Premier Tusk wie dokladnie kto kryje się za kradzieżami w bankach w Polsce w Powszechnej kasie Oszczędności Bank Państwowy,Banku Śląskim, w Banku Gospodarki Zywnościowej i innych
25-09-2012
15:35
Marek

Danuta Wnuk 

 Ul. Gdańska 6c/16

 06 – 230 Różan                                                                       Różan dnia 24.09.2012r.

 Włodzimierz Wnuk

 Ul. Warszawska 50

 06 – 230 Różan

                                                                                  

 

                                                                                 Sąd Najwyższy w Warszawie

                                                                                      Plac Krasińskich 2/4/6

                                                                            00-951 Warszawa

 

                                                                 POZEW

                                                               List otwarty

 

           Dotyczy : kradzieży naszych oszczędności z książeczki systematycznego  

                            oszczędzania nr S  556190022233 w Powszechnej Kasie Oszczędności  

                            Bank Państwowy/ oddział w Przasnyszu.

 

 

           Nadmieniamy, że kradzieże z kont w Banku Amber Gold, Banku Śląskim , Funduszu Zadłużenia Zagranicznego i wielu innych w Polsce w ostatnim 20 leciu, to nic nie znaczące kradzieże w porównaniu z największą kradzieżą dokonaną na Narodzie Polskim za pomocą Powszechnej Kasy Oszczędności Bank Państwowy. Dokładne metody działania oraz część biorących udział w tych kradzieżach podajemy, jak niżej, opisując konkretne fakty i działania podejmowane przy dokonanej kradzieży oszczędności naszej rodzinie w Powszechnej Kasie Oszczędności / oddział w Przasnyszu, których do dnia

dzisiejszego złodzieje nie chcą oddać.

Wielkim kłamstwem  obecnego P. Premiera Donalda Tuska, jak i pozostałych ministrów jest idiotyczne tłumaczenie, że nic nie wiedzieli o przygotowaniach do kradzieży ani w Amber Gold, ani w Banku Śląskim, ani w Powszechnej Kasie Oszczędności Bank Państwowy i pozostałych, jakie miały miejsce w ostatnim 20 – leciu w bankach polskich.

Praktycznie każdego roku od 1989 roku do dnia dzisiejszego informowane były o kradzieżach z kont Polaków w bankach w Polsce organy ścigania takie jak: Komenda Główna Policji w Warszawie, Prokuratorzy Generalni Rzeczypospolitej Polskiej, Ministrowie Sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej, Prezesi Rady Ministrów, Prokuratury Rejonowe i Okręgowe w poszczególnych  miejscowościach, w których dokonywano kradzieży z kont Polaków oraz Sądy Okręgowe w tych miejscowościach. Powiadamiane również były takie instytucje jak Centralne Biuro Anty korupcyjne i Centralne Biuro Śledcze.

O w/w kradzieżach z kont Polaków w bankach w Polsce powiadamiani byli również niejednokrotnie, osobiście na piśmie najwyżsi urzędnicy władz w Polsce, między innymi: obecny Premier P. Donald Tusk i świętej pamięci Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej P. Lech Kaczyński.

 

1. Sierpień 1989r. oraz październik 1989r. osobiste przyjazdy do siedziby PKOBP/odział   

    w Przasnyszu mojej Mamy Danuty Wnuk i prośby do Dyrektora oddziału o zwrot  10 –

    cio letnich oszczędności, jeżeli już nie chcecie, czy nie możecie świadczyć dalej swoich

    usług i trzymać naszych pieniędzy w swoim banku i dlaczego z trzech książeczek  

    oddaliście nam pieniądze bez należnych zgodnie  z umową procentów i bez 20 %

    rekompensaty, którą wypłaca państwo wszystkim, a z czwartej nie chcecie w ogóle

    zwrócić naszych pieniędzy?

    Odpowiedzieli, żeby się nie martwić, a kontynuować Pani wpłat nie może , bo i tak  

    książeczki likwidujemy i czy Pani chce kontynuacji, czy nie to i tak nie może , a 

    pieniądze w najbliższym czasie zwrócimy. Niech się Pani nie martwi.

 

2.Styczeń 1990r., lipiec 1992r. i maj 1994r. moje monity telefoniczne do PKOBP/  

    oddział Przasnysz z zapytaniem ile jest pieniążków na koncie naszej książeczki , co  

    robicie z naszymi pieniędzmi i kiedy nam je oddacie, skoro od września 1989r. nie  

    chcecie przyjmować wpłat, ani też oddać nam naszych oszczędności to co zrobiliście z

    naszymi pieniędzmi?

    W maju 1994r. spytałem już tylko, kiedy oddacie wreszcie zrabowane naszej rodzinie

    pieniądze. Jak nie oddacie nam pieniędzy sprawę skieruję do sądu.

    I pierwsze moje powiadomienie telefoniczne do Komendy Głównej Policji w Warszawie  

    oraz Prokuratury Generalnej w Warszawie, że  PKOBP/ oddział Przasnysz zrabowało  

    nam nasze wieloletnie oszczędności i brak nam środków do życia, a oni nie chcą nam

    oddać naszych wieloletnich oszczędności. Z podśmiechiwaniem, nie wierzyli, jak to

    PKOBP ukradło wam pieniądze i co nie chcą oddać? Wówczas dla mnie to był szok.

 

3. 10 maja 1997r. złożyliśmy oficjalne pisemne powiadomienia o zrabowaniu naszych  

     oszczędności do: Prokuratora Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej P. Leszka  

     Kubickiego,

         Komendy Głównej Policji w Warszawie.

         Prokuratury Rejonowej w Przasnyszu.

         Komisji Sprawiedliwości Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej.

     Wówczas funkcja Prokuratora Generalnego była samodzielną instytucją.

     I równocześnie 10.05.1997r. złożyliśmy ja z moją Mamą  pierwszy Pozew w  

     naszej sprawie w Sądzie Wojewódzkim w Ostrołęce. Odrzucono Pozew ze  

     stwierdzeniem, że ja nie mogę być stroną w sądzie, bo książeczki zakładała moja

     Mama i nie ważne, że jest zapisane i w książeczce i w Umowie że dla mnie.

 

4. 13.07.1997r. przesłaliśmy mój Pozew z pismem i innymi załącznikami do Sądu

    Najwyższego w Warszawie, z prośbą o rozprawę sądową i wyznaczenie adwokata z  

    urzędu, który by nas reprezentował, to wówczas na pewno łatwiej i szybciej mógłby sąd  

    zakończyć sprawę i unikniemy nieporozumień, bo my nie mamy doświadczenia z 

    wymiarem sprawiedliwości.

 

5. 24 lipca 1997r. następne powiadomienia do Prokuratury w Przasnyszu i Prokuratury  

    Generalnej RP. Dlatego wezwano mnie na osobiste przesłuchanie do prokuratury w

    Przasnyszu. Następnie ponowne wezwanie i drugie moje osobiste stawienie się na

    przesłuchanie w Prokuraturze w Przasnyszu. Przesłuchań dokonywał z-ca prokuratora

    rejonowego prokuratury wojewódzkiej w Przasnyszu P. mgr Waldemar Osowiecki.

 

6. 06.08.1997r. z Sądu Najwyższego w Warszawie – Biuro Orzecznictwa, P. Danuta  

    Modrzejewska - członek biura orzecznictwa przysyła do nas odpowiedź z wyjaśnieniem,  

    że mamy złożyć Pozew do sądu I instancji z naszego okręgu, co jak widać zostało

    zrobione, ale P. Modrzejewska kazała nam go złożyć do Sądu Rejonowego w 

    Przasnyszu, a nie do Sądu Wojewódzkiego, czy Najwyższego. Tylko nie sprawdziła,

    że sprawy od 20-tu tysięcy złotych wzwyż, według ówcześnie obowiązującego prawa, na  

    rok 1997r  nie mogą być rozpatrywane przez sądy rejonowe, jedynie przez wojewódzkie   

    lub sąd najwyższy. Nie mogliśmy zrozumieć dlaczego tak postępują  i w tym momencie  

    nie domyślaliśmy się jeszcze, że to nie błędy a celowe  mataczenie, zacieranie dowodów i  

    i tuszowanie dokonywanych kradzieży, by nie nabrało to rozgłosu i tysiące Polaków nie

    zaczęło składać Pozwy i odbierać swój przez lata gromadzony kapitał , który mogliby

    inwestować w gospodarkę Polski.

7.Nie było wyjścia złożyliśmy drugi Pozew 27.08.1997r. wraz z załącznikami do Sądu

   Wojewódzkiego w Ostrołęce , teraz złożyła moja Mama a mnie podała jako oskarżyciela

   posiłkowego. Do Pozwu załączyliśmy również Wniosek o przyznanie adwokata z urzędu,

   bo nie było nas stać na żadnego, bo ukradziono nam całe oszczędności, a Mama miała nas

   czworo (swoje dzieci, które  uczyły się w szkołach). Dlatego złożyliśmy też Wniosek o

   zwolnienie od kosztów sądowych. Jak i w/w pismo z dn. 10.05.1997r. z dokładnie wyliczoną

   przez ekonomistę kwotą zrabowanych nam pieniędzy.

   Aj waj podniósł się w sądach niesamowity. Dopiero 14. 08. 1998r., tak jak widać z

   dokumentów, po roku knucia i planowania z premedytacją kolejnych przestępstw

   przysłano nam z Sądu Wojewódzkiego w Ostrołęce wezwanie niby do usunięcia braków :

   jakie wmawiano nam odrzucając złożony przeze mnie Pozew z 10.05.1997r. tj.: że ja nie

   jestem dla nich stroną i nie mogę być żadnym oskarżycielem nawet posiłkowym, tylko może

   Pan być jedynie pełnomocnikiem, jak napisali.

Bali się, że dwie osoby to Pozew zbiorowy? Nie domyślałem się, że po takiej nieczystej zagrywce będą mogli odrzucić nasz wniosek o adwokata i wyeliminować jednego z oskarżycieli. Wpisali, że brak jest podania należnej nam kwoty. Teraz dopiero zrozumieliśmy dlaczego tak dużo czasu potrzebowali i decydowali się na popełnianie przestępstw, by nie dopuścić do zapobiegnięcia największej kradzieży dokonanej na Narodzie Polskim, bo wówczas nie mogliby kraść w podobny sposób przez te ostatnie 20 lat, jak to zrobiono i robią w dalszym ciągu, a część Polaków miałaby na start swój własny kapitał i mogłaby tworzyć  średni kapitał, co pozwalałoby w bardzo szybkim tempie rozwinąć gospodarkę Polski i Polska mogłaby stać się państwem niezależnym i niepodległym. Mogłaby pokazać innym krajom nową erę ustrojową demokratycznego państwa społecznościowego, daleką od dzisiejszego bezprawia i anarchistycznych rządów, budowanych z kanapowych partii.

Dlatego czuli się też tak bezkarni. Natomiast szczegółowo wyliczona przez naszego ekonomistę kwota zrabowanych nam pieniędzy podana przez nas w załączonym do Pozwu w/w piśmie z dnia 10.05.1997r. – na sumę 702704,11 złotych dla nich jest niewielka i nie powinniśmy się domagać jej zwrotu.

   Wezwanie niby to do usunięcia braków podpisał Przewodniczący Wydziału Cywilnego SSW Jerzy Dymke

Nieoficjalnie jednego razu na korytarzu w budynku sądu jakiś Pan nam podpowiedział, że jakbyśmy połowę wydali na łapówki to sprawa by się odbyła i na pewno zwrócą  nasze pieniądze, ale nie wiadomo czy tyle co się nam należy. Raczej to nie był P. Jerzy Dymke , chociaż teraz nie jestem tego pewny, nigdy go nie widziałem. W każdym razie, dlaczego P. sędzia J. Dymke , udawał idiotę, skoro prokuratura z Przasnysza miała zarówno sąd jak i nas powiadomić , co się dzieje z naszymi pieniędzmi , kto je ukradł z PKOBP i jaka jest kwota na naszym koncie i prokuratura do nas potwierdziła, że PKOBP/ oddział Przasnysz celowo nam ukradli pieniądze i dobrowolnie nie chcą oddać. Dalej prokuratura działała  równolegle z sądem  i powiadamiała sąd o swoim śledztwie. Nas też bardzo ciekawiło, kto stoi za tymi kradzieżami, ale do dnia dzisiejszego prokuratura nie potrafiła, lub nie chciała, albo jej nie kazano tego ujawniać. Natomiast adwokata nam nie przyznano. Nawet mordercy przed wykonaniem wyroku śmierci się nie odmawia adwokata. Za kogo nas uważali?

 

8.08.11.1997r.Na posiedzeniu niejawnym P. SSW Marianna Kwiatkowska wydała postanowienie, by odrzucić nasz Pozew z powodu, iż nie podaliśmy nazwy ulicy PKO BP w Przasnyszu, o ustalenie której prosiliśmy wcześniej zarówno prokuraturę, jak również policję  i sąd. Prokuratura powiadomiła zarówno nas, jak i sąd iż jest to ulica Gomulickiego 12. Ja miałem pisma z PKOBP/odział Przasnysz z 1994 roku z nazwą ulicy Ciechanowska 12, dlatego prosiliśmy sąd i prokuraturę o dokładne ustalenie siedziby , jak i nazwy PKOBP/oddział w Przasnyszu, bo każdego dnia mogli to zmienić, a zarówno prokuratura, jak PKOBP i sądy prowadziły z nami korespondencję, nie podając adresu oskarżonego, tj.: PKOBP/odział Przasnysz. A z tego co widać sądy i prokuratura specjalnie przeciągały sprawę ponad rok, by można zmienić w tym czasie nazwę i adres PKOBP/oddział w Przasnyszu. My wówczas nie myśleliśmy, że tak mogą zrobić? To też celowe przestępstwo. Obecnie stosowane nagminnie przez oszustów ( Amber Gold też już planowali zmienić nazwę i adres po dokonanych kradzieżach, ale nie zdążyli)? Jednak mają obecnie lepsze wyjście – ogłosili upadłość. I jak już dobrano się im do tyłka, to nawet zaczęli postępować uczciwie z ludźmi, wydając  oświadczenie , że „wypowiadają Umowy klientom i wszystkim klientom zwrócą pełną kwotę kapitału wraz z odsetkami naliczonymi do dnia wypowiedzenia Umowy, a o wypłacie środków będą informować listownie”.

Nam nie podano zmian adresu , nawet jak likwidowano Powszechną Kasę Oszczędności Bank Państwowy  to też nas nie poinformowano. Nie ogłoszono też ani upadłości PKOBP, ani PKOBP, czy firma, kancelaria ją reprezentujące, a nawet  Ministerstwo Skarbu Państwa i Rząd Rzeczypospolitej Polskiej będące właścicielami Powszechnej Kasy Oszczędności Bank Państwowy nie wypowiedzieli nam do dnia dzisiejszego Umowy. Czyli do dnia dzisiejszego, ktoś  operuje naszym kontem i korzysta ze zgromadzonych na nim pieniędzy. albo przelał je na swoje. Zarówno PKOBP, jak i prokuratury to potwierdziły na piśmie i do dnia dzisiejszego, jak wynika z powyższych dokumentów i dowodów nic podobno się nie zmieniło i nasze pieniądze są, tylko kto nimi operuje nie podają? I gdzie są sprawcy tej kradzieży, których pomimo że zaangażowane do ich ścigania były i są od ponad 20 lat wszystkie możliwe organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości w Polsce, łącznie z rządem Polski nie wykryto? Czyżby to wśród nich byli sprawcy, skoro nigdzie indziej ich nie znaleziono i dlatego nikt nie został ukarany, a nam nie oddano oszczędności życia mojej Mamy do dnia dzisiejszego? I dlatego to zastraszanie mojej osoby, gdy ujawniam tę zbrodnię?

Muszę przyznać, że w porównaniu z kradzieżami w Powszechnej Kasie Oszczędności Bank Państwowy, to wy z Amber Gold nic złego nie zrobiliście. Jesteście Gold Chłopaki. Co tam parę set osób okradzionych. Dwóch starszych okradzionych emerytów rozchorowało się i trafiło do szpitali. Po kradzieżach w PKOBP tysiące odbiera sobie życie, matka topi specjalnie dwoje dzieci a potem sama się topi, bo nie widzi możliwości jak żyć dalej, kilku mężczyzn w sile wieku – ojców polskich rodzin popełnia samobójstwo i odbiera sobie życie wieszając się, bo nie może znieść krzywdy wyrządzonej swoim rodzinom i dzieciom , a oni nie mogą ich w żaden sposób bronić , ani im w żaden sposób pomóc, młodzi dwudziestolatkowie, z rodzin które wówczas okradziono, tacy jak ja w tamtym okresie tracą sens życia w takim kraju i część z nich odbiera je sobie na różne sposoby, nawet poprzez celowe wypadki drogowe, w których giną również osoby niewinne , nie mające pojęcia o tych kradzieżach, a część  z nich na stałe opuszcza Polskę.

Ja i moja Mama szukając namiastki prawa i sprawiedliwości w Polsce przez okres

20 lat doznajemy wielu upokorzeń , wyśmiewania, zastraszania. Cała rodzina przeżywa wieloletnią gehennę. Dumny jestem , ze swojej Mamy i rodzeństwa, że nie załamali się i przeżyli, i żyją uczciwie, i tak dużo osiągnęli w tak trudnych dla nas latach, i są wartościowymi obywatelami Polski, i nie stali się przestępcami, jak wymieniane przeze mnie w tym Pozwie osoby. Piszę to w tym Pozwie , bo nie powiedziałem IM tego osobiście, a nawet gdybym chciał to zrobić nie chcieliby słuchać, a tak nie mają wyjścia – przeczytają.

Wówczas nam nawet przez myśl nie przeszło, że zmiana nazwy ulicy, a potem nazwy banku i jego likwidacja   

 były celowe, bo to najlepszy sposób dla zatarcia śladów po przestępcach i zbrodniach- największej ekonomicznej zbrodni na narodzie polskim w historii naszego kraju.

 Ponadto Mama wysłała Wyjaśnienie i Oświadczenie 17.09.1997r. potwierdzając , iż osobiście dostarczyła   

 Uzupełnienie wraz z dodatkowymi dokumentami. To też nic nie pomogło. Pani udała durnia i napisała, że  

 nie dotrzymano 7 dniowego terminu od wezwania z dnia 14.08.1998r. Jak te trzy daty, jak również data  

 złożenia  Pozwu 27.08.1997r.  mają się do siebie. Szczyt debilizmu lub celowe zwlekanie i nie dopełnianie

 obowiązków i z premedytacją popełnianie kolejnych przestępstw w celu zatuszowania dotychczasowego,

 najgorszego.

 

9.15.11.1997r. Wysyłamy Powiadomienie o szeregu przestępstwach związanych z kradzieżami w PKOBP/oddział Przasnysz oraz przestępstwach związanych z naszą sprawą do Prokuratury Generalnej Rzeczypospolitej Polskiej w Warszawie. Jak stwierdziła Prokuratura z Przasnysza oraz Centrala PKOBP z Warszawy wszystkie pieniądze spływały do centrali w Warszawie.

   Gdzie dalej płynęły i co się z nimi działo wiedzieli tylko Dyrektorzy centrali i przedstawiciele Rządu  Rzeczypospolitej Polskiej. Z tego co  usłyszeli w oddziałach chodziły tylko plotki, że władze chcą doprowadzić PKOBP celowo do upadłości i przejąć w prywatne ręce. Tę samą metodę działania zastosowano później przy likwidacji i prywatyzacji  fabryk, stoczni, cukrowni, kopalń, telewizji, energetyki , itd. Nie było i nie wiem czy są  dzisiaj instytucje kontrolne banków i przepływu gotówki przez banki w Polsce. Dlatego kradziono także oszczędności osób prywatnych, bo wiedzieli, że winnych i tak nie ukarzą. Dlatego Pan Wojciech Pykało- z-ca Dyrektora Oddziału Regionalnego Centrali PKOBP oznajmił, jak i prokuratury, że PKOBP nie musi i nie będzie informować właścicieli pieniędzy, którzy u nich je zdeponowali, o tym co się z nimi robi. A w celu zatuszowania kradzieży , jak się będą upominać, jak w naszym przypadku, dokonywali z premedytacją wszelkich nie do pomyślenia fałszerstw, niszczenia Umów, książeczek bankowych, zastraszeń właścicieli kont, a nawet posuwali się do zabójstw, jak nie mogli w sposób pośredni to poprzez morderstwo bezpośrednie. Najpopularniejsze były to środki farmakologiczne, które nie zawsze musiały zabić. Wystarczyło, że doprowadzały do przewlekłych długotrwałych dolegliwości, a niewygodny klient sam nie dość, że nie miał siły ujawniać przestępstw i szarpać się z dobrze zorganizowanymi przedstawicielami mafii. Ale i był na jakiś czas wyeliminowany z normalnego życia i pracy. W większości przypadków doprowadzało to takie osoby do popełnienia samobójstwa, co potwierdzają „czarne kroniki policji oraz statystyki policji. Potwierdzili to również św. Pamięci generał Papała i sw.p. gen. Petelicki oraz żyjący jeszcze „ Masa”.

W naszym przypadku P. Wojciech Pełko z centrali PKOBP w Warszawie oraz w/w w Pozwie prokuratorzy zmieniali swoje wyjaśnienia kilkakrotnie, by w ostatecznych przyjąć , iż zaprzestaliśmy podobno sami wpłacania na konto przez 6 miesięcy i zrzekliśmy się zwrotu naszych oszczędności, gdy po upływie 6 miesięcy przerwy PKOBP/oddział Przasnysz informowała swoich klientów i rzekomo nas również tak poinformowali, tylko jedyny raz w marcu 1990r., jak napisali, ale pogubili te powiadomienia i ich nie mają. A tu się okazało, że przysłali do nas nie raz tylko dwa razy i to wezwania. Wezwania PKOBP do likwidacji mojej książeczki i  trzech takich samych książeczek mojego rodzeństwa pierwsze z września 1989r. adresowane na moją Mamę. I zwrócono wówczas oszczędności tylko z trzech książeczek mojego rodzeństwa o setki tysięcy za mało, nie doliczając należnych za ostatni okres procentów zgodnych z umową oraz nie doliczając 20% rekompensaty, jakie zatwierdził Rząd Rzeczypospolitej Polskiej. I drugie  z 24 maja1994r. adresowane już osobiście do mnie , a nie do Mamy, czyli byłem jednak stroną.

