Gospodarze nagrodzeni za walkę (ZDJĘCIA)

Mateusz Karnas bronił w tym sezonie od wielkiego święta. W niedzielę bramkarz Izolatora miał mnóstwo pracy, ale spisał się bez zarzutu. Fot. Wit Hadło
Mateusz Karnas bronił w tym sezonie od wielkiego święta. W niedzielę bramkarz Izolatora miał mnóstwo pracy, ale spisał się bez zarzutu. Fot. Wit Hadło

III LIGA. „Pasiaki” nie podniosły z murawy 5 tysięcy zł premii za zwycięstwo.

„Izolacji” brakowało aż 8 piłkarzy, ale nie zabrakło jej serca do walki. „Dzień konia” miał skrzydłowy gospodarzy Michał Bereś, który zdobył dwa filmowej urody gole.

To był mecz I kolejki rundy wiosennej i Izolator w pełni zrewanżował się za porażkę poniesioną w Rzeszowie na otwarcie sezonu. Za to resoviacy powinni posypać głowy popiołem. – To był jeden z gorszych meczów w naszym wykonaniu – przyznawał Roman Borawski, trener wicelidera.

Wielbłądy w obronie
Piłkarze z Rzeszowa chyba zlekceważyli rywala. Tak to przynajmniej wyglądało w pierwszej połowie. A już na pewno w szatni zostawili koncentrację, bo to co wyczyniali obrońcy (poza Piotrem Szkolnikiem) wołało o pomstę. Już w 6. minucie Sebastian Brocki znalazł lukę między stoperami, Jacek Tyburczy wyszedł na pozycję, a spóźniony Konrad Domoń ściął go bez pardonu. Sędzia Rafał Greń, niesłusznie krytykowany przez kibiców, podjął dobrą decyzję, dyktując „11”. Brocki, który przed czterema laty na Izo-Arenie dał zwycięstwo biało-zielonym w spotkaniu z Resovią, nie pomylił się i sensacyjne otwarcie stało się faktem.

Resoviacy pierwszy celny, i zupełnie niegroźny, strzał oddali po 17 minutach, a już chwilę później przegrywali 0-2. Tym razem błąd zaniechania popełnił Wiesław Kozubek, który pozwolił Beresiowi przyjąć piłkę na klatkę piersiową, obrócić się w stronę bramki i oddać strzał. Marcin Pietryka nie miał szans – mknąca jak pocisk futbolówka wpadła pod poprzeczkę.

Przetrwali, cios zadali
W II połowie resoviacy wzięli się do pracy i bardzo szybko odrobili straty. – Pogubiliśmy się totalnie, w obronie zapanowała panika. Źle to wyglądało, ale jakoś przetrwaliśmy. I to my zadaliśmy decydujący cios – cieszył się Jakub Słomski, opiekun gospodarzy.

Resovię dobił Bereś, znów wykorzystując łańcuszek pomyłek bramkarza i rzeszowskich obrońców. Pan Michał kropnął kapitalnie, niemal w samo okienko. – Z całym szacunkiem dla Izolatora, ale to my sprezentowaliśmy im trzy gole – kręcił głową wyraźnie rozczarowany Borawski.

Izolator w pełni zasłużył na 3 punkty. Drużyna, która w takim składzie wystąpiła po raz pierwszy i zapewne ostatni, podjęła rękawicę, walcząc o każdy skrawek boiska.

IZOLATOR Boguchwała 3
RESOVIA 2
(2-0)
1-0 Brocki (7. – karny), 2-0 Bereś (27.), 2-1 Ogrodnik (57.), 2-2 Rop (64.), 3-2 Bereś (72.).

IZOLATOR: Karnas – Szyszka, Adrian Burak, Róg, Rokita – Bereś (89. Dziedzic), Skała, Karwat, Brocki (90. Wójcik), Tyburczy – Wanat
RESOVIA: Pietryka – Jaroch (87. Buczek), Domoń, Kozubek, Szkolnik – Ogrodnik, Nikanowycz, Świechowski, Rop (78. Fedan), Brągiel – Zieliński (46. Krawczyk)

Sędziował Rafał Greń (Rzeszów). Żółte kartki: Karnas, Brocki, Karwat, Tyburczy – Szkolnik. Widzów 1000.

Tomasz Szeliga

[print_gllr id=99982]

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments