu ludziom – uważa kandydujący niedawno do przemyskiej IC. – Nazwiska tych, co na pewno się dostali były znane przed ogłoszeniem oficjalnych wyników – utrzymuje. – Musiały się jakoś dziwnie „odkodować” – ironizuje. Choć stale mówi się, że Służba Celna stara się być coraz bardziej transparentna, a praca celnika do łatwych nie należy, nie brak jednak kontrowersji wokół różnych podejrzanie częstych zdarzeń odprawienia nieistniejącego towaru, albo przeoczenia dużej ilości kontrabandy. Chętnych do ciężkiej pracy celnika też jakoś nie brakuje, a procedury rekrutacji wzbudzają wątpliwości nie pierwszy raz…Monika Kamińska

http://supernowosci24.pl/czlonek-gru…rego-nie-bylo/

04-03-2012
11:47
czytelnik innego for

Panie Zbigniewie, nie Pan spojrzy w lustro, czy nie widzi tam Pan czasami celnika, tak zajadle broni Pan tę formację jakby to oni byli najbardziej nieskazitelną częścią społeczeństwa, zejdż Pan na ziemię o otwóż Pan szeroko oczy, a czytać artykuły trzeba powoli, uważnie i ze zrozumieniem a póżniej wygłaszać mowy obrończe, chyba że jest Pan celnikiem i broni Pan swoich, bo to nieładnie kalać (srać) w swoje gniazdo.

05-03-2012
09:39
Zbigniew

Kiedy celni są winni to są winni, ale czytelniku z innego forum- czytać artykuł należy właśnie powoli,uważnie i ze zrozumieniem-a w artykule jest jak byk napisane że obracano towarem NA TERENIE KRAJÓW UNII EUROPEJSKIEJ, a więc celnicy w TYM KONKRETNYM PRZYPADKU nie mają nic do rzeczy. Owszem,kiedy winni to winni-ALE NIE W PRZYPADKU DYSKUTOWANEGO ARTYKUŁU. Nie jestem celnikiem,ale czyżbyś patrząc w lustro widzi Pan przemytnika skoro tak zajadle atakuje Pan funkcjonariuszy tej formacji????Proponuję aby przeczytał Pan artykuł powoli, uważnie i ze zrozumieniem, a doczyta Pan że obracano towarem NA TERENIA KRAJÓW UNII EUROPEJSKIEJ i samo to stwierdzenie powinno Panu otworzyć oczy.

05-03-2012
09:57
czytelnik innego for

Panie Zbigniewie , a może te artykuły połączyć – http://supernowosci24.pl/czlon…..-nie-bylo/ , a po przeczytaniu wyciągnąć wnioski

06-03-2012
00:28
Zbigniew

A co do towaru za 500 tys.zł którego nie było, to okazuje się iż Ukrainiec towar przeładował więc wychodzi na to, iż ktoś mocno mija się z prawdą.

06-03-2012
00:29
Zbigniew

Odnoszę się tylko i wyłącznie do artykułu w temacie którego dyskutujemy-znajdują się w nim tylko i wyłącznie fakty: jest napisane że zatrzymano i pod jakim zarzutem. Już napisałem że kiedy celny winny to winny, ale jeśli nie może chodzić o celników to nie zwalajmy winy na nich za wszystko,w tym na to na co nie maja wpływu, ponieważ idąc tym tropem myślenia będziemy winić celników np. za to że burza z gradobiciem przekroczyła granice Polski. Gdzie winni to winni, ale tam gdzie nie ma ich winy to tej winy po prostu nie ma.

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.