Stwierdzono również , iż Mama założyła jedynie jedną książeczkę tylko dla mnie w 1983r., my zaś przedstawiliśmy dokumenty założenia czterech  wraz z potwierdzeniami pierwszych wpłat na każdą z nich w grudniu 1982r. Pan W. Pykało i prawnicy PKOBP popełnili kolejne przestępstwa, dlaczego? Karalne prawem polskim zarówno obowiązującym wówczas, jak i teraz. Czwartego wyjaśnienia żaden z nich już nie napisał do dnia dzisiejszego, a za dotychczasowe fałszywe zeznania, celowe utrudnianie śledztwa i współudział w kradzieżach na wielką skalę  poprzez zacieranie śladów i krycie bezpośrednich złodziei do dnia dzisiejszego nie wezwano ich nawet na przesłuchanie. Ponadto w tych ostatecznych pisemnych wyjaśnieniach napisali, że przenieśli w sierpniu 1989r nasze pieniądze na tzw. konto nie oprocentowanych rachunków nieczynnych. To kiedy raz sierpień 1989r. a raz  marzec 1990r.i tylko raz , jedyny raz napisali, jednak daty wymieniają dwie różne. Nie wiem do dziś , czy takie konta istniały i istnieją i na podstawie jakiego prawa, bo ja nie mogłem znaleźć, a PKOBP do dziś nie chce lub nie może, albo nie potrafi odpowiedzieć. Czyli to też oszustwo przy którym wysiadacie Amber Gold, u was nie było żadnego przestępstwa nie dajcie się wrobić. Co Wy żeście ukradli, prawie nic. Zobaczcie jak wasi rodzice i ich koledzy kradli i za to dostawali jeszcze nagrody, a was chcą ukarać.  W wezwaniu z 1994r. ponownie nakazują stawić się z oryginałem książeczki, bo chcą naliczyć należny procent. Jednak , gdy zadzwoniłem i spytałem się ile tego procentu naliczyliście i jaką kwotę chcecie nam zwrócić , otrzymałem odpowiedź , że nie wiedzą , ale powinni doliczyć kwotę w granicach około  3 tysięcy złotych. Odpowiedziałem , że zgodnie z umową i najniższym oprocentowaniem według Narodowego Banku Polskiego jest to kwota ponad  3 milionów PLN (złotych), a jeszcze  naliczany jest   zgodnie z  danymi Głównego Urzędu Statystycznego współczynnik inflacji. Znowu zostałem wyśmiany. Poprosiłem więc o przysłanie na piśmie co się dzieje z naszymi oszczędnościami i ile nam chcą teraz zwrócić skoro nakazują likwidację, i dlaczego nie przyjmujecie naszych wpłat, skoro dalej książeczki nie chcecie zlikwidować i nie oddajecie nam naszych pieniędzy? Jak to się ma do Postanowień Prokuratora Sowieckiego i Świeczkowskiego oraz pisemnego oświadczenia P. Pykało, że od marca 1990r. przeniesiono nasze pieniądze na tzw. Konto nie oprocentowanych rachunków nieczynnych? Do dnia dzisiejszego w tej sprawie żadnego pisma do nas nie przysłano. Ktoś może mi wytłumaczyć dlaczego? Oświadczono na piśmie , że dokonano denominacji naszych oszczędności na nie oprocentowanym koncie rachunków nieczynnych, wcześniej deklarując, że na tym koncie nie mogli dokonywać żadnych operacji choćby nawet chcieli i dlatego nie naliczali należnego oprocentowania według zawartej Umowy, ani współczynnika inflacji. Z pisemnych wyjaśnień P. Z-cy prokuratora prokuratury wojewódzkiej w Przasnyszu Waldemara Osowieckiego i P. Pełko z centrali PKOBP w Warszawie wynikało, że denominacja została przeprowadzona w 1989r.

Kto wiedział o takich kradzieżach już 6 lat wcześniej przed denominacją?

I jak to możliwe, skoro denominacja zgodnie z aktem prawnym wydanym przez rząd polski obowiązywała od stycznia 1995r. do końca grudnia 1996r. i wszelkie operacje denominacji na kontach, książeczkach i gdziekolwiek w Polsce zgodnie z obowiązującym prawem można było dokonać i dokonywano dopiero na koniec grudnia 1996r. Dlaczego więc przyznali się na piśmie jeszcze do tego przestępstwa. I cały czas mnie nurtuje od kiedy i kto wiedział o denominacji w Polsce i kto na tym jeszcze kradł? Mogli to być jedynie najwyżsi przedstawiciele ówczesnego rządu i ministrowie , którzy się tym tematem wówczas zajmowali i ci komu te wiadomości przekazywali. Od kogo ci co dokonali bezpośredniego przestępstwa na mojej rodzinie dowiedzieli się o denominacji już w 1989r.? Czy ktoś to wie i może wytłumaczyć?

Mogę się założyć , że teraz powiedzą , że to pod wpływem pomroczności jasnej oraz choroby filipińskiej, a co pisali, już teraz nie wiedzą, bo im kazali tak napisać, a oni mieli kurzą ślepotę . To nowa zaraza, którą teraz będą tłumaczyli się przestępcy, złodzieje i właściciele banków. Jeśli cokolwiek zeznają , bo stwierdzą , że obowiązuje ich tajemnica bankowa.

Ale kraść mogli i mogą nawet w tajemnicy.

 

10. 15.01.1998r. Nakaz z Prokuratury Rejonowej w Przasnyszu, podpisany przez z-ca prokuratora mgr Waldemara Osowieckiego o niezwłoczne dostarczenie przeze mnie do Prokuratury oryginału książeczki  systematycznego oszczędzania, pomimo że na osobistym pierwszym przesłuchaniu dostarczyłem kserokopię i oryginał pokazałem trzymając w ręku, w celu poświadczenia za zgodność z oryginałem. Jak mnie wezwali na drugie przesłuchanie, nie rozumiałem po co i nie zabrałem ze sobą oryginału książeczki, ani żadnych innych oryginalnych dokumentów, tylko kserokopie, bo bałem się że mi je zabiorą, a jak nie będę chciał oddać prawdopodobnie spałują i przymkną. Jednak napisałem dodatkowo oświadczenie, że oryginały wszystkich dokumentów okażę w sądzie na rozprawie sądowej.

   Jak widać moje obawy jako 19 latka były wówczas słuszne. Natomiast na pytanie, czy przesłuchano już Dyrektora PKOBP oddział Przasnysz i Dyrektora Centrali PKOBP odpowiedziano, że ich nie potrzeba przesłuchiwać. Do dziś mnie zastanawia , dlaczego mnie tak kilkakrotnie przesłuchiwali, a ich w ogóle nie trzeba było przesłuchać?

 

11. 01.02.1998r. kserokopie Pozwów wraz z załącznikami otrzymuje Rzecznik Praw Obywatelskich

     Rzeczypospolitej  Polskiej. Odpisał, iż nie zajmuje się Polakami i ich sprawami . Sprawdźcie sami , kto  

     wówczas sprawował tę funkcję i dlaczego odmówił przynajmniej powiadomienia organów ścigania, nie  

     mówiąc już o podjęciu swoich podstawowych obowiązków.

 

12. Po kilku Zażaleniach i Odwołaniu do Sądu Apelacyjnego w Warszawie Sędziowie: SSA Zbigniew Cendrowski, SA Jadwiga Siwek, SA Maria Cyran, na posiedzeniu niejawnym, w dniu 12 luty 1998r.  wydają Postanowienie, iż należy przeprowadzić proces sądowy.

 

13. W dniu 16.03.1998r. informuję , że oryginał książeczki dostarczony będzie wraz z oryginałami wszystkich dokumentów dotyczących zrabowania naszych oszczędności na rozprawę sądową do sądu.

    P. mgr Waldemar Osowiecki dnia 24.07.1997r. wydaje Postanowienie z Wyjaśnieniem umorzenia dochodzenia. Następnie przedkłada wyjaśnienia w dniu 03.07.1998r. całkowicie niezgodne z tym jak wyżej oraz z tym, jakie składa  Centrala PKOBP z Warszawy podpisane przez Pana Wojciecha Pykało. Pan Dlaczego P. Waldemar Osowiecki zmienia swoje wyjaśnienie na zupełnie inne, dokonując w nim celowych oszustw? Czy mógłby mi ktoś wytłumaczyć dlaczego po roku zmienia wyjaśnienie i popełnia szereg przestępstw?

W międzyczasie zmieniono również prokuratora generalnego i połączono dwie oddzielne instytucje i funkcje w jedno Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości w  jednej osobie. Czy to też miało utrudnić ujawnienie omawianych kradzieży, czy może jeszcze innych ?

 

14. Dnia 09.09.1998r. Prokurator Rejonowy Prokuratury Wojewódzkiej w  Przasnyszu mgr Bożydar Świeczkowski, przypieczętował szereg przestępstw , potwierdzając że ma w nich swój współudział i wydaje kolejne Postanowienie o umorzeniu dochodzenia, z wyjaśnieniem, że nie po to ukradli pieniądze by teraz je oddawać i możesz nam Pan naskoczyć, a jego prawda nie interesuje.

 

15. Wrzesień 1998r. Prokurator Prokuratury Wojewódzkiej w Ostrołęce, Kierownik sekcji – mgr  Maria Hajto – Gwóźdź wydała nakaz przeprowadzenia procesu sądowego. Na nakazie jest niniejsza data bez  zapisu dnia, czyżby była tak oburzona dotychczasowymi zaniedbaniami i nie wykonywaniem   podstawowych obowiązków przez kolegów po fachu? Jednak jej też kazali naskoczyć i nie posłuchali. Do dziś nakazu nie wykonali.

 

16. Natomiast w Sądzie Apelacyjnym zmieniono po przeanalizowaniu dokonanych  przestępstw i knuciu przez  okres roku skład na: SSA K. Gonera, SSA K. Karolus- Franczyk, SSO J. Stopczyński.  I ten skład w dniu 06.01.1999r. wydaje na posiedzeniu nie jawnym, że nie wolno dopuścić do rozprawy sądowej i należy natychmiast umorzyć sprawę bez postępowania procesowego. Nie wolno dopuścić , by o niniejszej kradzieży dowiedziało się Polskie Społeczeństwo, bo już nic nie będziemy mogli ukraść Polakom, bo będą bronić swojej prywatnej , jak i społecznej własności. Jak myślicie Polacy, czy popełniali te przestępstwa bez korzyści, dla dobra narodu Polskiego?

 

17.06.03.1998r. Zażalenie do Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej Pani Hanny Suchockiej. Pisemna odpowiedź z kancelarii  Pani Minister z nakazem przeprowadzenia postępowania procesowego naszej sprawy. Do dnia dzisiejszego nie możemy doczekać się na ten proces sądowy. Sędziowie z sądów: wojewódzkiego w Ostrołęce oraz apelacyjnego i  najwyższego w Warszawie , oświadczyli ,że Pani Minister i Prokurator Generalny Suchocka może sobie nakazywać, ale nie im sędziom sądowym. Czyżby według ich Pani Minister i Prokurator Generalny pracowała w kwiaciarni?

 

18. Sierpień 2005r. – Prokurator Barbara Sznajder, też jej śledztwo skończyło się niepowodzeniem. Podaję , bo może ona coś wiedziała, ale też jej nakazano milczenie?

 

19. 04.10.2005r. Wysłałem Powiadomienie  - list otwarty ode mnie o kradzieżach w PKOBP i w innych bankach w  Polsce otrzymuje Pan Premier RP Donald Tusk z prośbą o przekazanie właściwym organom ścigania i sądom.

I później drugie otrzymuje w dniu 29.11.2007r. Wiecie Państwo jaką dostałem odpowiedź. Żadnego pisma, ale SMS-a, nawet dwa z biura P. Donalda Tuska, ale nie interesowały ich kradzieże , ani w PKOBP, ani w żadnym innym banku w Polsce. Zapytajcie Pana Premiera , co w tej sprawie było dla niego ważniejsze , skoro ani organy ścigania , ani ja nigdy nie dowiedzieliśmy się jak w tym temacie działa P. Premier?

 

20. 01.08.2005r. Składamy Skargę do Instytutu Sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej wraz z 20 załącznikami przedstawiającymi dotychczasowe zbrodnie związane z wyjaśnieniem kradzieży naszych oszczędności. Podobno nasze dokumenty dostały nóg i po kilku latach opuściły Instytut Sprawiedliwości i szukają ich do dziś, jednak zaginięcia nikt nikomu nie zgłosił.

 

21. 28.10.2005r. Podobne powiadomienie o kradzieżach w PKOBP i w innych bankach w Polsce otrzymuje Św. pamięci  Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Pan Lech Kaczyński, również z prośbą o przekazanie właściwym organom ścigania i podobnie nic a nic , ani organy ścigania , ani ja nie dowiedzieliśmy się od św.p. P. Prezydenta. Jego nie musicie już o nic pytać. Skrycie myślałem, że przekaże te dokumenty swojemu bardziej walecznemu i dociekliwemu bratu bliźniakowi. Nie wiem , czy to zrobił, ale Pana Jarosława Kaczyńskiego można jeszcze o to zapytać. On  był podobno Ministrem Sprawiedliwości.

 

22. W między czasie dochodzi do prywatyzacji Powszechnej Kasy Oszczędności Bank Państwowy. Powstają na jej majątku Powszechna Kasa Oszczędności Bank Polski oraz PKO S.A., które prosperują z zyskiem do dziś. I może inne , ale nie będę dochodził, bo to tak na marginesie , jak potężna i bogata była Powszechna Kasa Oszczędności Bank Państwowy w Polsce, skoro po takim rozkradzeniu, jeszcze można ją było podzielić i stworzyć kilka mniejszych przynoszących do dnia dzisiejszego zyski. A bogate prywatne banki, nawet bogatsze niż Amber Gold upadły. Ślad po Powszechnej Kasie Oszczędności Bank Państwowy miał zaginąć bezpowrotnie. Wy z Amber Gold widzicie jak się sprawę załatwia. Może jeszcze zdążycie sprzedać bank, po co ogłaszacie upadłość i chcecie oddawać zrabowane pieniądze ich właścicielom?  

