Rząd przesunie o rok reformę oświaty?
Przeczytaj oryginalny post blogu
26-10-2016
11:14
Redaktor

PODKARPACIE. Nie ma pieniędzy na wprowadzanie zmian w szkołach, a mimo to minister edukacji chce je wdrożyć w życie.

Ministerstwo Edukacji chce wprowadzić reformę oświaty od września 2017 roku. Jednak rząd planuje ją wdrożyć rok później. Nie chce o tym słyszeć Anna Zalewska, minister edukacji. Nadal uważa, że będzie to już możliwe w przyszłym roku. Inne zdanie na temat reformy mają nauczyciele i Związek Nauczycielstwa Polskiego. Uważają, że za szybko ma być wprowadzona i sprzeciwiają się likwidacji gimnazjów.

Na początku listopada na posiedzenie Rady Ministrów mają trafić dokumenty dotyczące prawa oświatowego i przepisów wprowadzających nowe rozwiązania, w tym likwidacji gimnazjów. Wszystko wskazuje na to, że rząd, który ma zatwierdzić projekty obu ustaw, podejmie decyzję o przesunięciu reformy z 2017 na 2018 rok. Jednak minister edukacji uważa, że wprowadzanie reformy za dwa lata to złe rozwiązanie. Podkreśla, że będą wtedy wybory samorządowe i lokalna opozycja będzie grała w kampanii zwolnieniami nauczycieli i nieprzemyślanymi zmianami.

Prawdopodobnie o przesunięciu reformy zdecyduje parlament. Jak twierdzą posłowie partii rządzącej, na reformę oświaty nie ma w budżecie tylu pieniędzy, jakich domagają się samorządy. Środki finansowe trzeba będzie przeznaczyć na inne zadania. Do końca roku muszą być zmienione przepisy dotyczące obniżenia wieku emerytalnego. Czeka też duża reforma służby zdrowia.

Trzeba lat na przygotowanie reformy
Również związkowcy uważają, że za mało czasu poświęcono na przygotowanie reformy oświaty. Trzeba na to przeznaczyć kilka lat, a nie kilka miesięcy. Po co wprowadzać nieprzemyślane zmiany, które przygotowano na kolanie? – pytają.

- Nie ma pieniędzy na reformę oświaty, a mimo to minister edukacji chce ja wprowadzić już w 2017 roku – mówi Stanisław Kłak, prezes Zarządu Okręgu Podkarpackiego ZNP. – Została nieprzygotowana, ma być wprowadzona szybko, na zapalenie płuc, dlatego to będzie zła reforma. Np. w Finlandii do wprowadzenia zmian w edukacji przygotowywano się przez 7 lat. A u nas zaledwie pół roku. Nie sądzę, żeby polską reformę zdążono wdrażać już od września 2017 roku. Do końca listopada powinna być przygotowana podstawa programowa, a to za mało czasu. Bez niej nie jest możliwe przeprowadzenie reformy oświaty.

Nie ma pieniędzy na szkolenia praktyczne
Prezes podkarpackiego ZNP dodał, że kolejnym przykładem nie przygotowania reformy jest szkolnictwo zawodowe. W ub. tygodniu w Przeworsku podczas Rady Rynku Pracy szef Związku Nauczycielstwa Polskiego uświadomił pracodawcom, samorządowom i cechowi rzemiosł różnych, że nie będzie pieniędzy z budżetu państwa dla firm, które miałyby prowadzić szkolenia praktyczne dla uczniów zawodówek czy techników. Z jednej strony Ministerstwo Edukacji kładzie nacisk na praktyczną naukę zawodu, a z drugiej strony nie daje ani złotówki dla pracodawców, którzy mają ich szkolić.

- Pracodawcy uczestniczący w spotkaniu w Przeworsku byli zdumieni, gdy usłyszeli, że nie ma zagwarantowanych pieniędzy dla firm, które miałyby realizować szkolenia praktyczne – powiedział Stanisław Kłak. – Rząd chce powrotu do PRL-u, gdy uczniowie uczyli się zawodu w przyzakładowych szkołach, tylko że wtedy finansowano z budżetu szkolenia praktyczne. Zmiany w szkolnictwie nie były konsultowane ze środowiskiem związkowym i nauczycielskim i dlatego ich jakość byłaby marna.

Mariusz Andres

26-10-2016
14:03
michał

Namieszać, namieszać, zacząć nie skończyć, o Duuuuu>ę to rozbić. A Zalewską do telewizji dać najlepiej do wiadomości! Bo ich nikt nie ogląda.!!

26-10-2016
15:57
marek

A p. Kłak to powinien być prezesem związku emerytów i odwalić się od oświaty. Czyżby Petunia non olet…

26-10-2016
19:33
zdradzeni o świcie

najwyższy czas włożyć długiego kłaka w torbe zalewskiej
Misiewicz

26-10-2016
19:33
ha ha ha

Dziwne. Nie ma pieniędzy na reformę która w swoim założeniu oprócz samego dobra dzieci ma przynieść gigantyczne oszczędności? Przecież likwidacja gimnazjów to likwidacja tysięcy zbędnych etatów dyrektorów gimnazjów, wicedyrektorów, administracji i przede wszystkim urzędników. Tak naprawdę nauczyciele negatywne skutki odczują najmniej i to tylko ci, którzy mają braki w wykształceniu i kwalifikacjach. Ale na ich miejsce muszą zostać przyjęci inni bo uczniów będzie tyle samo. Gorzej z urzędnikami i "przewalaczami papierów". I rząd się z tego wycofuje?

27-10-2016
09:38
ROMAN

No a co będzie z tą Panią od WF – co ma 70 lat ?
To jak ona za 2 lata będzie robiła przewrót w tył i skok przez konia – czy też zostanie poddana reformie i uda się na spokojną emeryturę bez przewrotów na macie ?

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.