Gdzie „zniknęła” kasa?

Według NIK, z Rzeszowskich Zakładów Graficznych wyprowadzono 28 mln zł

RZESZÓW. NIK: – Z Rzeszowskich Zakładów Graficznych wyprowadzono 28 mln zł

Najwyższa Izba Kontroli ustaliła, że z kasy Rzeszowskich Zakładów Graficznych wyprowadzono zawrotną sumę 27 milionów 814,5 tysiąca złotych! Zarzuty w tej sprawie usłyszał prezes zarządu Marcin Biedroń. Jak ustaliła NIK, miał on wyprowadzić majątek spółki na rzecz Ryszarda Podkulskiego, akcjonariusza większościowego a prywatnie swojego teścia. Biedroń miał również zakupić od niego maszynę Compacta za prawie 12 mln zł, choć jej rzeczywista wartość to niecałe 2 mln zł.

W miejscu, gdzie obecnie stoi Galeria Graffica, dawniej znajdowały się Rzeszowskie Zakłady Graficzne (od 1999 roku spółka akcyjna z 45,5-proc. udziałem Skarbu Państwa). Pakiet większościowy RZG należał do gdańskiej Spółki z o.o. Inwestor, której wkład wynosił 8,5 mln zł, podczas gdy wartość wkładu strony rzeszowskiej (m.in. nieruchomości) szacowano na 7 mln zł.

Nie minęły dwa lata, kiedy rzeszowski biznesmen Ryszard Podkulski wykupił udziały spółki, stając się w przeciągu pięciu kolejnych lat wyłącznym właścicielem nieruchomości w centrum miasta.

Gdzie są miliony?

Budynek przy ul. Lisa-Kuli 19 o wartości 7 mln zł postanowiono wyremontować i przeznaczyć na ten cel okrągłe 10 mln zł. Szacowano, że dzięki temu wartość budynku wzrośnie do 30 mln zł z rocznym przychodem 1 mln zł. Zarząd RZG S.A. wydał na remont 7 mln zł, ale to wciąż była zaledwie kropla w morzu potrzeb. Wtedy z pomocą przyszedł nie kto inny jak Ryszard Podkulski, który wyłożył dodatkowo 7,5 mln zł. Nieprawidłowości w tych działaniach doszukali się kontrolerzy NIK, którzy ujawnili, że to zakład wydał na remonty 10 mln zł!

W 2004 roku prezesem Rzeszowskich Zakładów Graficznych S.A. został Marcin Biedroń, prywatnie… zięć Ryszarda Podkulskiego, który miesiąc po objęciu rządów powołał nową spółkę – Grafika Sp. z o.o. Jednak według Najwyższej Izby Kontroli, zrobił to tylko po to, by nieruchomości mieszczące się przy ul. Lisa-Kuli przekazać właśnie Podkulskiemu.

Kto w końcu wyceniał?

Do nowo powstałej spółki „Grafika”, zakłady graficzne wniosły w 2004 r. plac i budynki przy ul. Lisa-Kuli. Powołano rzeczoznawcę i biegłego sądowego, którzy mieli wycenić ich wartość. Nieruchomość, której wartość szacowano na 30 mln zł wyceniono na zaledwie 8,5 mln zł! Dopiero w trakcie kontroli NIK rzeczoznawca przyznał się, że jedynie podpisał się pod wyceną, którą tak naprawdę przeprowadził biegły sądowy…

Ryszard Podkulski wniósł do spółki studio poligraficzne CtP, czyli naświetlarnię drukarską z naświetlarką o wartości ponoć 7 mln zł. Co do tej kwoty NIK miał jednak pewne zastrzeżenia. Okazało się, że tak naprawdę jedyną wartością stałą studia była maszyna Agfy (wraz z oprogramowaniem). Była ona warta niewiele ponad milion zł, a do wartości maszyn (rzekomo 7 mln zł) dorzucono jeszcze wartość samej firmy i jej wszystkich kontraktów. Tyle że CtP utrzymywało się wyłącznie ze zleceń Rzeszowskich Zakładów Graficznych…

Kupił taniej, sprzedał drożej

W 2002 r. Ryszard Podkulski kupił w Szwajcarii maszynę drukarską Compacta-40, płacąc za nią (w cenę wliczony był również transport do Polski) 2,1 mln zł, którą zakładom graficznym sprzedał za 11,7 mln zł! Za te pieniądze odkupił od RZG 2400 udziałów w spółce Grafika Sp. z o.o za 1,2 mln zł.

Dwa lata później Biedroń z Podkulskim podzielili majątek spółki. Według NIK nieruchomości warte 30 mln zł trafiły przez to w ręce Podkulskiego (nieruchomości przy ul. Lisa-Kuli 19 stały się własnością „Grafiki”, której właścicielem był Podkulski), a maszyny poligraficzne o wartości niewiele ponad milion zł stały się własnością zakładów graficznych. Biedroń tłumaczył się wtedy, że spółki nie było stać na utrzymanie bardzo zniszczonej nieruchomości, a po przeprowadzeniu tej transakcji po prostu pozbyła się ciężaru.

Dlaczego przedstawiciele Skarbu Państwa nie reagowali?

W radzie nadzorczej Rzeszowskich Zakładów Graficznych zasiadali również przedstawiciele Skarbu Państwa, czyli Jan Górka, Eugenia Wilk i Bogumiła Kulesza. NIK zarzuca im brak reakcji zarówno na stopniowe uszczuplanie majątku spółki, jak i na sygnały o nieprawidłowościach w działalności RZG. W raportcie NIK nie ma jednak mowy o tym, by zostali pociągnięci do jakiejkolwiek odpowiedzialności.

Wobec Biedronia wysunięto zarzuty dotyczące zakupu od Podkulskiego maszyny Compacta za kwotę 12 mln zł, choć jej rzeczywista wartość wynosiła ok. 2 mln zł. Najważniejszy zarzut dotyczy jednak wyprowadzenia majątku spółki na rzecz Ryszarda Podkulskiego, akcjonariusza większościowego, a prywatnie teścia. A mowa jest o kwocie prawie 28 mln zł, którą najprawdopodobniej przyjdzie teraz Biedroniowi zwrócić…

Panie Prezydencie, zwracamy się z pytaniem, dlaczego nie podał się Pan do dymisji po opublikowaniu raportu Najwyższej Izby Kontroli dotyczącego wyprowadzenia z Rzeszowskich Zakładów Graficznych kwoty prawie 28 mln zł. Przecież nie od dziś wiadomo, że symbolem Pańskich rządów, a zwłaszcza drugiej kadencji, stało się ogromne wsparcie dla jednego przedsiębiorcy – Ryszarda Podkulskiego, zamieszanego w sprawę wyprowadzenia z kasy RZG tej bajońskiej sumy.

Żyjemy w kraju na tyle demokratycznym, że ktoś nawet nie bezpośrednio związany z aferą i tak podaje się do dymisji, mając na uwadze dobro instytucji, w jakiej pracuje lub którą reprezentuje. Przykładem może być głośna dymisja byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego, który zrezygnował ze stanowiska po śmierci więźnia zamieszanego w sprawę zabójstwa Krzysztofa Olewnika czy dymisja byłego ministra sportu Mirosława Drzewieckiego, który zrezygnował z piastowania funkcji po ujawnieniu przez prasę tzw. afery hazardowej.

Czy nie poczuwa się Pan do tego, że w świetle zaistniałych sytuacji najlepszym rozwiązaniem byłoby podanie się do dymisji?

Kamila Wolińska


Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.