Gdy nie ma goli, jest bieda

Wojciech Fabianowski (nz. z lewej) w Stali Stalowa Wola nie jest tak skuteczny jak w Stali Rzeszów, ale jego zespół i tak zostawił podkarpacką konkurencję daleko w tyle.

Nasze drużyny cierpią, bo kuleje ich gra w ofensywie.

Połowa rundy za nami, a Stal Rzeszów i Resovia strzeliły razem 13 goli. Mniej niż beniaminkowie z Siedlec i Puław.

Wydaje się niemożliwe, by rzeszowskie ekipy zbliżyły się do osiągnięć z poprzedniego sezonu. Czterech piłkarzy Stali wyprodukowało wtedy aż 44 bramki, listę otwierał najskuteczniejszy w lidze Wojciech Fabianowski (14), ale Konrad Maca, Andreja Prokić i Wojciech Reiman byli niewiele gorsi (po 10 goli). Resoviacy supersnajpera nie posiadali, do siatki rywali trafiło aż 12 graczy, jednak dziś kibice tęsknią za sześcioma bramkami i kilkoma asystami Dariusza Kantora.

Skuteczni na… treningach

- Znów przez cały tydzień będziemy mieć trening strzelecki – uśmiechał się kwaśno opiekun “pasiaków” Marcin Jałocha po ostatnim meczu z Garbarnią (1-1), w którym jego podopieczni zmarnowali kilka wymarzonych okazji. – Klasowego napastnika poznaje się po tym, gdy strzela do siatki w kluczowych momentach. Mnie to się nie udało, zawiodłem na całej linii – kajał się Michał Twardowski. W ubiegłym sezonie strzelił dla Wisły Płock 10 goli, choć był jedynie rezerwowym. Tej jesieni “ukłuł” raptem dwa razy, a procent skuteczności jest bardzo mizerny, bo napastnik “pasiaków” niemal w każdym spotkaniu miał 2-3 okazje do wpisania się na listę strzelców. Kiepsko wiedzie się też pozostałym atakującym – Dariuszowi Kantorowi i Sebastianowi Hajdukowi. Ten ostatni błysnął tylko w derbach, choć i tak osiągnął więcej, niż sprowadzony z Bułgarii Tihomir Czeneskow.

W Stali tylko pomocnicy

Resovia jest wyżej w tabeli od Stali, bo skuteczniej broni. Z kolei napastnicy biało-niebieskich w sześciu ostatnich meczach zdobyli…jednego gola. Bramkarza Sokółki pokonał Konrad Maca, który jest cieniem zawodnika z poprzedniego sezonu. Podobnie rzecz ma się z Andreją Prokicem. Jeszcze 3-4 miesiące wcześniej Serb był na najlepszej drodze do zawojowania ligi, interesowały się nim bogatsze kluby, ale dziś zatracił i skuteczność, i szybkość. Ciekawe, że pięć z sześciu goli zdobyli dla Resovii napastnicy. W Stali proporcje są odmienne – pięć razy trafili pomocnicy, tylko dwie bramki są zasługą ludzi z pierwszej linii.

“Fabian” – dwa gole, dwie zmarnowane szanse

- Przedostatnie miejsce rzeszowian to zaskoczenie, ale po trosze sami są sobie winni. Polityka klubu polegająca na drastycznym odmładzaniu zespołu nie zdaje egzaminu. Stal ma zdolną młodzież, ale w pierwszym składzie jest jej za dużo. Do gry na takim poziomie trzeba dojrzeć – oto diagnoza Wojciecha Fabianowskiego, który latem przeniósł się z Rzeszowa do Stalowej Woli. Do drużyny Sławomira Adamusa przylgnęła łatka rzemieślników i nudziarzy zorientowanych głównie na obronie. Tak może i było przed przyjściem do klubu “Fabiana”, Kamila Walaszczyka i Wojciecha Białka. Dziś “Stalówka” to najbardziej bramkostrzelna ekipa II-ligowego tercetu z Podkarpacia. – Powinniśmy mieć więcej, niż 14 goli. Sam trafiłem na razie tylko dwa razy i nie jest to dorobek, którym mógłbym się pochwalić. Inna sprawa, że zmarnowałem tylko dwie “setki”, bo tych okazji tak wiele nie było – dodaje Fabianowski.

Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.