Rachunek za ratunek
Przeczytaj oryginalny post blogu
08-02-2013
11:09
Redaktor

Po takiej akcji, jak sprowadzanie z zaśnieżonych bieszczadzkich szczytów młodych i niedoświadczonych poszukiwaczy przygód odżywa dyskusja nad finansowaniem ratownictwa górskiego. Ile taka akcja kosztuje? Grzegorz Chudzik, naczelnik Bieszczadzkiej Grupy GOPR, odpowiada: – Nie wiem.

Nie liczymy kosztów, bo nie wystawiamy rachunków. Polski rząd postanowił, że dbanie o bezpieczeństwo ludzi jest obowiązkiem państwa. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zamówiło w GOPR usługę prowadzenia akcji ratowniczych w górach i to realizujemy. Nasza działalność jest w…

11-02-2013
15:40
Inga

Nie we wszystkich krajach zachodnich ubezpieczenia sa obowiązkowe a rtaownictwo płatne. Tak więc nie jest to jeden wzór do naśladowania. Lepiej wziąć kilka rozwiązań i je przeanalizować a nie złapać się jednego i je lansować. System z ubezpieczeniami ma swoje wady i zagrożenia. Zastanówmy się w takim razie dlaczego mamy ubezpieczać się idąc w góry a nie jadąc samochodem? Bo w góry idziemy dla przyjemności własnego widzimisia? Samochodem też jeździmy dla przyjemności, szczególnie młodzież w soboty wieczorem na dyskoteki. A jednak nikt nie sugeruje aby się dodatkowo ubezpieczyli.

Wyliczenie kosztów akcji jest bzdurne i jest naginaniem faktów do postawionej przez autora tezy. Ratownicy działają społecznie, lub w ramach pensji. Więc dodatkowych kosztów nie ma. Akcja pochłonęła jedynie koszt paliwa poza normalnymi codziennymi kosztami funkcjonowania grupy. A wszystko to dzięki temu, że ratownicy to ochotnicy. Śmigłowiec to już inna historia, ten lata przecież z budżetu LPRu. Więc nie mieszajmy go do dyskusji o finansowaniu GOPRu. System polega na nieodpłatnej pracy ochotników, więc wyliczanie ile by wynosiła ich dniówka, której i tak nie biorą nie ma najmniejszego sensu.

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.