Gladiator w budowlanym kasku, królowa w sukni z poszewek

Stroje zaprojektowane przez Sebastiana budzą podziw, mimo że 29- letni absolwent technikum weterynajnego i studium kosmetycznego jest amatorem w tej dziedzinie.

29-latek z Rzeszowa uwielbia tworzyć coś z niczego. Efektem jego hobby są niesamowite stylizacje, których nie powstydziłby się profesjonalny projektant.

Do stworzenia stroju Rzymianina użył m.in. 25 pasków do spodni, hełmu budowlanego, dwóch kurtek i… damskiej torebki. Głównymi elementami ręcznie uszytego stroju elżbietańskiego były fragmenty poszewek na poduszki, firanek i damskiego żakietu. Tak! Sebastianowi Pawłowskiemu pomysłowości odmówić nie można.

Sebastian Pawłowski to na co dzień manikiurzystka i wizażysta w jednym z rzeszowskich salonów urody. Tworzenie ciekawych strojów, które później wykorzystuje w sesjach zdjęciowych to wyłącznie pasja. W jego sesjach biorą udział profesjonalni modele i fotograf. Robią to za darmo w zamian za możliwość wykorzystani stylizacji Sebastiana w swoim portfolio. Koleżanki fryzjerki służą Sebastianowi pomocą przy wykonywaniu fryzur do sesji. On sam nie zarabia na swoich stylizacjach nic, wszystko robi dla własnej satysfakcji.

- Wiem, że mam zdolności artystyczne i wiele się nauczyłem dzięki tym sesjom, podczas których musiałem często, oprócz makijażu, zrobić fryzurę, dobrać ciuchy i pomóc się ustawić modelce przy pozowaniu. To pomogło mi nabrać pewności siebie – twierdzi. – Pomysły na nietypowe stylizacje miałem już od bardzo dawna, ale nie wiedziałem, jak się za to zabrać, gdzie zdobyć rzeczy i czy w ogóle warto, bo przecież nie skończyłem szkoły w tym kierunku – mówi o swojej pasji.

Zaczęło się od rajstop

- Nie biorę żadnych zleceń, a zwłaszcza prywatnych. Nie mam na tyle czasu, aby szyć na zamówienie, zresztą na zamówienie to oczywiście są rzeczy typowe, zwykłe i do noszenia na co dzień. Szkoda czasu… Raz tylko uszyłem strój czerwonego kapturka dla córki mojej koleżanki z pracy na uroczystość szkolną – śmieje się. – No i kilka sesji, które zrobiłem dla salonu, w którym pracuję.

Po raz pierwszy spróbował trzy lata temu. – Była to tzw. sesja rajstopowa. Chciałem ukazać w niej więź, połączenie pomiędzy mężczyzną a kobietą i uczyniłem to właśnie przy pomocy łączących ich ciała rajstop. Ponadto sprawdziłem, czy pomysły, które mam w głowie, przełożą się na praktykę – wspomina Sebastian.

Tworzy po pracy, wieczorami i w weekendy. – Pomysły najczęściej przychodzą same, realizują się i ewoluują w trakcie robienia. Dlatego, gdy wieczorem zabieram się do tworzenia jakiegoś stroju, trudno się później oderwać. Tak mnie to wciąga. Stąd zarwane noce – śmieje się.

Uszycie stroju jest czasochłonne. – Kostium “elżbietański” szyłem około pół miesiąca. Nie miałem wtedy maszyny, przerabiałem i szyłem ręcznie – mówi rzeszowianin. – Z kolei strój Rzymianina-gladiatora robiłem 2 miesiące, a kreację Rzymianki dużo krócej, bo tylko 3 dni – dodaje.

Najtrudniej zdobyć elementy do danego stroju i to właśnie zajmuje mu najwięcej czasu. – Jestem jednak kombinatorem i zawsze staram się trochę zaoszczędzić, bo każda drobnostka może mnie sporo kosztować. Dlatego około 60 procent potrzebnych mi elementów znajduję w szmateksach. Jedni się tam ubierają, a ja znajduję tam garderobiane cuda – śmieje się.

Poza tym jest stałym klientem hurtowni tkanin i pasmanterii, i tanich sklepów z towarami po kilka złotych. Wiele gadżetów znajduje także na: PTHW (plac targowy za Rzeszowem) i w jednej z hurtowni z częściami metalowymi, narzędziami i artykułami budowlanymi oraz ogrodniczymi.

Filmowe inspiracje

Patrząc na efekty sesji zdjęciowych, na których modele ubrani są w wykonane przez niego stroje, czasem trudno uwierzyć, z czego zostały zrobione. – Najdziwniejsza rzecz, jakiej użyłem to chyba… plastikowa siatka do zabezpieczania rynien przed liśćmi – śmieje się. – Użyłem jej do fryzury modelki przy sesji z czarnymi kulami.
Także imponujące stroje rzymskie zostały wykonane z interesujących materiałów. Przykładowo hełm gladiatora został zrobiony z kasku budowlanego, śrub, wkrętaków, złotego bristolu i sznurka murarskiego. Pozostałość kostiumu to efekt połączenia fragmentów dwóch brązowych kurtek: skórzanej i zamszowej, 25 pasków do spodni, futra z kołnierza, damskiej torebki i złotych guzików. Z kolei jego partnerka ma na sobie m.in. kilka fragmentów pasków i materiał na poszwy.

Rezultat rzymskiej sesji zaskakuje. Zdjęcia wyglądają dosłownie jak kadry z hollywoodzkiej produkcji. I to właśnie bohaterowie dużego ekranu są często inspiracją Sebastiana, który oprócz artystycznych zapędów, jest również kinomaniakiem. – Podchodzę z szacunkiem i podziwem do wszystkich, którzy pracują przy filmach. Zawsze oglądam dodatki do filmu i zaplecze jego powstawania, zwracam uwagę na szczegóły, stroje i stylizacje – mówi Sebastian.

Stąd też inna sesja. Tym razem modelka występuje w stroju elżbietańskim. Ręcznie uszyty strój to efekt połączenia czarnych i popielatych poszewek na poduszki, damskiego żakietu, białej firanki i zasłonki. Do tego ptasie pióra, srebrne sztuczne cyrkonie, płaski drut i naszyjnik zrobiony z różnych części biżuterii. – Powstał on w oparciu o jeden z moich ulubionych filmów – “Elizabeth”. W tej sesji przede wszystkim chciałem ukazać siłę kobiety, waleczność i potęgę – zdradza Sebastian.
Inne pomysły czerpie z wyobraźni, starając się nie podpatrywać innych artystów i nie kopiować. – Im mniej widzę i wiem na temat czyjejś pracy, tym bardziej jest to “moje” – podkreśla młody pasjonata.

- Robię to, co robię, również dlatego, żeby uniknąć rutyny w pracy. Dzięki tworzeniu stylizacji ciągle się rozwijam. W Rzeszowie jest mało stylistów i projektantów, którzy tworzą rzeczy inne niż do codziennego chodzenia, stroje z innych epok, artystyczne, awangardowe. Jest to dla niech nieopłacalne Dlatego postanowiłem, że będę robił stylizacje tematyczne, ukazujące emocje i akt, postaci w ruchu lub wykonujące pewne czynności – a nie tylko typowo pozerskie – tłumaczy. – Obecnie mam na koncie 8 sesji, ale wciąż pomysłów mi nie brakuje – śmieje się Sebastian. Jaka będzie kolejna? -

Marzy mi się sesja na zamku rzeszowskim ze stylizacją królewską. Myślałem też o zdjęciach na starym rzeszowskim cmentarzu – przyznaje. Czy się uda – nie ma wątpliwości. – Marzenia się spełniają, więc wiem że jak coś sobie ubzduram, to prędzej czy później to zrealizuję!

Aneta Jamroży

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.