Forum

Posłowie przepijają dziennie 2700 złotych!
sp_BlogLink Przeczytaj oryginalny post blogu
02-10-2019
10:54

KRAJ, PODKARPACIE. Wybrańcy narodu piją na potęgę w sejmowym drink-barze i w poselskiej restauracji. Sejm to jedyny zakład pracy w Polsce, gdzie można pić do woli na koszt podatnika.

Alkohol jest dla ludzi, a poseł też człowiek. Ale jak się okazuje, polski poseł to człowiek szczególnie alkoholu spragniony i pijący w czasie pracy Sejmu! Jak podaje Super Ekspress, polscy posłowie piją z roku na rok coraz więcej. W zeszłym roku średnio w ciągu jednego dnia pracy Sejmu parlamentarzyści przepijali w sejmowych: barze i restauracji średnio ponad 1,4 tys. złotych. Za to w pierwszych 7 miesiącach tego roku kwota ta wzrosła do ponad 2,7 tys. złotych! Do tego dochodzi pożałowania godzien fakt, że niektórzy raczą się alkoholem np. na chwilę przed swoim wystąpieniem czy prowadzeniem obrad Sejmu. Poseł PO, Tomasz Cimoszewicz, zdradził dziennikarzom „Wprost”, że był świadkiem, jak wicemarszałek Sejmu, Ryszard Terlecki (PiS), wychylił kilka piw, a zaraz potem prowadził obrady!

W sieci znaleźć można filmiki, na których gołym okiem widać, że poseł czy posłanka są w Sejmie, albo jego pobliżu „pod wpływem”. Dotyczy to parlamentarzystów różnych opcji politycznych i różnych kadencji polskiego Sejmu. Przyznać jednak trzeba, że są to przypadki jednostkowe, głośne, ale rzadkie. Niepokojące jest natomiast, że nasi posłowie nie mogą powstrzymać się od spożywania napojów wyskokowych w czasie, kiedy mają służyć obywatelom i ich interesom. - Niech się taki poseł napije, dlaczego nie, ale na litość, nie w Sejmie i nie podczas prac w nim czy komisjach – komentuje przemyślanin w średnim wieku. - Alkohol jest dla ludzi, ale to nie znaczy, że można i wypada pić go wszędzie i zawsze – dodaje.

Tymczasem poseł PO, Tomasz Cimoszewicz (syn byłego premiera Włodzimierza Cimoszewicza) na łamach „Wprost” przyznał, że nierzadko ma okazję spotykać polityków, którzy piją w trakcie wykonywania swoich sejmowych obowiązków. Wspomniał, że był świadkiem wypicia kilku piw przez Ryszarda Terleckiego, wicemarszałka  Sejmu z PiS, a zaraz potem ten prowadził obrady Sejmu. Według T. Cimoszewicza Terlecki miał nie być jedynym politykiem  „godzącym” picie alkoholu z pracą w Sejmie RP, a wynikać to może zwyczajnie z uzależnienia od alkoholu. - Ci posłowie nie tylko oszukują siebie, ale i wyborców, bo jestem pewien, że nie ma takiego posła alkoholika czy posłanki alkoholiczki, którzy przyznaliby się swoim wyborcom w trakcie kampanii, że mieli problem z piciem – stwierdził Cimoszewicz.

Jak wyliczył Super Ekspress z roku na rok rośnie spożycie alkoholu przez naszych parlamentarzystów i to drastycznie. W zeszłym roku, kiedy to Sejm pracował 53 dni na napoje wyskokowe w sejmowych restauracji i drink-barze, gdzie wstęp mają tylko parlamentarzyści i ich goście wydano blisko 80 tys. złotych. Czyli każdego dnia pracy Sejmu posłowie płacili średnio za alkohol ponad 1,4 tys. złotych. Nie jest to jednak wiele w porównaniu z bieżącym rokiem, kiedy to tylko do końca lipca, czyli w ciągu 27 dni prac Sejmu Kancelaria tegoż zarobiła na wypitym przez parlamentarzystów alkoholu już ponad 75 tys. złotych. Średnio zatem „na przelew” w przybytkach gastronomicznych dla posłów ci przeznaczali ponad 2,7 tys. złotych.

- Nigdy jeszcze nie spotkałem nikogo pijanego w Sejmie – przyznaje poseł PO z Przemyśla, Marek Rząsa. - W poselskiej restauracji się nie stołuje, więc nie mam okazji widzieć, czy ktoś pije tam, czy nie – zastrzega. - Czasem ktoś może sprawiać wrażenie osoby będącej pod wpływem alkoholu wcale pod nim nie będąc – zauważa poseł Rząsa i przywołuje przykład swego kolegi klubowego, który rzeczywiście czasem nieskładnie się wypowiadał zabierając głos i był hejtowany oraz wyśmiewany przez kolegów – posłów z partii rządzącej, a okazało się, że cierpi on na chorobę Parkinsona. - Byłbym zatem ostrożny z ferowaniem „wyroków” w tym temacie – dodaje Rząsa.

Tak czy owak, liczby nie kłamią i faktem jest, że posłowie piją w czasie, gdy mają decydować o naszych losach. Rodzi się pytanie: czy tak po prostu wypada? Obywatele mają prawo oczekiwać od swoich wybrańców, że decyzje dotyczące  nas wszystkich podejmować będą na trzeźwo!

Monika Kamińska