Gorzej nie mogli przegrać

W ten sposób już w 7. min meczu w Zabrzu Aleksandyr Kolew (nr 92) wyprowadził PGE Stal na prowadzenie. Jak się później okazało, były to dla mielczan miłe złego początki. Fot. F Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

Piłkarze PGE Stali Mielec mają czego żałować. Prowadząc już w 7. min 1-0, a potem nie wykorzystując rzutu karnego, ostatecznie musieli oni uznać wyższość Górnika Zabrze. – Nie można gorzej przegrać meczu niż tak, jak my to zrobiliśmy. Straciliśmy bramkę w ostatniej akcji, która zabrała nam jeden punkt – żałował po meczu Leszek Ojrzyński, trener
ekipy z Mielca.

Dla mieleckiego beniaminka poniedziałkowe spotkanie rozpoczęło się wyśmienicie. Wprawdzie po zagraniu piłki ręką przez Alasanę Manneha, sędzia po analizie VAR nie podyktował „jedenastki”, a tylko rzut wolny. Mimo tego goście zamienili stały fragment gry na bramkę. Piłkę wrzuconą w pole karne przez Macieja Domańskiego musnął głową Aleksandyr Kolew i goście objęli prowadzenie 1-0. Miejscowi długo nie mogli się otrząsnąć, a jakby tego było mało, popełniali kolejne błędy. Ten największy miał miejsce w 27. min, kiedy to we własnym polu karnym Aleksander Paluszek faulował Andreję Prokicia. Szansę na podwyższenie prowadzenia zmarnował jednak Domański, którego intencję wyczuł Martin Chudy, pewnie broniąc „11”. – Nie chodzi tylko o straconą bramkę czy rzut karny. Nie złapaliśmy właściwego tempa, nie realizowaliśmy tego, co chcieliśmy – mówił po meczu Marcin Brosz, trener zabrzan. Niewykorzystany rzut karny, jak się później okazało, był chyba przełomowym momentem tego spotkania. Wprawdzie jeszcze do końca pierwszej połowy mielczanie trzymali fason, ale po przerwie zupełnie oddali inicjatywę rywalowi, mając chwilami problem z wyprowadzeniem piłki z własnej połowy. Taka gra, która nie przystoi nawet beniaminkowi PKO BP Ekstraklasy, musiała się źle skończyć. Bramka dla gospodarzy wisiała w powietrzu, aż w końcu padła. Wyrównującego gola dla Górnika zdobył Przemysław Wiśniewski, wykańczając uderzeniem głową dośrodkowanie z rzutu rożnego. – W drugiej części popełniliśmy błąd taktyczny przy stałym fragmencie gry i daliśmy wiatr w żagle rywalom. Były jeszcze inne sytuacje, po których piłka jakimś cudem nie zatrzepotała w naszej siatce, a powinna. To wszystko będziemy analizować – wyjaśniał opiekun PGE Stali. Goście przetrwali zabrzańską nawałnicę i gdy wydawało się, że do Mielca wrócą bogatsi o jedno „oczko”, nastała 3., ostatnia minuta doliczonego czasu gry. Podanie Jesusa Jimeneza, wprowadzony chwilę wcześniej na boisko Mateusz Żyro przeciął w tak niefortunny sposób, że piłka trafiła wprost pod nogi Piotra Krawczyka. Ten nie zmarnował takiego prezentu, zapewniając Górnikowi pierwsze zwycięstwo od 7 grudnia ubiegłego roku. – Cieszy, że krok po kroku, minuta po minucie próbowaliśmy robić to, co trenowaliśmy i cieszymy się ogromnie, że trzy punkty zostają w Zabrzu. Bardzo dobrze zareagowali starsi zawodnicy, którzy uporządkowali grę. Po przerwie nasza gra była płynna, szukaliśmy sobie miejsca, stwarzaliśmy sytuacje. Cały zespół pracował, każdy z zawodników wniósł coś do tego zwycięstwa – przekonywał trener Brosz, który po golu Krawczyka wbiegł na murawę, by cieszyć się wraz ze swoimi podopiecznymi. W zupełnie innym – co zrozumiałe – nastroju był po końcowym gwizdku Leszek Ojrzyński.
– Nie mieliśmy nawet szans, żeby postarać się odrobić stratę. Całe szczęście, że liga się jeszcze nie kończy, trzeba wyciągnąć wnioski, patrzeć w przyszłość z optymizmem – mówił opiekun PGE Stali. Czy zaklinał rzeczywistość? O tym przynajmniej częściowo będziemy się mogli przekonać już w piątek, kiedy jego podopieczni zmierzą się na własnym boisku z Cracovią. W przypadku braku zwycięstwa mielczan w tym spotkaniu, ich sytuacja w tabeli zrobi się naprawdę nieciekawa.

1. Pogoń 17 35 22-8
2. Legia 17 33 26-17
3. Raków 17 28 27-19
4. Górnik 17 27 22-18
5. Śląsk 17 25 22-18
6. Jagiellonia 17 24 25-27
7. Zagłębie 17 23 18-18
8. Lechia 17 23 22-22
9. Wisła P. 16 22 20-20
10. Piast 17 21 23-21
11. Warta 17 20 16-20
12. Lech 16 19 24-23
13. Wisła K. 17 18 25-24
14. Cracovia 17 17 19-20
15. Podbeskidzie 17 16 17-40
16. PGE Stal 16 14 18-30

Cracovia została ukarana odjęciem 5 pkt za przewinienie korupcji. W następnej kolejce: PGE Stal – Cracovia (19.02.
– godz. 18).
mj

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments