Zmarła, bo lekarze nie rozpoznali raka
Przeczytaj oryginalny post blogu
09-12-2011
13:23
paulina

Przez kilka lat była pod opieką 3 lekarzy ginekologów, żaden nie rozpoznał u niej nowotworu.

- W ciągu 5 lat żona była 37 razy u ginekologa, dwa razy była hospitalizowana w Przeworsku, z powodu obfitych krwawień. Siedem razy pobrano jej cytologię, której wyników żaden lekarz nie…

09-12-2011
13:51
KACPER

Nic już mnie nie zdziwi.

10-12-2011
11:03
mariusz

Dzisiejsi lekarze to cmentarne hieny w białcy fartuchach.Nie mazs kasy umierasz masz to też nie możesz być pewny czy cię nie olewają.Cyniczni ludzi widzący tylko swój osbisty interes godni następcy doktora Mengele.

10-12-2011
11:04
Ja

W naszej rodzinie był całkiem podobny przypadek ale w Rzeszowie. Do szpitala na Szopena mama chodziła co pół roku na kontrolę do lekarza ginekologa, gdyż wcześniej leczyła się na raka piersi (rak został wyleczony) lekarz u którego się badała też nie zobaczył guza na szyjce macicy. Nawet jak mama była z obfitymi krwawieniami to nie rozpoznał. Dopiero poszła do lekarza prywatnie i okazało się że jest guz o średnicy 2 cm, następnie były przeżuty do płuc i mózgu aż mama bo bardzo długiej i meczącej chorobie (jak również leczeniu) zmarła. Więc przestroga dla wszystkich nie każdy lekarz wie co robi.

10-12-2011
11:07
Wiesław Szamburski

Z ZUS-em od roku jestem w sporze.Sądowy biegły lekarz onkolog(kobieta w sądzie mówiła mi że ginekolog)uznał za ZUS że nastąpił u mnie częściowy powrót do zdrowia.Mam usunięty płat płuca w 2001 r z powodu raka złośliwego.Sądowy pulmonolog również stwierdziła że nastąpił u mnie częściowy powrót do zdrowia zaleca się redukcję wagi to nie będę chrapał w nocy.Nikt się nie odniósł do moich płuc innych chorób. Sędzina taż nie wie że człowiek starzeje się nie wraca do zdrowia a nawet inne choroby nabywa ja np prostatę złapałem.17 listopada orzecznik dalej napisała że nastąpił częściowy powrót do zdrowia daty powrotu nie można ustalić.W j tej sprawie jest dla mnie szczególna przykrość że ja wiele lat pracowałem w naprawach agd.pralek aut. od kobiet doznałem wiele radości przyjemności nawet w/w prasa pisała o mnie w audycji radia Rzeszów byłem przez kobietę podobno chwalony.Kobiecie w ciąży po naprawie wytarłem łazienkę posprzątałem przyszła do zakładu podziękowała.Od ubiegłego roku kobiety lekarze mnie uzdrawiają obniżają rentę nawet bezczelnie orzecznik mi powiedziała że wykonuje procedury konsultant że obowiązują ją zaostrzone procedury uznawania grup inwalidzkich.Za 7 dni kończę 62 lat jak orzecznik jest tym dzieckiem co matce posprzątałem łazienkę to gratulacje.Ciekawe że ciągle kobiety mnie uzdrawiają obniżają rentę a Panie żądają od mężów więcej grosza na życie.Mnie od ubiegłego roku uzdrowionego nie stać wnuczkom kupić lizaka czy jakiś inny smakołyk.Ile te lekarze nieudacznicy zarabiają.Ich klan klika ciągle są bezkarni uśmiercili dziewczynę i nie poniosą żadnej odpowiedzialności. Orzecznik ZUS uzdrowiła kalekę z płucem w kolejce czekała dziewczyna z chorobą oczu i gość po operacji raka jelita grubego.Jak wszystkich po mnie uzdrowiła ma wielką widzę normalne że raka u dziewczyny nie zauważyła. Pozdrowienia dla redakcji. Wiesiek

26-01-2012
21:35
anna

Mój ojciec zmarł na raka nerki. Mimo ,że regularnie się badał, lekarze niczego nie zauważyli. Prokuratura podjęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Kilka ośrodków medycznych, do których prokuratura zwróciła się o wydanie opinii sądowo- medycznej- odmówiło wydania takiej opinii. Wreszcie jakiś lekarz (nie wiadomo z jakiego ośrodka- brak pieczątek szpitala) wydał opinię , w myśl której wszystko było jak należy. Tylu pacjentów z rakiem złośliwym nerki po operacji żyje , mój ojciec zmarł, bo lekarze niczego nie zauważyli, a teraz nikt nie chce potwierdzić, że popełnili błąd.

08-10-2012
16:47
mariola ryczan-turko

Prof.A.Skret- prowadzil moja ciaze , zakladal mi szew na patologii ciazy w Rzeszowie- nie wiem w jakim celu mnie uspiono po porodzie. Dla mnie bylo przypomnieniem pierwszego porodu w Jaroslawiu. Mialam zalozony szew Mc Donald ( nigdy nie znalam obecnego Premiera , wiec nie wiem skad nazwa.)
Konsultowal mnie gdy po plastyce szyjki dopisano mi wyniki , ktore sugerowaly nowotwory, wczesne wspolzycie, byc moze wielu parterow aby maz p.Piotrek odsunal sie ode mnie. Nigdy nie mialam chorob przenoszonych droga plciowa, nadzerki, uplawow, grzybic.
Nigdy nie chorowalam na nerki.MOje OB obecnie wynosi -6 ,
Prywatnie interesuje mnie ze wzgledu na wczesniactwo – Izrael – prof.Marek Glezerman ( specjlista z ginekologii, poloznictwa w Tel Awiw). i POliklinika w Palermo gdzie bylam przy narodzinach wnoczki Emilci 8 grudnia 2011 , ktora byla pod opieka specjalistow Sycyli i przypominalam o moich patologicznych ciazach.

19-11-2012
07:38
Marlena

Witam,
Mam nieszczęście przechodzić tą samą chorobę co Bernadetta.
Przez ponad 1,5 roku biegałam po ginekologach różnej maści bo czułam, że jest niedobrze. Miałam krwotoczne pseudomiesiączki trwające po 3 tygodnie, potem tydzień przerwy i znowu to samo. W pracy przeżywałam horror. Gdzie nie usiadłam zostawiałam za sobą krwawe ślady. Zaczęłam chodzić z bluzami przewiązanymi na biodrach, żeby zamaskować krwawienie, nad którym nie mogłam zapanować. Przy byle kichnięciu miałam kałuże kwi nawet w butach! Żaden z lekarzy nie potraktował moich obaw poważnie. Chyba myśleli, że coś zmyślam. Ciągle słyszałam, że pewnie jestem w zagrożonej ciąży i mam sobie pójść do szpitala, jak badanie krwi potwierdzi ciążę. Ale ciąża była wykluczona. Prawda jest taka, że ja nie jestem słonicą, żeby ciążę (tym bardziej zagrożoną) nosić prawie 2 lata, a po drugie jak miałam niby w nią zajść, skoro mój stan uniemożliwiał jakiekolwiek życie seksualne?! Lekarze mówili mi też, że mam się nie przejmować bo to pewnie taka moja "uroda". Wcześniej jednak ta osobliwa "uroda" nie dawała o sobie znać, więc skąd niby taka zmiana?
Do szpitala trafiłam jak juz miałam drgawki (z powodu galopującej anemii). Tam wykonano mi łyżeczkowanie, w wyniku którego dowiedziałam się co cały czas się ze mną działo. Rak gruczołowy szyjki macicy G3. Miałam wtedy 30 lat.
Przeszłam operację. Radioterapię.
Dziś, rok od tych zdarzeń wciąż zmagam się ze skutkami leczenia. Powikłania po napromieniowaniu. Menopauza. Kastracja. Bezdzietność i bezpłodność… Jestem młodą mężatką…
Każdego dznia walczę z ciągłym strachem, każdy ból czy ukłucie (gdzie by nie były) powodują u mnie ataki paniki, że pojawią się jakieś ciężkie powikłania, że są przerzuty, że znowu lekarze czegoś nie zauważą, lub raczej zlekceważą…
Boje się żyć, planować i marzyć… bo w każdej chwili wszystko może runąć… więc to wszystko jest bez sensu…
Piszę to ku przestrodze, dla dziewczyn – nie dajcie się zbywać przez lekarzy, bo to wasze zdrowie jest na szali.
Piszę to też, z apelem do lekarzy, czy urzędników NFZ – rak dotyka nie tylko osoby dojrzałe, ale także młode! Nie dajcie im umrzeć przez statystykę!
Lekarze zwykle nie podejrzewają takiej diagnozy u osób młodych, bo statystycznie częściej występuje ona u kobiet w okresie menopuzalnym.
Zwróćcie uwagę, że programy profilaktyczne są własnie dla nich przeznaczone. Chciałam niedawno skorzystać z mammobusa – ach te szumne medialne akcje profilaktyczne!! Okazało się, że nie mogę bo jestem o 20 lat za młoda!
ZNIECZULICA, BRAK WYOBRAŹNI I STATYSTYKA ZABIJA TAK JAK RAK, albo NAWET BARDZIEJ bo Z RAKA MOŻNA WYLECZYĆ…

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.