Gminy ciągną do Stalowej Woli

Odzyskiwanie plastikowych surowców wtórnych jest niezbędne, ale to już o wiele za mało. Ze śmieci trzeba odzyskać wszystko, co ma jakąkolwiek wartość. Fot. Autor

STALOWA WOLA. Unia przykręca śrubę śmieciarzom i samorządy w ekspresowym tempie szukają odbiorców śmieci. Paradoksalnie, ci toczą boje o producentów odpadów.

Miejski Zakład Komunalny buduje nowoczesny zakład mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów. Będzie to pierwsza taka instalacja ekologiczna na Podkarpaciu. Na razie jest jeszcze w planach, ale już jest o niej głośno. Wszystko przez to, że samorządy stają przed „śmieciową rewolucją” i muszą coś z odpadami zrobić, żeby nie tylko w nich, ale i w karach nie utonąć. Kilkanaście gmin już wyraziło zgodę na oddanie śmieci stalowowolskiemu MZK. Kolejne przystąpią do „śmieciowej koalicji” lada dzień.

Unia czyści nasze środowisko, a państwo portfele samorządów. Wielkimi krokami zbliża się czas, w którym gminy staną się właścicielami wszystkich odpadów wytworzonych przez mieszkańców. Odpadów nie można jak kiedyś wywieźć na składowisko, tylko trzeba je przebrać, a potem przetworzyć. Do tego stopnia, że to co trafi na składowisko, będzie częścią absolutnie biodegradowalną.

Jeden zakład na 150 tys. mieszkańców

Selektywna zbiórka odpadów, jest niezbędna, ale już „przestarzała” jak na wymogi Ochrony Środowiska. Teraz z odpadów trzeba wyciągnąć wszystko, co do czegoś może się przydać. Od surowców wtórnych, po surowce energetyczne, które się chociażby spali i uzyska przez to cenne kalorie ciepła. Za rok na składowiska nie będzie mogło trafić więcej, niż połowa odpadów z 1995 r. i to biodegradowalnych. W kolejnych latach tych odpadów będzie można składować jeszcze mniej. Dlatego jak grzyby po deszczu powstają w Polsce nowoczesne zakłady przetwarzania odpadów. Podkarpacie pod tym względem jest troche w tyle, ale plany są obiecujące. Najbliżej realizacji takiego projektu jest stalowowolski MZK.

- Kompletowanie dokumentów potrzebnych do budowy rozpoczęliśmy już w ub. roku – mówi Mariusz Piasecki, prezes MZK. – W tej chwili najważniejsze jest zebranie deklaracji gmin z kilku powiatów, od których będziemy odbierać odpady. To jest niezbędne do uzyskania dofinansowania budowy. Jeżeli nawet nie dostaniemy tego dofinansowania, to i tak z budowy nie zrezygnujemy.

Zakład mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów zostanie zbudowany przy tzw. nowej drodze przez hutę, czyli na terenie przemysłowym. Budowa będzie kosztowała nieco ponad 90 mln. zł. MZK może liczyć nawet na 63 mln. unijnego wsparcia, ale pod warunkiem, że oddziaływaniem zakładu obejmie teren zamieszkały przynajmniej przez 150 tys. osób. Dlatego prowadzi rozmowy z gminami w powiatach: stalowowolskim, niżańskim, tarnobrzeskim, przeworskim, leżajskim i łańcuckim. Mieszka na nim sporo ponad 200 tys. osób, ale nie wszystkie samorządy „chcą do Stalowej Woli”.

Kto szybko działa, mało zapłaci

Dylemat mają chociażby radni Tarnobrzega. Miasto ma udziały w firmie A.S.A., która też przymierza się do budowy w Machowie zakładu przetwarzania odpadów. By tarnobrzeska inwestycja mogła liczyc na dofinansowanie, A.S.A. też musi znaleźć 150 tys. „producentów śmieci”. Trwa więc swego rodzaju walka o klienta. Czasu jest niewiele, bo gmin lada dzień muszą zdecydować, co będą robiły z odpadami. Wysłannicy MZK i A.S.A. jeżdżą od gminydo gminy i przekonują do swoich warunków. Z ostatniej sesji samorządu gminnego w Gorzycach, zwycięski wrócił prezes Piasecki. Radnych przekonał kwotą 170 zł. Tyle za utylizację tony zmieszanych odpadów zapłaci gmina, która teraz przystąpi do związku stalowowolskiego. Za tonę takich odpadów od gminy, która będzie zwlekać z decyzją o zleceniu odbioru, MZK pobierze 290 zł. To duża różnica.

Jerzy Mielniczuk

do “Gminy ciągną do Stalowej Woli”

  1. rzeszowiak

    Powoli zachod nauczy Polske gospodarowania.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.