Tak ją kochał, że rzucił się na nią z nożem?
Przeczytaj oryginalny post blogu
23-09-2013
18:56
Redaktor

RZESZÓW, NOWA SARZYNA. Grzegorz S. (22 l.) najpierw miał zadać 27 ciosów nożem swojej dziewczynie, później błagać o pomoc i wybaczenie.

Przez około 20 – 30 minut pijany Grzegorz S. (22 l.) z Nowej Sarzyny wzywa pomoc do swojej dziewczyny, którą chwilę wcześniej, w sylwestrową noc, miał zaatakować nożem. Półprzytomna Sabina R. (17 l.) jest w takim szoku, że przez długi czas ledwo jest w stanie wykrztusić jakiekolwiek słowo.

Dramatyczne nagranie rozmowy S. ze służbami ratunkowymi zostało odtworzone przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie w trakcie trwającego procesu przeciwko Grzegorzowi S., który został oskarżony o usiłowanie zabójstwa.

Do momentu odtworzenia rozmowy mężczyzna sprawiał wrażenie nieprzejętego wagą sprawy. Z zainteresowaniem słuchał opinii biegłych psychologów i psychiatrów na swój temat. Dostrzec można było nawet ironiczny uśmiech. Jego postawa diametralnie zmieniała się, gdy na polecenie sędziego Mariusza Sztorca włączono nagranie z feralnego 31 grudnia 2012 r. Mężczyzna pokornieje.

„K… przyjeżdżajcie!”
- Dziewczyna moja umiera! No proszę, no kurde, to jest niemożliwe! Szybko! Niech ktoś tu przyjedzie, no ja pier…! Gdzie ta j… karetka?! Gdzie wy k… jesteście?! Ja tu kobietę mam! Gdzie jesteście? – krzyczy do telefonu pijany 22-latek. – Kochanie, przepraszam…! – zwraca się do rannej Sabiny R. ignorując pytania dyspozytora o to, co się stało.

Po kilku minutach w tle słychać przeraźliwy krzyk 17-latki. – Aaaa! Nie ruszaj mnie! – płacze Sabina. – Zejdź ze mnie! Dusisz mnie! – krzyczy. – Przepraszam Cię kochanie, przepraszam! – mówi Grzesiek. – Ja umieram! – panikuje Sabina. – Nie, nie, nie kochanie! – krzyczy przerażony S. – Zostaw to! Zostaw! Odejdź! – płacze dziewczyna i woła do telefonu: – On mnie zadźgał! Ratuj mnie! – Ona musi żyć! K… przyjeżdżajcie! – woła do policjanta Grzesiek.

Z nagrania jasno wynika, że ani Sabina, ani Grzesiek nie potrafią podać adresu miejsca, w którym się znajdują. Pijany S. na zmianę błaga o pomoc i wyklina osobę znajdująca się po drugiej stronie telefonu. Po kilkudziesięciu minutach dociera do nich pomoc. Sabina z ciężkimi obrażeniami trafiła do szpitala. Przetoczono jej trzy jednostki krwi i dwie osocza. Gdyby nie specjalistyczna pomoc, dziewczyna mogła wykrwawić się na śmierć.

Dlaczego ją ratował?
Grzegorz S. 31 grudnia 2012 r. podczas zabawy sylwestrowej w Nowej Sarzynie zadał ok. 27 ciosów nożem swojej narzeczonej. – Dlaczego zaatakował osobę, którą, jak twierdzi, darzy uczuciem? – pyta na sali rozpraw sędzia Sztorc. – Uczuciowość wyższa jest u niego zaburzona. Reakcje emocjonalne są impulsywne, mogą być wyolbrzymione, albo bardzo spłycone do nieczułości. Rozładowanie emocjo nastąpiło przez agresję – wyjaśnia biegły sądowy z zakresu psychologii, który badał oskarżonego.

- Dlaczego jednak S. sam dzwoni po pomoc? Prosi, żeby ratować Sabinę, mówi: „Kochanie, nie umieraj” – kontynuuje sędzia. – S. zorientował się, co zrobił. Kolejne ciosy zadawał automatycznie, bez świadomości konsekwencji. W tak mocnym upojeniu alkoholowym zachowanie emocji było mocno zaburzone – mówi psycholog.

Biegli uznali, że mężczyzna w czasie popełnionego czynu był zdolny do rozumienia i pokierowania nim. Ich zdaniem, jego poczytalność nie budzi wątpliwości.

Prokuratura Rejonowa w Leżajsku oskarżyła Grzegorza S. o usiłowanie zabójstwa. Mężczyzna przyznaje się, że zaatakował nożem Sabinę R., ale nie do tego, że chciał ją zabić. Grozi mu kara nie krótsza niż 8 lat pozbawienia wolność, 25 lat albo dożywocie.

Ewelina Nawrot

24-09-2013
09:29
Edgar

Auschwitz.

09-09-2016
23:06
Karol

Dożywocie to za mało przekona się jak wyjdzie chociaż raczej nie grozi mu wyjście

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.