 

23. 17.03.2006r. Składamy kolejny Pozew wraz z sześcioma załącznikami do Sądu Okręgowego w Ostrołęce i do wiadomości Ministerstwu Sprawiedliwości i Prokuraturze Generalnej imiennie do Pana Zbigniewa Ziobro. Pozwy przepadają bez wieści w powyższych instytucjach.

 

24. 10.10.2006r. Wiceprezes Sądu Okręgowego w Ostrołęce Pani Lucyna Bąk przesyła nam informację , że w sądzie nie ma żadnych akt naszej sprawy prowadzonych przez okres tylu lat. Nie docierało do mnie co się stało z aktami nie zakończonej sprawy, które nawet po zakończeniu powinny być w archiwach minimum 10 lat, zgodnie z ustawą o archiwizacji dokumentów, a spisy spraw praktycznie powinny być w archiwach na stałe ( na wieki) i pisze się do nas , że nie ma żadnego śladu z naszej , przez wiele lat prowadzonej i nie zakończonej sprawy.

 

25. Zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej o przestępstwach w Sądzie Okręgowym i niszczeniu w tym sądzie akt spraw związanych z kradzieżami w Powszechnej Kasie Oszczędności Bank Państwowy.

Odpowiedź Prokuratora Prokuratury Okręgowej Pani Iwony Bukowskiej- Bialik, że sprawę zbada i żadnych informacji do dnia dzisiejszego nie otrzymaliśmy.

 

26. 08.05.2006r. Prokurator Rejonowy Artur Folga oświadcza na piśmie, że prokuratura stwierdziła kradzież naszych oszczędności, ale korzystanie z usług PKOBP przynosiło tylko korzyści, jak widać nie dla wszystkich. A to że wam ukradli akurat oszczędności to nie kradzież i cokolwiek napisali by prokuratorzy W. Osowiecki, czy Bożydar  Świeczkowski. Nawet najgorsze , kłamstwa, czy idiotyzmy to będzie zgodne z prawdą, bo my mamy nie dopuścić do wyjaśnienia tej zbrodni i przysłowiowo ukrucić łeb tej sprawie.

 

27. 05.11.2006r. Kolejny złożony przez nas Pozew do Sądu Okręgowego w Ostrołęce o zwrot skradzionych nam naszych oszczędności. Zostaje podobno skradziony przez nieznanego sprawcę , i przepada bez śladu jak poprzednie.

 

28. 04.12.2006r. Kolejny Pozew do sądu okręgowego w Ostrołęce o zwrot skradzionych nam oszczędności.

 

29. Przyszło mi na myśl, że aby zatrzeć ślady zbrodni w PKOBP, a pewnie i innych osoby w nie zamieszane doprowadziły do zmian nazwy Sądów, by móc śmiało niszczyć archiwa i akty spraw w tych sądach, a potem odpisywać właśnie, że teraz sąd inaczej się nazywa i nigdy takiej sprawy w nim nie prowadzono, nawet jak adres pozostał ten sam. Co za zbrodni dokonuje się w Rzeczypospolitej Polskiej? 

 

30. 02.09.2006r.Zawiadomienie wraz z załącznikami i zapytaniem , kto stoi za w/w zbrodniami, że tak uporczywie się je kamufluje i tak zażarcie nie dopuszcza nawet do próby ich wyjaśnienia, przesłany imiennie do Ministra Sprawiedliwości I Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry.

 

31. 04.01.2007r. Kolejne Zażalenie z Ponagleniem otrzymują:

      – Sąd Okręgowy w Ostrołęce

      – Sąd najwyższy w warszawie

      – Prokuratura Krajowa w Warszawie

      – Prokurator Generalny RP

 

32. 31.01.2007r. Kolejne Zażalenie z Ponagleniem do Sądu Apelacyjnego w Warszawie o rozprawę sądową , którą zapewnia podstawowe prawo Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej Art. 45, pkt1. Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. Dlaczego nam nawet tego zabroniono?

 

33. 22.03.2007r. przekazali zbadanie naszej sprawy Pani Prokurator Prokuratury Rejonowej w Ostrołęce i

     w/w dnia Pani Prokurator Edyta Łukaszewicz przysyła mi wyjaśnienie, że jakieś tam osoby brały udział w

     kradzieży naszych pieniędzy: Andrzej Puławski i Marzena Ostaszewska, a postępowanie prowadzone było 

     w Sądzie Rejonowym w Pułtusku.

 Napisałem, że pierwszy raz o tym słyszę ale proszę o dokładne podanie w czym te osoby brały udział i z kim

 są powiązane, bo może to pomoże wreszcie w rozwiązaniu tak trudnej dla was sprawy, którą siedmioletni

 wówczas mój bratanek rozwiązał w ciągu kilku sekund stwierdzając:” przecież wujku powinni oddać ci

 twoje pieniądze i byłby spokój”.

 Natomiast dla naszych elit prawniczych i rządowych jest to do dziś za trudne i 20 lat na załatwienie tej  

 sprawy to dla nich za mało, albo nie mają nic innego do roboty i dlatego to sprawę tak długo prowadzą bo

 stracili by swoje stanowiska pracy, to ja im z przyjemnością dałbym  zajęcie , ale nie wiem czy poza miotłą  

 coś innego byłbym w stanie im zaproponować

 

34. 29.03.2007r. Zażalenie z Powiadomieniem o kradzieży do:

      – Centralne Biuro Śledcze

      - Centralne Biuro Antykorpcyjne

      – Prokuratura Krajowa RP

      – Prokuratura Generalna RP

      – Prezes Sądu Apelacyjnego

      – Sąd Najwyższy

       Z poinformowaniem, iż Sędzia Wizytator SSA Sławomir Czopiński w piśmie

Wiz-04-78/07/C grozi mi, że jak będę domagał się zwrotu moich pieniędzy to mnie załatwią. Do dnia dzisiejszego nie otrzymałem odpowiedzi , kto i w jaki sposób ma mnie załatwić.

 

      

35. 10 lipiec 2007r. Z Biura Prezesa Sądu Apelacyjnego teraz już jawnie na piśmie zaczyna mnie straszyć  P. Krzysztof  Karpiński, żebym siedział cicho i nie pisał więcej o tej kradzieży , bo nasze pisma zostaną   bez odpowiedzi, a mnie zaskarżą na posiedzeniu niejawnym i zamkną.

      Znajomi mówili , zastanów się czy warto się narażać.

Jak mogę pozostawić swoją rodzinę na pastwę złodziei i morderców. Tego nie można zostawić , tym bardziej , iż zgodnie z tym co podają „ Czarne kroniki Policji”

       oraz coroczne statystyki Komend Wojewódzkich Policji w Polsce przez ostatnie 20 lecie poprzez ograbienie z minia, czy oszczędności, jak w naszym przypadku doprowadzono do śmierci ponad 700 tysięcy Polskich rodzin tj.: ponad 2,5 miliona osób w tym w większości młodzież i dzieci. Nie wspomnę już o tym, że gdyby nie tego typu kradzieże Polska nie tylko miałaby obecnie około 60% mniejsze zadłużenie zagraniczne, ale i około 30 % więcej infrastruktury w budownictwie, przemyśle i rolnictwie. I znikome zadłużenie wewnętrzne. Pozostawiając tę sprawę , jakim ja byłbym synem, ojcem , czy bratem? Takim samym jak w/w są przywódcami Narodu Polskiego. To dla mnie byłby największy wstyd i hańba.

 

36. 21.08.2007r. Kolejne Powiadomienie o zwrot skradzionych pieniędzy z prośbą o podjęcie działań do Prokuratora Generalnego RP. Zacierali ślady jeszcze bardziej zażarcie.

 

37. 17.12.2007r. Odpowiedź na złożoną przez nas Skargę z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej. Departament Skarg i Wniosków od P. Prezesa, podpisana przez Głównego Specjalistę Panią Mioduszewską z informacją , że sprawę przekażą według właściwości do odpowiedniego organu ścigania. Do dnia dzisiejszego nie przekazano i znowu „nabrali wszyscy wody w usta”.

 

38. I tak na marginesie dodam: że o kradzież informowane były również środki masowego przekazu między innymi:

    – Gazeta Wyborcza i imiennie P. Adam Michnik 2003r.

    – „Sprawa dla reportera” P. Elżbieta Jaworowicz 2002r.

    -  Telewizja Polsat „ Co z ta Polska „ prowadzony przez P. T. Lisa 2006r.

    – i inne gazeta Rzeczypospolita , czy TVP1 „ Zawsze po21”

   

39. Każdy z wyżej wymienionych teraz twierdzi, że o kradzieżach nic do dnia dzisiejszego

nie wiedział, a cała Polska wiedziała, tylko ci poinformowani i biorący udział twierdzą , że oni brali w tym udział nic nie wiedząc.

      Nawet ostatnio P.Premier znowu chyba, by móc lepiej niszczyć dowody w/w zbrodni rozdziela na powrót funkcje Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej na dwie oddzielne instytucje i funkcje.

       Wyżej przedstawione dokumenty nie są wszystkimi, jakie otrzymywały w tej sprawie władze i    

       organy ścigania Rzeczypospolitej Polskiej.

 

Ze względu na wyżej przedstawione niepodważalne dowody kradzieży naszych oszczędności oraz ponad 20 letnie zbrodnie dokonywane na mojej rodzinie składamy po raz kolejny ten oto Pozew i żądamy zwrotu ukradzionych nam oszczędności oraz jawnej, publicznej rozprawy sądowej przed niezawisłym sądem , którą gwarantuje art. 45,pkt.1. Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Zgromadzone przez nas oszczędności na dzień dzisiejszy to siedem milionów PLN ( złotych). Jest to tylko skradziona nam kwota naszych oszczędności, bez odszkodowania za krzywdy moralne i uszczerbki na zdrowiu.

Kradzieży dokonała Centrala Powszechnej Kasy Oszczędności Bank Państwowy, za pośrednictwem Powszechnej Kasy Oszczędności Bank Państwowy / Oddział w Przasnyszu, przy współudziale bezpośredniego właściciela Ministerstwa Skarbu Państwa za przyzwoleniem Rządu Rzeczypospolitej Polskiej.

Nigdy żadna z w/w stron nie wypowiedziała nam Umowy, a prokuratura przez okres 20 lat potwierdzała i w dalszym ciągu potwierdza, że pieniądze nam ukradli i one są. Żądamy natychmiastowego zwrotu skradzionych naszych wieloletnich oszczędności.

Dla przypomnienia zgodnie z pismem z dnia 10.05.1997r. Popełnione wobec nas przestępstwa według Kodeksu karnego Rozdziała XXXV.

                              Przestępstwa przeciwko mieniu obowiązującego na rok 2012.

Art. 278. § 1. Kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Art. 284. § 1. Kto przywłaszcza sobie cudzą rzecz ruchomą lub prawo majątkowe,

podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

§ 2. Kto przywłaszcza sobie powierzoną mu rzecz ruchomą,

podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Art. 286. § 1. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania,

podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Art. 291. § 1. Kto rzecz uzyskaną za pomocą czynu zabronionego nabywa lub pomaga do jej zbycia albo tę rzecz przyjmuje lub pomaga do jej ukrycia,

podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5

  Nie są to wszystkie jakich się wobec nas dopuszczono.

  Na rok 1997r., jak przedstawiałem w piśmie z dnia 10.05.1997r. kary te były jeszcze bardziej surowe.

 Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej Art.8. Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej polskiej.

 Złamano wobec naszej rodziny Art.18 o ochronie rodziny i kilka innych. Jak mogli i mogą tak opluwać i drwić sobie  z polskiego prawa ludzie je reprezentujący?

 

                                                                     

                          Z ubolewaniem nad coraz większym bezprawiem w Rzeczypospolitej Polskiej

 

                                                                                                              Danuta Wnuk

                                                                                                               Włodzimierz Wnuk

 

Otrzymują :

1. Załącznik – wykaz adresatów

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.