Fotoradary to skandaliczny sposób rządu na dojenie obywateli!

Cała masa fotoradarów jest ustawiona bez sensu. Fot. Archiwum

Po tym jak wyszło na jaw, że w ustawianiu gęstej sieci fotoradarów chodzi tylko o ściągnięcie pieniędzy, a nie o bezpieczeństwo, rząd w nieudolny sposób próbuje przekonać społeczeństwo o czystości swoich intencji. 

– Tylko facet bez prawa jazdy może wydawać pieniądze na fotoradary, a nie na drogi – powiedział Donald Tusk w roku 2007 kiedy to rząd Jarosława Kaczyńskiego chciał ustawiać kolejne “pułapki” dla kierowców. Te słowa premiera szczególnie brzmią teraz, kiedy wkrótce przy polskich drogach ma stanąć 350 nowych fotoradarów. Bo jest to klasyczny przykład, że Donald Tusk jest hipokrytą! W dodatku policjanci i rządowi spece od bezpieczeństwa masowo opowiadają, jak teraz będzie świetnie i jak mało będzie wypadków.

Są jednak w mniejszości, bo kierowcy, większość mediów i niezależni eksperci są masowemu stawianiu fotoradarów przeciwni i nie mają złudzeń – fotoradary to sposób na dojenie obywateli i łatanie budżetu, a nie na poprawę bezpieczeństwa na drogach!

Opozycja rządowa, co zrozumiałe jest przeciwna fotoradarom, ale najciekawsze jest to, że ten swoisty “skok na kasę obywateli” jest potępiany także przez polityków PSL-u czyli rządowego koalicjanta. Np. były wicepremier Waldemar Pawlak w tygodniku “Wprost” nazwał fotoradary “automatycznymi zbójcami”, którzy mają łupić kierowców. – Nie trzeba skubać i wkurzać ludzi – przekonywał Pawlak i proponował rządowi, by ten szukał wpływów do budżetu tam, gdzie są prawdziwie wielkie pieniądze.

Jeździć zgodnie z przepisami żeby się budżet załamał, czy przekraczać prędkość żeby budżet uratować?

Krytyczni wobec rządowej koncepcji są nawet ludzie z otoczenia prezydenta czyli ci raczej sprzyjający ekipie rządzącej. Np. zdaniem jednego z prezydenckich doradców prof. Tomasza Nałęcza ogromnym błędem rządu było umieszczenie w ustawie budżetowej przewidywanych wpływów uzyskanych z mandatów płaconych przez kierowców na poziomie 1,5 mld złotych. – I co, teraz obywatel jadąc zgodnie z przepisami godzi w budżet państwa? – pytał Nałęcz na antenie Radia Zet i dodał drwiąc: – Chyba od czasu do czasu zrobię patriotyczny uczynek i nacisnę pedał gazu przy fotoradarze. Tomasz Nałęcz powiedział też, że rząd wpisując do budżetu wpływy z mandatów na poziomie 1,5 mld złotych, a więc wielokrotnie większe niż te osiągane dotychczas, nie obroni się przed zarzutem, że stawia fotoradary do celów komercyjnych.

Hipokryzja zwolenników fotoradarów

Wśród zwolenników fotoradarów są być może tacy, którzy wierzą, że całe zło kryje się w prędkości i najlepiej byłoby ograniczyć ją na wszystkich prawie drogach do 50 km/h, a może i 40 i nie wiedzieć czemu, nie przyjmują do wiadomości robionych na świecie badań, które pokazują coś całkiem innego. Na przykład, że kierowca jest najbardziej skupiony i najskuteczniej reaguje, jadąc nieco powyżej 100 km na godzinę. Albo że w krajach gdzie zezwolono na używanie antyradarów obniżyła się liczba wypadków.

Z pewnością jednak, ogromna część tych, którzy propagują gęstą sieć fotoradarów, doskonale wie, że bierze udział w projekcie, którego jedynym motywem i celem jest złupienie kierowców czyli obywateli. W końcu minister Jacek Vincent Rostowski chciał, aby w tym roku z mandatów spłynęło do budżetu 1,5 mld złotych. Można się więc spodziewać, że policjanci z drogówki spotęgują swoje wysiłki do niewyobrażalnych granic. Oczywiście nikt oficjalnie nie przyznaje, że chodzi jedynie o kasę, a nie o bezpieczeństwo, ale to przecież oczywiste. Wynika to choćby z faktu, że największy nacisk został położony na kwestię prędkości, podczas gdy to tylko jeden ze składników wypadków. Prędkość sama w sobie wcale nie tak często zabija. Często przyczyną śmiertelnych wypadków jest niebezpieczne wyprzedzaniem, no i pijany kierowca. A tego oczywiście nowe fotoradary w żaden sposób nie wyeliminują. Tymczasem inwestuje się tylko w nie grube miliony, bo z tego można mieć najwięcej kasy. Jeżeli rząd rzeczywiście chciałby dbać o bezpieczeństwo na drogach, to zainwestowałby w alkomaty dla policjantów, którzy “akcję trzeźwość” przeprowadzali by codziennie, a nie tylko z okazji świąt. No i przede wszystkim nie zakładałby wpływu z fotoradarowych mandatów w budżecie. Wpływy z mandatów powinny trafiać na takie cele, przy których minister finansów nie ma nic do gadania. Niech to będzie np. pomoc dla krajów Trzeciego Świata albo dla polonii na Litwie czy Ukrainie. Wtedy będzie można uwierzyć, że rząd chce bezpieczeństwa.

Rząd ma “gębę pełną frazesów”

Zwolennicy fotoradarów sprytnie manipulują statystykami i półprawdami. Np. powszechnie mówią, że w Polsce jest najwięcej wypadków śmiertelnych. I że to przez nadmierną prędkość. Tymczasem nikt nie mówi o tym, że w Polsce jest najdłuższy czas przyjazdu karetki lub śmigłowca na miejsce wypadku. Wynika to z tego, że wciąż nie działa jak należy numer alarmowy 112 (perfekcyjnie działający w zachodniej Europie) i z tego, że karetka jedzie po takich drogach jakie mamy, a więc dużo wolniej niż w Niemczech czy Francji. No i wreszcie dlatego, że w Polsce są co prawda śmigłowce ratunkowe, ale brakuje wyszkolonych pilotów, m.in. do lotów nocnych. Wobec powyższego znaczna liczba rannych w wypadkach zamienia się w zabitych, bo przecież powszechnie wiadomo, że o życiu rannego bardzo często decyduje czas udzielenia pomocy. Im dłuższy czas przyjazdu karetki tym mniejsze szanse na przeżycie. A tego polskie statystyki nie uwzględniają. Oczywiście dlatego, że nie chcą, bo to nie pasuje do koncepcji stawiania fotoradarów.

Ponadto rząd zakupił całą masę samochodów, które są nieoznakowane, mają zamontowane wideorejstratory i łapią kierowców jeżdżących za szybko. Tyle tylko, że te nieoznakowane samochody też jeżdżą z niedozwoloną prędkością i stwarzają zagrożenie na drodze.

Jeżeli zaś chodzi o fatalny stan dróg – nigdy się nie zdarzyło, żeby jakiś urzędnik trafił do więzienia za to, że na drodze, za którą on odpowiada doszło do tragicznych wypadków. Brał pensję co miesiąc i jedyne co zrobił to ustawił znak ograniczenia prędkości do 30km/h lub “uwaga wyboje” i załatwione. A przecież drogi z takim znakami mają prawo bytu jedynie w czasie remontu lub po jakimś kataklizmie np. po powodzi. W normalnych warunkach takie drogi nie powinny istnieć. Tymczasem są drogi, na których znak “uwaga wyboje” funkcjonuje od lat kilku lub nawet kilkunastu!

Nie łudźmy się więc – ci co ustawiają fotoradary i policjanci z radarem mają w nosie nasze bezpieczeństwo. Są na usługach “ekonoma” ministra Rostowskiego. I to oni, a nie kierowcy jeżdżący za szybko, są odpowiednikiem dawnych piratów, czających się na morzu, aby złupić podróżnych!

Rząd często powołuje się na przykłady Francji i Niemiec gdzie jest dużo więcej fotoradarów niż w Polsce. Tyle tylko, że zapomina dodać, że w obu tych krajach istnieje gęsta sieć autostrad i tamtejsi kierowcy mają możliwość szybkiego przemieszczania się po kraju, a fotoradary ustawione są na drogach lokalnych. Po prostu w krajach Europy Zachodniej powszechnie rozumie się powiedzenie “czas to pieniądz” i na pokonanie odległości np. 500 km potrzeba tam ok. 3 godzin. W Polsce jadąc nawet niezgodnie z przepisami pokonanie takiej odległości to co najmniej 6 godzin. Dlatego więc polski kierowca nękany stanem naszych i dróg i brakiem autostrad częściej niż inni przekracza dozwoloną prędkość.

Cała masa fotoradarów jest ustawiona beż sensu

Przykładów, że fotoradary są ustawiane po to, żeby łupić obywateli jest bardzo dużo. Ot choćby miejsce, przy ulicy Goworka w Warszawie – na trzypasmówce zrobiono ograniczenie do 40 km/h i ustawiono fotoradar. Wszyscy wiedzą, że to jest kompletna groteska. Fotoradar stoi w połowie drogi, w miejscu zupełnie bezpiecznym. Wszyscy zwalniają – samochody, autobusy, bo to jest ruchliwa ulica. Mijają fotoradar i natychmiast gaz do dechy i to akurat przed zakrętem, który jest jedynym niebezpiecznym miejscem na tej trasie. Oczywiste jest więc, że nie chodzi o zwiększenie bezpieczeństwa, tylko żeby łatać budżet. Albo w Warszawie na trasie do Wilanowa postawiono radar na drodze gdzie wszyscy jechali 50 km/h na godzinę, bo po prostu szybciej się nie dało. Kasy za mandaty więc nie było. Co zrobiła ITD? Nie zdemontowała fotoradaru jak nakazywałaby logika tylko ograniczyła prędkość do 40 km/h. I kasa za mandaty już jest. Jeszcze inny przykład z centralnej Polski –  na krótkim odcinku drogi ustawiono 3 fotoradary i kierowca, który przekroczył prędkość na tym krótkim odcinku miał zrobione 3 zdjęcia. Czyli jedno wykroczenie, ale aż 3 mandaty! Czy ma ktoś jeszcze wątpliwości, że chodzi wyłącznie o kasę?!

Okazuje się, że takie łupienie obywateli jest dość typowe dla samorządów w krajach, które przeżywają problemy budżetowe, po wielkich imprezach sportowych.

Słynny już przykład, który niedawno przywołał publicysta Jacek Żakowski, to Montreal, kompletnie zrujnowany finasowo po Igrzyskach Olimpijskich w 1976 roku. I żeby się ratować, przed formalną upadłością wprowadził drakońskie mandaty, za byle co. Efektem był bunt mieszkańców. Wywołało to w Kanadzie wielką debatę czy tego typu motywacja jest do przyjęcia. I uznano, że oczywiście nie jest. Ponieważ kara musi być współmierna do wykroczenia, a nie do potrzeb materialnych tego, kto ją nakłada. To jest oczywiste. Karanie za wykroczenia ma służyć ograniczeniu tych wykroczeń, a nie maltretowaniu ludności i łataniu budżetu. Bez względu na to, czy jeździmy za szybko czy za wolno, jeżeli władza wykorzystuje prawo o wykroczeniach do łatania budżetu, jest to całkowicie sprzeczne z istotą tego prawą i powinno być przez prawo ścigane.

W PONIEDZIAŁEK przedstawimy kilka sposobów i metod jak uniknąć płacenia mandatu z fotoradaru – od antyradarów (są oczywiście nielegalne, władza nie może pozwolić, żeby uciekała jej kasa), poprzez CB radio, na wzajemnym ostrzeganiu się przed patrolami skończywszy.

We WTOREK opiszemy Państwu, że na polskich kierowcach zarabia nie tylko główny pirat kraju, minister Rostowski, ale także główny dostawca fotoradarów, którym jest spółka kontrolowana przez państwo!

A CO WY O TYM SĄDZICIE DRODZY CZYTELNICY?

Dyskutujcie na naszym forum: www.supernowosci24.pl/forum2

piszcie na adres: kpropolski@supernowosci24.pl

lub dzwońcie na nr.: 17 852 55 55 i 17 74708 44

 

Krzysztof Propolski

20
Dodaj komentarz

avatar
13 Comment threads
7 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
17 Comment authors
ABCMariuszkierowcaozzy45Janusz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
ABC
Gość
ABC
kierowca
Gość
kierowca

Już dawno nie czytałem tak dobrego artykułu.Szkoda że pieniądze nie przeznacza sie na drogi i poprawia bezpieczeństwo a na samochody z urządzeniami do „łapania „przekraczających szybkość. Czas okaże czy sami organizatorzy tych pomysłów sami w nie wpadną a jestem pewien że tak.

Janusz
Gość
Janusz

Przestańcie się dziwić- rudy postawił na stanowisku ministra skarbów obcokrajowca który musi kupić sobie kolejne kamienice w Londynie !!!! Będą mieli gdzie uciekać jak naród w…li ich ich z Polski. Powstanie nowy rząd na obczyźnie!!!!

roman
Gość
roman

Mnie tam się zyję dobrze za kadencji Tuska. Jestem księgowym i mam 6 koła na reke. Zona przyniesie 2,5 – jest nauczycielką i spokojnie 5 koła odkładamy co miesiąc. Mam dom po teściach, a w garażu dwa auta (a3 z 2007 i civic VIII gen. z 2006). Pisze to jako przeciwwaga dla tych wszystkich pesymistycznych wypowiedzi ludzi którym w zyciu nie wyszło. Powiem więcej – za Kaczyńskiego też mi się dobrze żyło, bo cały czas robiłem „swoje” (edukacja, nauka, ciężka praca w zawodzie) i nie intersowałem się w ogóle tym naszym „polskim zoo”. Jak już napisałem zyje mi się dobrze… Czytaj więcej »

Mariusz
Gość
Mariusz

Do: Roman

„Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem.
Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą.
Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem. Nie byłem przecież socjaldemokratą.
Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem.
Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było.”

Martin Niemöller

kobrabartiz
Gość
kobrabartiz

no tak bo państwo jest poto żeby doić obywateli i dawać kasę wąskiej grupie elit i salonów. a nie jak wszędzie na świecie (oprócz wyjątków ; ukraina , białoruś,rosja , mongolia, ew. inne kraje daliekiego wschodu) że my obywatele płacimy za naszych przedstawicieli którzy decydują jak pokierować państwo żeby stało się coraz to większą potengą , a jesli niepodoba się ludziom praca polityka(poch. od greckiego słowa sługa) zwalniją go, wyżucają , i to niejest żaden skandal tylko rzecz powszechna . unas społeczeństwo jest jeszcze takie trochę socialistyczne niemoże uwieżyć , że żyjemy w państwie demokratycznym. dzięki temu żąd nas ogranicz… Czytaj więcej »

Piter
Gość
Piter

Tuska i Rostowskiego trzeba jak najszybciej ZABIĆ. Szkoda, że temu gościowi się nie udało wysadzić tego burdelu na Wiejskiej. Ale kto wie, jeszcze na 100% znajdzie się ktoś inny. Oby się mu udało.

ozzy45
Gość
ozzy45

No właśnie oby jak najszybciej się znalazł i oby mu się udało ,a później zrobimy składkę na łapówkę aby sąd go ułaskawił bo zrobi to w dobrej wierze i dla dobra Polski i Polaków

leon
Gość
leon

Fotoradary w Polsce mamy najlepsze a drogi najgorsze!

loka
Gość
loka

fotoradary to raz a jeszcze dochodzą do tego fokusy i mondeo co też robią zdjęcia z ukrycia niedługo to z fotoradarem to będzie latał listonosz albo kominiarz – brak słów

maniek
Gość
maniek

Czas na rewolucję. Tusk musi odejść!

leon
Gość
leon

Nie po to Tusk dawał podwyżki mundurowym żeby władzę przejęli ludzie. Specjalnie sypnął mundurowym żeby byli lojalni wobec władzy.

ROMAN
Gość
ROMAN

dlaczego tak się dzieje; myślę że mamy do czynienia z błędnym rozpoznaniem enrgetycznej jakości życia i błędnej hierarhi wartości w strukturze społecznej-błędne rozpoznanie możliwości człowieka i jego przeznaczenie – politycy obiecują masą ludzkim materialny dostatek i dobrobyt – pozostają jednak bezradni wobec problemów które przerosły ich wyobraźnię – kult siły pozbawionej mądrości i piękna wtłaczany jest w umysły i psychikę i mamy podobną sytuację jak przed rewolucją francuzką -zycie wystawne i kosztowne dworu -faktyczna władza w rękach królewskich faworytów -przepych życia dworskiego -liczne wojny -niekorzystne układy handlowe -liczne afery[ wspomnę o naszyjnikowej] -podnoszenie cen za towary na skutek łupienia przemysłowców… Czytaj więcej »

Ambroży
Gość
Ambroży

„Dochodzenie w sprawie przyznawania dotacji przez Warmińsko-Mazurską Agencję Rozwoju Regionalnego zostało przedłużone. Śledczy z Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku sprawdzają również, czy doszło do nielegalnego finansowania Platformy Obywatelskiej. Zarzuty w sprawie korupcji postawiono już sześciu osobom, w tym szefowej agencji Bożenie C., działaczce PO. Śledczy z Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku mają dodatkowe pół roku, by zbadać łapówkarską aferę w Warmińsko-Mazurskiej Agencji Rozwoju Regionalnego (WMARR). Naczelnik Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji prokurator Krzysztof Wojdakowski informuje „Codzienną”, że śledztwo zostało przedłużone do 6 lipca tego roku. Prokuratorzy badają obecnie dokumenty pochodzące z Agencji. – To bardzo żmudna praca, wymagająca dużo czasu – wyjaśnia… Czytaj więcej »

olgierd
Gość
olgierd

Ja już w ogóle nie wierzę aby w tym kraju była demokracja. Miał rację sędzia Tuleja jak porównywał go do okresu stalinizmu. Niewiele brakuje. A to przez to że rządzili i rządzą nami ludzie których nazwanie „oszustami ” wcale nie uwłacza ich godności i ich nie obraca. takim hipokrytom jak D.T. czy J.V.R. jak naplujesz w twarz to odpowiedzą ci że deszcz pada. Taka jest właśnie ta postsolidarnościowa klasa polityczna. Społeczeństwo musi poczuć swoją „moc” jak przy sprzeciwie ACTA. Władza się tego boi i bo wie że jest słaba. No chyba że znowu się znajdzie jakiś „Mocny” który każe strzelać… Czytaj więcej »

Ambroży
Gość
Ambroży

Skopiowałem wypowiedź jednej z osób po obejrzeniu filmu „Anatomia upadku” Anity Gargas dostępnego na youtube – niech posłuży Olgierd na Twój wpis.
„Nawet nie wiem jak to skomentować. Cholernie przygnębiający film. Nie wiem gdzie leży prawda, bo w obecnych czasach ciężko to stwierdzić. Jedno jest jednak pewne – „młodzi wykształceni z wielkich miast” wybierając PO zniszczyli to, o co nasi ojcowie walczyli w czasach PRL i nasi dziadkowie w czasach II WŚ. Cholernie smutne to wszystko… po prostu…”

Timon
Gość
Timon

Dojenie to dobre słowo. Idealnie pasuje do sytuacji. Ja nie jestem żadną krową więc nie będę bierne patrzeć jak mi kolejny dziurawią portfel. ściągam yanosika i skończy się problem :P

Bartosz.W
Gość
Bartosz.W

a kto zapłaci za ochronę Żydowskich interesów na Mali ?
Skądś pieniążki trzeba wziąś bo „nasi” mają się ćwiczyć w strzelaniu do Murzynów i Arabów ….

Mariusz
Gość
Mariusz

Proszę Pana ! Tu nie chodzi o żadne „żydowskie interesy”, tylko URAN, którzy Francuzi używają do swoich elektrowni. Jak złoża wpadną w ręce „islamistów”, to nagle się okaże, że Francuzi muszą płacić więcej…

zet
Gość
zet

Jeśli nard się nie opamięta rudy nas skończy.