Zabił go ogień i urzędnicza bezduszność
Przeczytaj oryginalny post blogu
02-06-2012
15:00
Redaktor

[caption id="attachment_53795" align="alignleft" width="300" caption="Jacek Krajewski nieco ponad 2 lata temu stracił matkę Justyny, Agatę. Od tamtego czasu żył tylko dla niepełnosprawnej córki. Ze wszystkich sił pragnął, by godnie mieszkała. Liczył, że interwencje dziennikarzy i starania Komitetu Społecznego doprowadzą do przyznana jego córce przyzwoitego lokum. Nie doczekał się tego. Fot.…

02-06-2012
15:53
Kmicic

Po to aby dziecko mieszkalo w ludzkich warunkach to trzeba na to zapracowac a nie zebrac !
No chyba ze ktos uwaza ze zebranina jest praca to juz inna sprawa !
Nie pochwalam postawy ludzi ktorzy mysla ze im sie NALEZY.
Nalezy isc do pracy i zapracowac na to co sie dziecku nalezy.
Wszelka darowizna to jest tylko tymczasowosc i nigdy nie bedzie inaczej.

03-06-2012
08:18
rzeszowiak

Prezydent Homa wielokrotnie o tym wiedział że ta dziewczyna z ojcem są w mieszkaniu w którym nie można normalnie funkcjonować , ale mimo to bagatelizował sytuację nawet jak sprawą zajęła sie pani jaworowicz z programu sprawa dla reportera, to niech teraz odpowiada za śmierć tego człowieka najlepiej własną głową.

03-06-2012
14:27
Ludomir

Pnie Kmicic.
Piszesz Pan w takim tonie jak zachowywał się ów sienkiewiczowski, zanim zrozumiał swoje błędy!!!
Życzę Panu dożywotniego 100% zdrowia fizycznego szczególnie, 100 % pełnosprawnych (aż do samej naturalnej śmierci) członków Pańskiej rodziny wszystkiego…. Jak należy sądzić, "chodzi" pan do pracy (inni po prostu pracują) i za to "chodzenie" Panu płacą. Oby tak Panu było co najmniej do osiągnięcia "nowego" wieku emerytalnego.
W kontekście brzmienia Pańskiej wypowiedzi, nick "Kmicic" oceniam jako bardzo trafny.
Proszę się NIGDY nie podpisywać "Babinicz".

03-06-2012
18:02
VV

szcegolnie groteskowo brzmi zdanie wypowiedziane przez mr Haydera. " .. jakies decyzje".

03-06-2012
22:06
komitet

Ktoś ma krew na rękach. Wszyscy wiedzą kto. Te zaniedbania doprowadziły do śmierci wspaniałego człowieka, który rzucił pracę po śmierci żony by zająć się niepełnosprawną córką. Robił to z wielkim poświęceniem. Podziwiam jego wytrwałość, gdyż niejeden wykończyłby się już dawno.

12-07-2012
23:11
gość

Widziałam program sprawa dla reportera i zaczęłam googlować informacje o tych ludziach… To strasznie przykre, że ten Pan nie zyje, że spłonął żywcem… Aż mi się płakać chce, widać było jaki to dobry człowiek!!! Mój tata też nie żyje, tym bardziej się z tym utożsamiam… To strasznie smutne :(

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.