Forum

Zaatakował nożem w centrum Rzeszowa. 39-latek z zarzutem zabójstwa
sp_BlogLink Przeczytaj oryginalny post blogu
13-10-2019
21:57

RZESZÓW. Jedna z ofiar Marcina G. zmarła w szpitalu w sobotę nad ranem.

Najbliższe 3 miesiące spędzi w areszcie tymczasowym 39-letni Marcin G. z Rzeszowa, który w środę, 9 października, wieczorem na ul. Jagiellońskiej w Rzeszowie zranił nożem dwóch 27-latków. Jeden z nich nie przeżył. Mężczyzna został zatrzymany w miniony piątek, a następnego dnia usłyszał w prokuraturze zarzuty.

- Marcinowi G. przedstawione zostały dwa zarzuty: zabójstwa, bo dzisiaj nad ranem (sobota, 12 października – dop. red.) niestety jeden z pokrzywdzonych mężczyzn zmarł w szpitalu, i usiłowania zabójstwa – potwierdził nam w sobotę prok. Łukasz Harpula, szef Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie, która nadzoruje śledztwo w tej sprawie prowadzone przez Prokuraturę Rejonową dla miasta Rzeszów. - Podejrzany nie przyznał się do zarzuconych mu czynów, twierdzi, że samego zdarzenia nie pamięta. Złożył obszerne wyjaśnienia na okoliczności sprzed zdarzenia i po zdarzeniu rano, natomiast co do samego zdarzenia zasłania się niepamięcią - dodaje.

Poszkodowani to dwaj 27-latkowie z Rzeszowa: Kacper M. i Krzysztof K. Pierwszy z nich otrzymał dwa ciosy nożem w klatkę piersiową, nóż przebił mu prawą komorę serca. Mężczyzna przeszedł operację i znajdował się w stanie śpiączki farmakologicznej. Krzysztof K. otrzymał również dwa ciosy – w ramię i nerkę. Jego stan lekarze określali jako poważny, ale stabilny.

- W sobotę rano nasz dyżurny otrzymał ze szpitala informację, że jeden z poszkodowanych zmarł – potwierdziła nam w sobotę przed południem nadkom. Marta-Tabasz-Rygiel, rzecznik podkarpackiej policji.

Kacper M. zmarł około godz. 7 w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie. Jak nieoficjalnie wiadomo, drugi z zaatakowanych mężczyzn opuścił już szpital.

Nie wiedzieli, że „dostali” nożem

Do dramatu doszło w środę, 9 października, o godz. 20.40, niedaleko od skrzyżowania ulic. Jagiellońskiej i Zygmuntowskiej. 27-latkowie wyszli wcześniej z jednego z pubów przy ul. 3 Maja. Szli do sklepu monopolowego. Gdy jeden z nich robił zakupy, zobaczył, że jego kolega szarpie się na chodniku z Marcinem G., który przechodził tamtędy z kolegą - 34-letni Pawłem Sz. - Wszystko wskazuje na to, że to była zupełnie błaha sytuacja, banalna zaczepka, sprzeczka na ulicy, która początkowo wydała się załagodzona. Potem ktoś chyba powiedział jeszcze jakieś słowo i doszło do tego niebywałego ataku – mówi prokurator.

27-latkowie bowiem odeszli i to właśnie wtedy, jak ustalili śledczy, 39-latek miał dobiec do nich i zaatakować ich nożem. - Dlaczego reakcja tego mężczyzny była tak gwałtowna, ciężko jest powiedzieć. Na pewno w tej sprawie będą się wypowiadać biegli psychiatrzy. Natomiast sposób, w jaki zadawał pokrzywdzonym uderzenia, a przede wszystkim miejsca, w które je zadawał, nie budzą naszej wątpliwości, że było to działanie w celu pozbawienia życia. Bo jeżeli ktoś atakuje klatkę piersiową czy okolicę ramion, gdzie znajdują się duże naczynia krwionośne, to raczej zmierza do zabójstwa ofiary – dodaje prok. Harpula.

Poszkodowani mężczyźni (co Krzysztof K. przyznał w trakcie przesłuchania) początkowo nie zorientowali się nawet, że otrzymali ciosy nożem. Gdy doszli pod Komendę Miejską Policji, Kacper M. przewrócił się i stracił przytomność. Wtedy Krzysztof K. zorientował się, że także ma na kurtce krew. Krzyki przechodniów zaalarmowały funkcjonariuszy policji, którzy wybiegli z komendy i wezwali karetkę. Mężczyźni trafili do szpitala. 

Ruszyły poszukiwania Marcina G. i Pawła Sz. Policjanci zabezpieczyliśmy m.in. nagrania z kamer monitoringu, które zarejestrowały sprawcę i jego kolegę. 34-latek został zatrzymany w czwartek, 10 października, przed godz. 22 w miejscu swojego zamieszkania. Marcin G. następnego dnia. - Sprawca ukrywał się – przyznaj prokurator Harpula. Macin G. został ujęty w piątek o godz. 9 rano, gdy szedł do prokuratury. - Do zatrzymań doszło dzięki pracy policji, ale i pomocy mediów, które opublikowały wizerunki sprawcy i towarzyszącego mu mężczyzny – przyznaje prokurator.

Marcinowi G. grozi nawet dożywocie. Mężczyzna nie był wcześniej karany. Paweł Sz. został przesłuchany i zwolniony do domu, będzie występował jako świadek, bo nie uczestniczył w awanturze. Stał kilkadziesiąt metrów dalej. Śledczy nie posiadają noża, którym Marcin G. zaatakował 27-latków.

Katarzyna Szczyrek